"Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate"

„Okręt mój płynie dalej – pod prąd,

Serce, choć popękane, bić chce,

Nie ma cię i nie było – jest noc,

Nie ma mnie i nie było – jest dzień”

parafraza: KAT

czwartek, 31 marca 2011

Powiedziała

Powiedziała -
"Choć, bądź ze mną, tu zostaniesz,
Z dala od tych, których znamy,
Wieść możemy życie razem -
Szczęście zawsze będzie z nami"

Zawsze ją będę kochał
I wszystkim będzie mi,
Zawsze ją będę kochał ...

Już wkrótce mną się znużyła
I życiem, którym żyć chciała,
Miłością,
Którą w dzieciństwie wzgardziła,
Wszystkim,
Co jej się zdało, że znała

Lecz wciąż ją będę kochał
I wszystkim będzie mi,
Zawsze ją będę kochał ...

2011
tłumaczenie z: Barclay James Harvest

środa, 30 marca 2011

Cios

Chwila złości, zapomnienia
Wściekłość, wybuch, podszept diabła
Lęk ofiary, błysk ramienia
Dłoń na drobną twarz upadła

Siła katem niewinności
Jeszcze chwilę amok trzyma
Metalowy znak miłości
Pozostawił krwawy siniak

Potem wstyd i złość na siebie
Żal i strach, i przeprosiny
Lecz pamiętać ona będzie
Dla niej będzie już kimś innym ...

2011

wtorek, 29 marca 2011

Liść i strumień

Znalazłem się nad strumieniem
Pustych myśli,
Jak liść upadły na ziemię,
Jak liście
Niesiony nurtem ku snowi,
Twym brzmieniem tylko budzony

Tą drogą sam przez lat tyle
Zdążałem,
Wiatru, co woła me imię
Słuchałem,
Przeszłości drzewa płaczące -
Ich wygląd taki żałosny,
Czekają przyjścia ponownie
Twojego oddechu wiosny

Gdzie niebo spotyka ziemię,
Daleko poza wzgórzami,
Jak dłoń otwarta są cienie -
Panują nad sekretami
Nieodkrytymi przeze mnie,
Zdumione światłem powstały ...

2011
tłumaczenie z: Wishbone Ash

poniedziałek, 28 marca 2011

NOTES 15 - Ostatni prorok

Na gruzach zasad religii wszelkich
U schyłku biegu ludzkiego czasu
Wśród ślepców, którzy nie widzą znaków
Mały następca proroków wielkich

Zobaczył, o czym mówiły księgi -
Na resztkach murów po ziemi wstrząsie
Napisał słowa koniec wieszczące
By zapis dawnych proroctw wypełnić

Jeszcze zostawił płomyk nadziei
Tym, co u kresu będąc podróży
Podejmą walkę, by życie zmienić

I odszedł pośród drwin tępej tłuszczy
Nie patrząc w oczy ginącej ziemi -
Głos jego zginął, krzycząc na puszczy

2011

niedziela, 27 marca 2011

Moody Blues dla ubogich ♫

W każdą noc, gdy tęskniłem
W niekończącą się noc
Chciałem być z przyjacielem
I wołałem cię w głos

Piękno blasku w twych oczach
Dawno nie dla mnie jest
Prawdą jest, że cię kocham
Nic mi więcej już rzec

Bo cię pragnę
Potrzebuję
Kocham ciebie

Kiedy patrzę przez okno
Tam, gdzie został twój ślad
Wiem - nie mogę iść z tobą
Ciemnym widzę ten świat

Przyjaciołom nie wierzę
Chociaż ty bronisz ich
Choć chcą serca rozdzielić
Koniec nasz musi być

Bo cię pragnę
Potrzebuję
Kocham ciebie

2011
♫ tłumaczenie z: Barclay James Harvest

sobota, 26 marca 2011

Bohaterka

Herb twój - błogość, z bólem walka
Ekstatycznie pierś wytężasz
Rudą strugę z żył wytaczasz
Oczy mdlisz, źrenice zwężasz
Inną tworzysz rzeczywistość ...
Niesiesz zgubę i zwyciężasz
Aby potem zabrać wszystko

2011

piątek, 25 marca 2011

Ludzie są obcy ♫

Obcy są ludzie
Gdy dziwny jesteś
Twarze paskudne
Gdy jesteś sam
Kobiety podłe
Kiedy cię nie chcą
Nierówny chodnik
Gdy dołek masz

Tak to jest -
Dziwnym śle złe
Twarze deszcz
Tak to jest -
Obce im twe
Imię jest
Tak to jest, tak to jest
Tak to jest ...

2011
♫ parafraza / swobodne tłumaczenie z: The Doors

czwartek, 24 marca 2011

Lot

Wreszcie się odważył
Oderwał od ziemi
Ruszył w stronę marzeń
Rozległej przestrzeni

Rozpostarł w bok ręce
Przeciął wskroś powietrze
Wiatr mu skrzydła niesie -
Nieś go w górę, wietrze!

Upaja go prędkość
Tnie sztyletem przestwór
Nigdy dotąd lekko
Tak jak ptak się nie czuł

Niebo nad nim płynie
W dole sunie ziemia -
W rozpaczy dolinie
W której długo cierpiał

W ziemski kierat patrzy
Jemu wolność bliska
Czy to wiatr mu aby
Z oczu łzy wyciska?

Pożegna się jeszcze
Cień na ludzi rzuci
Wybrał swoje szczęście
Wie już, że nie wróci

Chociaż ziemia w końcu
Ściągnie go do siebie
Wcześniej zginie w słońcu
Znajdzie miejsce w niebie

Odbił się do lotu
Z krawędzi urwiska
Runął w przepaść głową
Zostawiając wszystko ...

2011

środa, 23 marca 2011

Nadejdzie król

Król nadejdzie z płomieniami,
Dudziarz, bębny, gromów grzmoty,
Zła synowie, najechani,
Liczą grzechy - sąd nadchodzi

Szachownica dni i nocy -
Temu umrzeć, temu przeżyć,
Niebu upaść, ziemi modły
W dniu, gdy sąd się ma dopełnić

W swojej dłoni na kamieniu
Prorok ma wyryte hasło -
Zatrutego objawienie
Pióra, zwykły znak na piasku

2011
tłumaczenie z: Wishbone Ash

wtorek, 22 marca 2011

Współczesnemu

Słyszysz coś? Jeszcze nic?
On już puka w twoje drzwi,
Coraz bliżej ciebie jest -
Otwórz oczy, obudź się!

Z każdym dniem głośniejszy krok
Słychać tam, skąd spływa mrok -
Łatwo dojrzy jego znak,
Kto otwarty umysł ma

Człowiek głupim woli być,
Nieświadomym swoich dni;
Kurczy się wciąż czasu krąg,
Lecz nieliczni widzą to

Znów symptomów krwawa noc,
Twój świat ślepy jest na zło
I z przestrogi sobie drwi -
Durny jest, jak durnym był

Dzisiaj mnie za głupca masz,
Ja się śmieję tobie w twarz -
Gdy ze strachu będziesz wył,
Wspomnisz, co mówiłem ci

2011

poniedziałek, 21 marca 2011

Wojownik

Odchodzę szukać czegoś nowego
Zostawiam wszystko, co dotąd znałem
Nie nauczyło sto lat mnie tego
W promieniach słońca, co wiedzieć miałem

W dolinie razem się zgromadzimy
W zrezygnowaniu bezsilni naszym
Pług wczoraj - jutro w miecz zamienimy -
W niebezpieczeństwie silni się stańmy

Czas minie strzegąc tajemnic naszych
Kiedyś powrócę, by znowu walczyć

Musiałem zbroję przywdziać
Nie mogłem żyć w niewoli
Jak żołnierz i zdobywca
Walczący, by być wolnym

2011
tłumaczenie z: Wishbone Ash

niedziela, 20 marca 2011

Katoguwernantki

Świeckie państwo i uczelnia,
Na niej - wydział teologii,
Grosz publiczny trzos wypełnia
W koloratce dziekanowi

Choć ze wspólnej bierze kasy,
Głównie kosztem biednych ludzi,
To wymyślił klecha właśnie,
Jak bogatym lepiej służyć

Gdy nuworysz ma już wszystko,
Oprócz czasu dla swych dzieci,
Wtedy szuka, biedaczysko,
Kogoś dla nich do opieki

Będzie katoguwernantki
Kształcił wydział teologii -
Pośle klecha misjonarki,
Dzieciom wodę z mózgu robić

Psalmów ich nauczą, modlitw,
Że na tacę dać jest warto,
I że łatwiej wielbłądowi
Być zbawionym, niż biedakom

Głoduj, choruj, wykształć dziecko,
Poświęć wszystko, by się odbił -
Będzie dobrze robić klechom,
Uczyć dzieci bogaczowi

2011

sobota, 19 marca 2011

Na Bronka

Zamiast z flintą w ślad za lisem,
Gdyby z książką spędzał dzionek,
Wiedziałby jak 'ból' się pisze -
Proste to, jak szpadla trzonek

2011

piątek, 18 marca 2011

NOTES 14 - Czterdziesta zima

W cień uciekły białe plamy
Staw odsłania kaczkom głębię
Pod skorupą ziemia mięknie
Kret już nowe wzniósł wulkany

Nocą mróz się broni jeszcze
Słabnąc, żegna w oknie świecę
Przy niej ktoś, kto zasnąć nie chce
O minionym myśli cieple

Były kiedyś zimy takie
Gdy się żar nie kończył w sercu -
Teraz chłód w nim nawet latem

Patrzę w okno w nowym miejscu
Jak umiera na wzór marzeń
Ta ostatnia z zim czterdziestu

2011

czwartek, 17 marca 2011

Bal - cz. 5.

"Polej Rysiu mój ty pysku
Jutro się zetniemy w sejmie
Niech ma tłuszcza widowisko
Dziś nam pije się przyjemnie."

We wsi mrok zamknięto szkołę
Przez komunę zbudowaną
By poprawić biednych dolę -
Żywicielkę-kozę dano;

W mieście noc i fabryk nie ma
Gdzie w komunie pracowano
Zniknął dawny strajków temat
Za to wolność jest wygraną;

W mieście bal - tu panów klasa
Bawi się zbierając datki
Nędzne resztki dla pariasa -
Jutro dalej będą kradli;

Archiwładcy ktoś wykłada
Jak na Wawel wynieść prochy
Jak to zrobić - taka rada -
Bez potrzeby katastrofy;

Niech swiat królów salonowych
Jeszcze się naświni trochę
A sprowadzi nam na głowy
Narodową katastrofę;

"My - elita i śmietanka" -
To o sobie ich opinia
Motłoch wie że wierzchem garnka
Zawsze pływa szumowina.

2011
inspiracja: Julian Tuwim

środa, 16 marca 2011

Bal - cz. 4.

Gdy popije już szampanem
Pismak kawior przy stoliku
Pieskiem biegnie w ślad za panem
Lizać ręce politykom;

Mówi premier-mądra głowa:
"Och nie róbmy polityki
My jesteśmy by budować
Budujemy więc... orliki."
Z tyłu młody szef lewicy
Agituje z miną błogą:
"Z partii dwóch się politycy
Kłócą - pójdźcie naszą drogą."
"Jaki program? 'Tak' aborcji?
Co z kościoła w państwie rolą?"
"Gdy dwie kłócą się - wyborcy -
Trzecią partię niech wybiorą."
I na wszystkie tak pytania
Odpowiada szczerząc buzię
Wnet pokaże gębę drania
Gdy się nabrać dadzą ludzie;

"Czy pan nadal - tak jak śpiewał -
Nie chce wierzyć politykom?"
"Wierzę - komuś służyć trzeba
Byle płacić chcieli tylko."

Gwiazdka seksu i skandali
Wciska w kadry wielkie cycki
Błyszczy dziś z politykami
I uwagę skupia wszystkich;

"Nowe buty redaktorko?
Czwarte w tym tygodniu chyba?
Tak zazdroszczę w studiu stołkom
Gdy przed nimi nogą gibasz;
Kto jest jutro na tapecie?
Komu przyśni się blond grzywa?
Kto się wijąc pocił będzie
Gdy się na nim powyżywasz?"
"Jutro będę spolegliwa
I bez krzty napastliwości
Pobłażliwa powściągliwa
Bo biskupa program gości
Miód z ust jego będę wchłaniać
Niech mądrości głosi własne
Innym wchodzić będę w zdania
Dziennikarstwa zgrywać gwiazdę;
Rano w radiu zrobić wywiad
Wieczór u was mam popsuty
Och zarobić ciężko bywa
Żeby kupić nowe buty."

2011
inspiracja: Julian Tuwim

wtorek, 15 marca 2011

Bal - cz. 3.

A bal-mama w innym kącie
Rozpoczęła zbiórki akcję
Licząc ile sobie ściągnie -
Przecież po to ma fundację;

Wódka szampan szumią w głowach
Wypełniając je odwagą
Wtedy goście mówią słowa
W których widać prawdę nagą;
"Niech no który mnie pokaże
Kiedym dzieciom banknot rzucił
Zyskam łatwo na Pi-aRze
Szef to w premii potem zwróci."
"Słuchaj - żonę ci zostawiam
Biorę nową zmieniam firmę
Konkurencji takie prawa
Będę gwiazdą w stacji innej;
Poopluwam dawną pracę
Aż z powrotem mnie odkupi
Potem szybko pamięć stracę
Kto pamięta ten jest głupi;
Czym - do ch...a - jest lojalność
Czym uczciwość zawodowa? -
Idę tam gdzie więcej płacą
Na nazwisko zapracować."
"Bracie - nie chcesz być złapany -
'Łap złodzieja' krzyczeć trzeba
A że głos donośny mamy
Uda nam się swego nie dać -
Żeby koszty uzyskania
Pozostały wyjątkowe
Wskaż rządzącym do zabrania
Przywileje mundurowe;
Fiskus biednym niech zabiera
Comiesięczny groszy haracz
Nam nie sięga do portfela
Po tysięcy tyle naraz."

2011
inspiracja: Julian Tuwim

poniedziałek, 14 marca 2011

Bal - cz. 2.

Tylu pięknych w jednej chwili -
Oto jest narodu przyszłość!
Na twarz uśmiech nakleili
Wiele spod skalpela wyszło;
Tańczą zgodnie - jeleń z chartem
I lisica z kurą tłustą
Jutro rzucą się do gardeł
Tocząc jadów wojnę pustą;
Dawne związki i romanse
Alimenty - wszystko płynie
Kto by patrzył na niuanse
Kiedy dzieje się w rodzinie;

Zajechała oto władza
Pod eskortą ochroniarzy
Żeby zębów blask pokazać
W towarzystwie dziennikarzy;
Arcywładca kroczy pierwszy
Z dopełnieniem grubej Berty
Tłum lizusów do nich spieszy
Obślinionych i przejętych;
Władca - widząc ich w zachwytach -
Dumny że jest wydarzeniem
Choć nikt o nic go nie pyta
Rozpoczyna bajdurzenie:
"Gdy pytają mnie wprost z mostu -
Skąd ja jestem - sprawa prosta -
Ja z więzienia ja z etosu
Nie z Obornik nie z Otwocka
Z Litwy - szlachty polskiej losu;
Choć żem z dworku a nie z roli
Krzywda ludzi mnie też boli
W końcu jestem tu z ich woli
Władcą - królem żyrandoli."
"Tak - tyś z tych co tak się bardzo
Przejmowali robotnikiem
Że by chronić go przed pracą
Zrujnowali mu fabrykę;
Wiemy - jesteś z "solidarnych" -
Uczyć o was będą dzieci
Gdyby wakat w kancelarii
Chcielibyśmy się polecić."
"Och, ja marzę o lataniu
Na drzwiach choćby od stodoły -
(Dziad raniony był w powstaniu) -
Byle pas nie był zamglony."
"Świetnie wiemy co tam robić -
Strzec układów prezydenta
Ułaskawiać ludzi swoich
Gdy spytają - nie pamiętać."
Choćby zginął z własnej winy
Arcywładca - z nim: dziesiątki -
Będzie kasa dla rodziny
A dla niego stanie pomnik.

2011
inspiracja: Julian Tuwim

niedziela, 13 marca 2011

Bal - cz. 1.

Dzisiaj wielki bal fundacji
Na sierotki zbierającej -
Jest okazja do libacji
Przed kamerą dać pieniądze;
Arcywładca bal zaszczyci
Polityków szczere twarze
Biznesmeni celebryci
Kwiat artystów dziennikarze;
Tu się liczy samo wejście
Zaistnienie w blasku fleszy
Za ode łba złotych dwieście
Żrąc i pijąc można grzeszyć;
Nie istniejesz gdy nie piszą -
Frak uprasuj but wyglancuj
Kremu z kremów osób tysiąc -
Oto świetny czas do lansu;
Trzeba pomóc biednym dzieciom
Za komuny wygłodzonym
Niech ochłapem się najedzą
Z pańskiej łaski im rzuconym;

Więc wpychają brzuchy w gajer
U fryzjerów miejsca grzeją
By zobaczył tępy frajer
Kogo los ubogich przejął
Zajeżdżają limuzyną -
Droga wolna życia królom -
Wzdłuż chodnika z karmazynu
Paparazzi pokrzykują;

Raz prowadzi para znana
Z telewizji komercyjnej
Raz z publicznej - taka zmiana
Żeby było atrakcyjnie;
Śpiewać będzie dawna gwiazda
Bóstwo sceny dekad pięciu
Taką wielbi władza każda -
Niech zarobi na przyjęciu;
Grafik ten i ów obrazów
Na cel szczytny oddał garstkę -
Kosztem paru bohomazów
Znowu zaistnieć ma okazję;

2011
inspiracja: Julian Tuwim

sobota, 12 marca 2011

Testament

Wyrósł guz gdzieś w środku moim
W duszy glebie piekieł ziarno
Nie wiem skąd odziedziczony
Rak obrasta chorą tkanką

Czasem wcale go nie czuję
Myślę wtedy, że nie istniał
Ze zwiększonym wraca bólem
Kiedy kończy się remisja

Zatruł sobą całe ciało
Wrósł w uczucia, myśli spaczył
Nic mnie z czasów nie zostało
W których mogłem żyć inaczej

Już nie umiem na świat spojrzeć
Tak, jak inni patrzą ludzie
Złym go widzą oczy chore
Że się zmieni - nie mam złudzeń

Nie potrafię kochać więcej
Dobra we mnie nikt nie znajdzie
Chowam tylko to w pamięci
Przez co cierpię jeszcze bardziej

Tego, co mi z siebie dałaś
Wielu mogłoby zazdrościć
Gdybyś nagle tu umarła
Pewnie łzy bym nie uronił

Zapisując duszę diabłu
Inni wielki skarb dostają
Mojej już mnie czart pozbawił
W zamian za nią nic nie dając

Spalcie moje nędzne szczątki
Niech płomienie zło wyniszczą
Chciałbym patrząc dzieciom w oczy
Wierzyć, że go nie dziedziczą

2011

piątek, 11 marca 2011

Wędrówka

Zgubiłem się w uczuć lesie
Zamknąłem oczy na światło
W noc wołanie echo niesie
Znaleźć drogę nie jest łatwo

Wciąż krainy mijam nowe
Coraz większy mrok w nich widzę
Każda krótko mami głowę
W niewiadomą przyszłość idę

Wiele miałem już kochanek
Noc niejedną przepłakałem
W dziwnych miejscach nocowałem
By wstać, westchnąć i pójść dalej

Byłem z tą o oczach szklanych
Łąką brnąłem mgieł zielonych
Szedłem skrajem świata zmarłych
I doliną potępionych

Kiedy czasem się obejrzę
Słysząc głos ginący w drzewach
Przypomina śmiech szyderczy
Że zawrócić już się nie da

Chociaż zostawiłem ciebie
Na początku mojej drogi
Wiem, że idąc wciąż przed siebie
W końcu wrócę w twoje progi

2011

czwartek, 10 marca 2011

Zmieniłem się w kamień

Gdy się wczoraj urodziłem
Troski były stąd o mile
Już nie dzwonią przyjaciele ...
Wszystko wtedy lepsze było
Wciąż pamiętam czas, gdy przyszłość
Była dla mnie jasnym celem

Więc się w kamień zamieniłem
Gdy poznawać już umiałem
Teraz w samotności żyję
Odkąd się zmieniłem w kamień

Przeminęło mi dni wiele
Na celebrze słońca w niebie
Wciąż pomocnej dłoni nie mam ...
Że przyjaciół znam, myślałem
Dzisiaj mam odmienne zdanie
Widzę prawdę o nich teraz ...

Więc się w kamień zamieniłem
Gdy poznawać już umiałem
Teraz w samotności żyję
Odkąd się zmieniłem w kamień

Gdy się wczoraj urodziłem
Troski były stąd o mile ...

2011
tłumaczenie z: Budgie

środa, 9 marca 2011

Dół

Kiedy jest mi źle
Kiedy lecę w dół
Myślę sobie że
Jesteś ze mną tu

Że gdzie indziej jestem
W całkiem inny czas
Co było nie będzie
Nie ma nic prócz nas

Mówić nic nie muszę
Czujesz to co ja
Bez słów mnie rozumiesz
Nie mam się co bać

Wiem że mnie nie skrzywdzisz
Nie odwrócisz się
Chociaż jestem inny
Wiesz że kocham cię

Tylko tobie ufam
Nie zawiodę się
Kiedy przy mnie czuwasz
Nie znam smaku łez

Nie wiesz czym jest kłamstwo
I nie zdradzisz mnie
Taką doskonałą
Wymyśliłem cię

Los wśród tylu kobiet
Nie dał szczęścia mi
Więc wmówiłem sobie
Że dasz mi je ty

Kiedy jest mi źle
Kiedy lecę w dół
Oczy pełne łez
Bo sam jestem tu ...

2011

wtorek, 8 marca 2011

Śmierć nadchodzi (Noc poślubna)

Chłód w ramionach, w łóżku moim
Gdy uchodzi życie z ciebie
Tulę cię wbrew rozumowi
Skórę grzejąc swoim ciepłem
I przymykam oczy bardziej
Kryjąc łzy, z którymi walczę

Zostań ze mną, ukochana
Tutaj zostań ze mną
Nie mam celu, gdy cię nie ma
Przyrzekłaś mi wieczność

Ty jesteś miłością
Tobą życie moje
A teraz odchodząc
Gasisz we mnie płomień
Moje usta na twej skórze
Która zda się obca
Głaz się poddał wbrew naturze
I miękkim się ostał

Kocham ciebie bardziej jeszcze
Gdy cię nie ma w życiu moim
Nie opuszczę nigdy ciebie
W chłodną noc, co się nie kończy

Niby jedno trwamy dwoje
Ciepło ze mnie w ciebie wpływa
Nie wiem nawet, gdzie się kończę
A gdzie ty zaczynasz
W tobie topiąc się rozpadam
Na czerwonych prześcieradłach
Z serca twego płynie na nie
Cudowne oddanie
Chociaż śpisz daleko
Od tego pokoju
Wiem, że wkrótce będę
Już na zawsze twoim

Skarbie, nie czuj bólu więcej
Z aniołami odpoczywaj
Zbudź się, gdy zawołam ciebie
I do mnie przybywaj

2011
tłumaczenie z: Inkubus Sukkubus

poniedziałek, 7 marca 2011

Usłyszcie mój krzyk

                                   Ryszardowi Siwcowi -
                                   w 102. rocznicę urodzin

Wielki bochen, złote kłosy
Czołgi stalą rwą granice
Młodzież w pląsach ręce wznosi
Asfalt miażdżą gąsienice

Jak tu z twarzy wstyd wymazać
Przerwać ludzi zgubny letarg
Wyrwać z chocholego tańca
Gdzie nic ludzkiej twarzy nie ma?

Śpiew, orkiestra, tańczą, klaszczą
"Cisza! Do was chcę dziś mówić"
Tłum wiruje nad przepaścią
"Stójcie! Pora się obudzić!"

Tu mazurki, polonezy
Tam benzyna, błysk, pochodnia
Nie przerywa nikt imprezy
Niech grzech zginie wasz od ognia

Drobna postać niknie w tłumie
"Wariat!" - krzyczą - "Wódka płonie!"
Nikt protestu nie rozumie
On w płomieniach trwa samotnie

Nie, nie gaście żaru tego
Dla was jego jest cierpienie
Przez was na śmierć skazanego
On narodu był sumieniem

                     *   *   *

"Ty, Marysiu, nie płacz po mnie
Dzieci dobrze nam wychowaj
Polec w walce musi żołnierz
By miliony uratować

Mnie już nikt, nic nie pomoże
Piszę w drodze, trochę krzywo
Czuję spokój, jest mi dobrze
Tylko... krzyk czy mój usłyszą?"

2011

niedziela, 6 marca 2011

Zamurowany list

"Jeśli tę kartkę ktoś znajdzie po latach
Będzie inaczej na świecie już - kto wie?
Stanie na gruzach minionego świata
Mędrzec? Włóczęga? Zbłąkany wędrowiec?

Natura ludzka lubi tajemnice
Nas pośród żywych już pewno nie będzie
Może z tej wojny nikt nie wyjdzie żywcem
Która się zbliża i wkrótce nadejdzie

Choć „przyjaciele” przyszli w miejsce wrogów
Swoi też swoich traktują nieludzko
Nadal jest nędza, walczyć trzeba znowu
Nie pozwolimy rządzić nami głupcom

Nie wiem kim jesteś, lecz jeśliś jest Polak
Docenić umiesz prawdę, wolność, spokój
Gubimy szanse w bratobójczych bojach
Miej prawdę, wolność - w sercu, szczęście - w oku

Mamy po latach wreszcie Polskę wolną
Demokratyczną, silną, suwerenną
Tak jest na piśmie, w praktyce - niszczoną
Oszukiwaną, chorą, ciemną, biedną

Niby za pracę coraz lepiej płacą
Ale wiążemy ledwo koniec z końcem
Nic nas nie cieszy – wolność komu na co
W świecie, gdzie ważne są tylko pieniądze?

Wielu chce uciec tam, gdzie z nas się śmieją
Stąd gdzie krwi morze wciąż w pamięci żywe
Choć jest gdzieś łatwiej, trwamy tu z nadzieją
Że będzie mądrzej, zgodniej, sprawiedliwiej"

Skrawek historii ktoś w murze umieścił -
Po latach wyszedł głos przodków ze ściany
Czy gdyby daty nie podano w treści
Poznałbyś kiedy list był napisany?

2011
Na podstawie listu pracowników Huty Stalowa Wola z 1947 roku

sobota, 5 marca 2011

Śmierć tyrana

                 Muammarowi Kadafiemu -
                 ku przestrodze

Oddech męczy pierś tyrana,
Coraz bliżej końca chwila,
Krzywdą ludu krew zbrukana
Chory umysł zatopiła

W resztce światła w słabym oku
Dojrzał kat konając w łożu
Bladą panią pośród mroku,
Pochyloną na wezgłowiu

"Jak to? Wszak to być nie może,
W takie rzeczy ja nie wierzę,
Uroiło coś się w głowie -
Precz stąd! Ja tu władzę dzierżę!"

"Jam jest ta, o którejś myślał,
Kończy nosić cię ta ziemia,
Nocy tej po ciebie przyszłam,
Ty nade mną władzy nie masz"

"A więc czas mój dobiegł końca,
Do historii data przejdzie,
W noc tę lud utraci ojca,
Długo po mnie płakał będzie"

"Już marcowy dzień w pamięci
Jest za sprawą twoich zbrodni -
W nim wydałeś wyrok śmierci
Na tysiące jeńców swoich

Krew żołnierzy masz na rękach,
Którzy strzegli swego kraju,
Wdów i sierot łzom uległam -
Dzień ten na twą śmierć wybrałam"

Tyran krzyknąć chciał, lecz tylko
Uniósł rękę, westchnąć zdołał,
Przestrzelone czaszki widząc,
Padł bez siły, ducha oddał.

2011

piątek, 4 marca 2011

Brednie krytyka

Znany krytyk dzieł filmowych,
Zwoje prężąc w mądrej głowie,
Błysnął hasłem postępowym -
Wszystko dobre, co jest nowe

Przed stu laty już wizjoner
Zdołał ujrzeć to, co będzie -
Stare kino musi odejść,
Bez aktorów się obejdzie

Dobre są więc komputery,
Które mogą sztukę tworzyć -
Przecież człowiek dzierży stery
I komputer stworzył człowiek

Piękna jest muzyka z maszyn,
Świetny obraz i efekty,
Człowiek sięgnął szczytu marzeń,
Na wyżyny wszedł perfekcji

Wkrótce film powstanie cały,
Od pomysłu do premiery,
W procesorach mądrych maszyn -
Krytyk w zachwyt wpadnie szczery

Wnet filmowcy i krytycy
Na bruk będą wyrzuceni,
Gdy się sztuka zmieni w cyfry,
A komputer ją oceni

Drogi panie, raku mały,
Jest dziedziną taką sztuka,
Gdzie różnymi narzędziami
Przekazuje się uczucia

Umie od człowieka szybciej
Sztuczny mózg rachować liczby,
Może wkrótce będzie myśleć,
Ale czuł nie będzie nigdy

To, co serce ma stworzenie,
Tym się od maszyny różni,
Że wie, co to jest wzruszenie,
Krytyk mózg ma - i to próżny

2011

czwartek, 3 marca 2011

Żołnierze przeklęci

Historia zatacza koło
Wahadło z powrotem bieży -
Chylić przed chwałą masz czoło
Wyklętych niegdyś żołnierzy

Mężnie walczyło z nich wielu
Od wrogów ponosząc rany
Lecz im nie kuto orderów
Ale w katowniach kajdany

Po wojnie niby zwycięskiej
Ruszyła ślepa obława
I poczuł niejeden z nich klęskę
Gdy celem nagonki się stawał

Lecz krew na rękach niektórych -
Kobiet dzieci i starców
Wina za krwawe w noc łuny -
Własnego ludu oprawców

Dzisiaj nie wspomni nikt losu
Ofiar krwawego bezprawia
Prócz dzieci na grobach ojców
Gdy katom pomniki się stawia

Niech pomną ci którym przeszły
Czas zda się dziewką być płatną -
Historia koło zakreśli
Powróci czasu wahadło

2011

środa, 2 marca 2011

Kraj pod znakiem głupców

Przy symbolu ktoś religii
Jednej, inne też umieścił -
Skoro już coś musi widnieć,
Żaden niech nie będzie lepszy

Ludzi dzielić się nie godzi
I wyróżniać wśród nich grupy,
Bądźmy wolni od symboli -
Świat jest piękny, gdy się różni

Oburzyło się ciemniactwo -
Precz z innymi! Krzyż wystarczy,
Trzeba razem z miejską strażą
Bronić znaku świętej wiary

Pismak durny ze spraw ważnych
Robi sobie ciekawostkę -
Wybryk, cielę z dwoma łbami -
Głupio śmieje się pod nosem

Głupcy z gmachu okrągłego
Wykrzywiają błaznów gęby -
Komentować nie ma czego,
Nieznaczący nic happening

I tak długo będą sądzić,
Póki większość ich wyborców
Oczu swoich nie otworzy
I nie wyjrzy z ciemnogrodu

Wtedy staną się otwarci,
Europejscy, postępowi,
Byle nie przejęli władzy
Żydzi, przechrzty i jehowi

I pismaki się oburzą
Tym, że państwo świeckie nie jest,
Byle kasy było dużo -
W każdym dobrze im systemie

W kraju swobód, tolerancji,
Tyglu kultur europejskich
Rządzą dzisiaj ignoranci,
Nuworysze o łbach ciemnych

2011

wtorek, 1 marca 2011

NOTES 13 - Chwast

Ja to chwast, co gdzieś przy drodze
Lub w uprawie, niepotrzebny
Nie wie po co, skąd się przebił
Jak stworzenie jest nieboże

Każdy szarpnie, zdepcze, plunie -
Innym wodę, tlen zabiera
Wynoś stąd się! Precz! Umieraj!
Nikt go nie chce, nie rozumie

Lecz chwast trwa, na przekór innym
Choć samotny i niechciany
Że wśród upraw - nie jest winny

Tu wbrew woli został wsiany
Jak przestroga, przetrwa silny -
Kwiatem być nie wszystkim dane

2011

poniedziałek, 28 lutego 2011

Spotkanie

Kolejny wieczór chłodny
Po dniu bez sensu przeszłym
Wygonił mnie na drogi
Gdzie śnił się sen o szczęściu

Zaklęcie zgubił stare
Mag wśród pożółkłych kartek
Przeszłości kart szukałem
Lecz dziś już ich nie znajdę

I wtedy - mówię prawdę -
W ciemności brnąc samotnie
Ujrzałem lica blade
Z otchłani dawnych wspomnień

Wnet zapomniałem wszystko
Że śmierć, że mrok, że omam
A ty szeptałaś cicho ...
Któż oprzeć ci się zdoła?

Więc przyszłaś tu cielesna
Zdołałaś mnie odnaleźć
Nim w mgły tumany weszłaś
Słów kilka wykrzyczałem

Tam pójść chcę, skąd ty idziesz
Oboje tak bezdomni
Pozwalasz mi się widzieć
Wpół żywy ja, ty - zombi

Ty jedna tylko możesz
Coś w życiu moim zmienić
Bo między światy dwoje
Dwa trwamy zawieszeni

2011

niedziela, 27 lutego 2011

Dwór karmazynowego króla

Gdzie łańcuchy zardzewiałe
Więziennych księżyców
Są przez słońce potrzaskane
Oto drogą idę
Wciąż to inne horyzonty
Turniej właśnie ruszył
Grajek pieśń gra purpurowy
Chór łagodnie wtórzy
Kołysanki trzy w języku
Ludu pradawnego
Są dla króla z karmazynu
I dla dworu jego

Klucznik miejski sny zasłonił
Ja u drzwi pielgrzymich
Czekam tu z planami stojąc
Niedostatecznymi
Marsz żałobny śpiewa w czerni
Królowa i w dzwonach
Spiż spękany dzwonić będzie
Aby znów przywołać
Wiedźmę ognia - niech przybywa
Na dwór króla w karmazynach

Gdy ogrodnik sadzi krzaki
Depcze przy tym kwiaty
Ścigam wiatr pryzmatu statku
By znać życia smaki
Główny kuglarz rękę podniósł
Orkiestra zaczyna
Wolno mielą żarna dworu
Króla w karmazynach

Gdy w łagodne szare ranki
Wdowy łzy swe leją
Mędrcy mówią sobie żarty
Sami z nich się śmieją
Spieszę chwycić wróżby znaki
By się dowcip spełnił
Błazen w żółtym struny trąca
Lecz grania unika
Śmiejąc się z pajaców tańca
Dworu króla w karmazynach

2011
przekład z: King Crimson

sobota, 26 lutego 2011

Kloszard

Srebrne iskry na śniegu
Księżyc sypie zza chmury
Tak, pamiętam, tamtego
Dnia wzrok wzniosłem do góry
Wdzięczny pokłon śląc gwiazdom
Że ty ze mną ... a teraz
Towarzyszem mym namiot
A w nim brudny materac

Mróz zatrzymał powietrze
Tak, jak ty czas przysięgą
Że będziemy trwać wiecznie
Kiedy kładłem cię miękko
Tak, jak wtedy, gdy z dziećmi
Szliśmy w parku objęci
W górze Wielki Wóz świeci
Staw od mrozu się zeszklił

Gdy poznałem chłód kłamstwa
Kiedy ścięła krew zdrada
Tak dziś we mnie ból wzrasta
I tak samo śnieg pada
Dzieci miłość zabrałaś
Czerniąc winą im ojca
Tylko zima została
I tęsknota bez końca

Nie mam dzisiaj już domu
Który tobie oddałem
Zostawiłem cię komuś
Mnie alkohol zostaje
Noclegownia nie dla mnie
Tam zapomnieć nie dadzą
Tonie pamięć gdzieś na dnie
Śmiało patrzę w twarz gwiazdom

Tutaj spokój i cisza
Trzeszczą kroki na śniegu
To ty do mnie dziś przyszłaś
Jak wieczora tamtego
Więc wróciłaś ... chłód ustał
Dłoni czuję już ciepło
Tają łzy w twoich ustach
Już skończyło się piekło ...

2011

piątek, 25 lutego 2011

NOTES 12 - Człowiek o dwóch twarzach

Nocą w przeszłość zanurzony
Ból istnienia ma w źrenicach
Umysł znaczy wpływ księżyca
Wita gości z tamtej strony

W dzień po ziemi twardo stąpa
Zwykły ojciec, mąż, kolega
Nic mu nie brak, nie dolega
Co ma w środku, nikt nie pozna

Nie wiem, która twarz prawdziwa
I świat który w nim zwycięży
Gdy już dłużej nie wytrzyma

Czy się duszy sprzeniewierzy
I zostanie, gdzie rodzina
Czy odejdzie, tam gdzie księżyc ...

2011

czwartek, 24 lutego 2011

Błędy mojej drogi

Jaki dzień był, nie miałem pojęcia
Czułem, jakbym do modlitwy klękał
Widząc siebie, jedno miałem w głowie
"Chyba widzę błędy w mojej drodze"

Coś w szkle było - wzrok zdołało złapać
Choć próbuję wzdychając nie płakać
Tu gdzie jestem, jedno stwierdzić mogę
Że się przyjrzę błędom w mojej drodze

Nie mam kogoś, kto by przetrwać pomógł
Chciałbym o tym móc powiedzieć komuś
Robię wszystko, by nie być kim byłem
Wtedy błędy z mojej drogi zginą

2011
tłumaczenie z: Wishbone Ash

środa, 23 lutego 2011

Skorpion

Jestem skorpion - obrzydlistwo
Z morderczego jadu kolcem,
Tym, co znajdą się zbyt blisko,
Śmierć w truciźnie w serce sączę

I nieważne, że to bliski,
Że kochany - też bynajmniej,
Cierpkim jadem raczę wszystkich,
Bliskich kąsać jest najłatwiej

Gdy nadeszły ciężkie chwile,
Skończyć duszy męki chciałem,
Kolec w sobie zatopiłem -
Odtąd jad mam we krwi stale

2011

wtorek, 22 lutego 2011

Noce w białej satynie

Noce w białej satynie, niemające końca,
Listy, z których wysłany żaden nie miał zostać,
Piękno, oczy którego nie dostrzegły wcześniej -
Czym jest prawda - rozstrzygnąć już niezdolny jestem

Bo kocham ciebie,
Tak, kocham ciebie,
Och, tak kocham ciebie

Widzę w dłoniach niektórych, innych ludzi dłonie,
Oni tego nie pojmą, przez co ja przechodzę,
Myśli wmówić chcą, których bronić nie są w stanie,
Tym, czym być chcesz tak bardzo, na końcu się staniesz

Bo kocham ciebie,
Tak, kocham ciebie,
Och, tak kocham ciebie ...

Wchłoń w płuca głęboko wzbierającą ciemność,
Patrz, jak światła słabną w każdym jednym miejscu,
Ludzie z kawalerek patrzą wstecz i płaczą,
Znów dzień, gdy energię bez pożytku tracą

Namiętnych kochanków objęcia jednoczą,
Kto nie ma nikogo, płacze za miłością,
Młoda matka syna do piersi podnosi,
A starcy żałują, że już nie są młodzi

Zimnoserca kula, która rządzi nocą,
Usuwa kolory sprzed naszego wzroku,
Czerwony jest szary, żółty w biel płowieje -
My decydujemy - prawda, czy złudzenie

2011
przekład z: The Moody Blues

poniedziałek, 21 lutego 2011

Ptasznik śmierci

Pająk tułów swój kosmaty
Chowa sprytnie pod konarem
Kryje pośród nóg włochatych
Kły jadowe na ofiarę

Kiedyś jad swój wpuścił we mnie
Potem się pod liściem schował
Wysysałem krew daremnie
Pająk czekał kiedy skonam

Ciało wyżarł mi do czysta
Kości teraz jego gniazdem
Z których szpiku resztki wyssał
Jad ukrywa w mojej czaszce

2011

niedziela, 20 lutego 2011

Sen we śnie

Usta na twym czole składam
Na naszego znak rozstania,
Tak więc dziś się z tobą zgadzam -
Mówiąc, prawdy jesteś blisko,
Że to śniło mi się wszystko;
Gdy nadzieja odpłynęła,
To, czy dzień, czy noc ją wzięła,
W oczach mych, czy poza nimi -
To naprawdę nic nie zmieni.
Czy coś jest, czy mi się zdaje,
Tylko we śnie snem zostaje ...

Stoję pośród huku fali,
Co przybojem o brzeg wali,
Trzymam w dłoni piasku ziarnka,
Między palce wnika miarka -
Tak ich mało! Toną... patrzę...
Boże! Widzę to i płaczę!
Czy bym nie dał im się wymknąć,
Gdybym palce mocniej ścisnął?
Boże, czy choć bym ocalił
Jedno z bezlitosnej fali?
Czy to, co jest lub się zdaje,
Tylko we śnie snem zostaje?

2011
przekład z: Edgar Allan Poe

sobota, 19 lutego 2011

Dorianie

Cóż za czasów dożyć przyszło -
Kult marności ludzkich powłok,
Dusza niczym, wszystkim wygląd,
Cielcem złotym wieczna młodość

Przekupują diabła duszą,
By botoksem, silikonem
Zaspokoić swoją próżność -
Drogi głupców niezgłębione

Zachowują ciało młodym,
Obraz w sercu zatrzymany
Blizn pokrywa się nalotem -
Biada, biada wam, dorianie!

Człowiek psuć się zwykł po śmierci,
Wy za życia już gnijecie,
Dorian Gray w was mocno siedzi,
Marnie, tak jak on, zginiecie

Przyjdzie kiedyś czas, Dorianie,
Dojrzysz blizny w swym sumieniu,
Wtedy tylko śmierć zostanie
W bólu i osamotnieniu

2011

piątek, 18 lutego 2011

Zmień to w czerń ♫

Patrzę w drzwi czerwień, chciałbym czarne widzieć je
Kolorów żadnych, niech na czarne zmienią się
Ubiory letnie dziewcząt przyciągają wzrok
Odwrócić muszę głowę, aż mnie minie mrok

Rząd samochodów widzę, kolor ich to czerń
Z miłością moją kwiaty już nie wrócą, nie
Widzę setki obcych spojrzeń i szybko patrzę w dal
Niczym nowo narodzony - tak każdego dnia

Spoglądam w siebie, serce moje czarne jest
W drzwi chętnie spojrzę, gdy na czarne zmienię je
Może wtedy zniknę, by nie drażnił już żaden fakt
Ciężko czoło stawić im, gdy czarny jest twój świat

Nigdy mi zieleń mórz nie stanie modrą się
Nie mogłem wiedzieć, cóż, co później spotka cię

Gdy mocno wpatrzę się w zachodu słońca blask
Śmiać miłość będzie też się ze mną, aż po brzask

Patrzę w drzwi czerwień, chciałbym czarne widzieć je
Kolorów żadnych, niech na czarne zmienią się
Ubiory letnie dziewcząt przyciągają wzrok
Odwrócić muszę głowę, aż mnie minie mrok

Chcę widzieć wszystko w czerni, w czerni chcę!
Nocy chcę, węgla barw!
I słońce widzieć chcę starte precz z nieba tła!
Chcę wszystko widzieć czarne, czarne, czarne, czarne chcę!
Tak!

2011
♫ przekład z: Rolling Stones

czwartek, 17 lutego 2011

Ręce precz od kosmosu

już łaziki sondy cuda
teleskopów oczy szklane -
może wodę znaleźć uda
się lub życie gdzieś nieznane
 
może tam osiedlić da się
obcy ląd skolonizować
i planetę mieć w zapasie -
przyda nam się ziemia nowa

jeśli jacyś zaś miejscowi
wyszliby nam na spotkanie
Ziemian sztab się nad tym głowi
jak ich zdobyć zaufanie

a gdy już ich podejdziemy
dla przyszłości lepszej świata
pozbawimy własnej ziemi
i zamkniemy w rezerwatach

jeszcze tu na globie naszym
nie zniszczone do cna wszystko
już świat inny nam się marzy
świeżej krwi pić hienim pyskom

przed zagładą umknąć w porę
tylnym wyjściem oto sposób -
ja zaklinam ludzką sforę:
łapy z dala od kosmosu!

gnijcie w jednym bagnie razem
uczynionym z matki Ziemi -
zamiast topić w mrzonkach kasę
czas jest jeszcze by coś zmienić

lat dziesiątki miną całe
nim stworzycie gdzieś kolonie
wcześniej z waszym świat udziałem
ten osiągnie marny koniec

                   * * *

gdy nadejdzie koniec świata
to nic na to nie poradzę
ale chciałbym by ta data
mnie zastała z tobą razem...

2011

środa, 16 lutego 2011

Opuszczone ogrody

Gdzie się podziały radości wczorajsze,
Szczęście i śmiechy dzielone ze sobą?
Znikły z dzieciństwem dążeń, wierzeń, marzeń -
Czas-złodziej przyniósł śmierć naszym ogrodom,
Niszcząc sadzonki, depcząc kwiaty, drzewa
Łamiąc, sok roślin pijąc, wysuszając
Ziarno; w półmroku świecy doświadczenia
Kolory blakną, zieleń wpada w szarość ...

Czas w pojedynkę wymorduje kwiaty,
Choć wciąż jest jeszcze czas, by się podzielić
Swoją parcelą - tym, co zda się 'naszym'.
O ile gorzej na innych potrzeby
Zamknąć się, w swoim ogrodzie się zaszyć?

Chłód mnie ogarnia, wiatr i deszcz mnie ranią,
Wstecz patrząc widzę przyjaciół straconych,
Ogień dogasa, popioły rozgarniam,
Ręce mam brudne, umysł uśmierzony.
Oto są koszty, gdy na 'JA' się stawia:
Muszę iść dalej, ogród sam uprawiać,
Ciebie zapomnieć, nie czas już przepraszać

Widzę, że ogród, który uprawiałem,
Niczym nie różni się od pozostałych,
Dzielą nas płoty, które chronić miały ...

Widzę zniszczenie, trawę zrujnowaną -
Wierzy ktoś jeszcze, że utrzyma ogród?
Zachowa w czasie nędzną swoją własność?
Jaka przyjemność, gdy samotny rozwój?

Przyjdź, zobacz ogród mój, jeżeli zechcesz -
Niech ktoś tam wejdzie, póki żyje jeszcze,
Czas, by otworzyć innym swoje serce -
I zburzyć mury, nim zbyt późno będzie!

Tyle jest smutku w naszym ludzkim świecie,
Pustki i bólu, i serc połamanych,
W złą drogę kiedyś musieliśmy skręcić -
Jak tę właściwą teraz znaleźć mamy?

W bólu, zmartwieniu, naszym kwiatom trzeba,
By je wzajemnie deszczem serc podlewać ...

2011
tłumaczenie z: Peter Hammill

wtorek, 15 lutego 2011

Dwaj panowie B.

Od zawsze swoją zdążałeś drogą
Wcześnie poczułeś, że jesteś inny
Nigdy nie miałeś bliskiego kogoś
Wilk - bez przyjaciół i bez rodziny

Szybko poznałeś kielich goryczy
Z gron egoizmu, zdrady i wzgardy
Skryłeś się światu w zamku wampirzym
Za płyt i filmów pancerzem twardym

Chronić się pragnąc w cynizmu mury
Bez wiary w boga, miłość i ludzi
W zgorzknienie popadł Werter ponury
Abstynent nałóg życia porzucił

          Ty zaś od dziecka wierzyłeś w miłość
          Choć dzieckiem przez nią zdradzonym byłeś
          Życie ci w synach wynagrodziło
          A w miłość wierząc żyć miałeś siłę

          Bóg ten, któremu zawsze ufałeś
          Zesłał optymizm i talent złoty
          Ogromne serce i wielką wiarę
          Głos i gitarę, byś śpiewał o tym

          Życie kochając piłeś je ostro
          Nic ci co ludzkie nie było obce
          Trwałeś w nadzieję wczepiony mocno
          Aż cię zdradziła w godzinie nocnej

Obaj pragnęli miłość odnaleźć
Życie odcięło wiary paliwo
Niosąc cierpienie niezrozumiałe
Dla ludzi, którym obca wrażliwość

W muzykę obaj marzyli uciec
Lecz świat okrutny dopaść ich zdołał
Ulegli cienia lat swoich smudze
Żaden z przyjaciół nie słyszał wołań

Wiek romantyków już się zakończył
Dobrego grania nikt dziś nie ceni
Nie ma wampirów, kochanków nocy -
Do mrocznej pustki są wypędzeni

2011

poniedziałek, 14 lutego 2011

Śmierć i dziewica

Przyjdź i weź mnie pośród żyta
Weź gdym młoda, niezużyta
Dni zbyt krótkie wieją chłodem
Przyjdź i weź me ciało młode

Niech dłoń twoja serce strwoży
Weź w ramiona, złóż mnie w łożu
Czas nie czeka, zwlekać szkoda
Przyjdź i weź mnie, pókim młoda

Weź mnie w wiośnie mego piękna
Weź, gdy pierś jest jeszcze jędrna
Kiedy oczy błyszczą jeszcze
Kiedy żądz obiektem jestem
Pół kobieta, pół dziewczyna
Weź, gdy w łóżku śpię niewinna

Gdy włos czarny, weź gdy zechcesz
Gdy miłości pełne serce
Czas jak podmuch się unosi
Przyjdź i weź mnie w mej młodości

Weź mnie w wiośnie mego piękna
Weź, gdy pierś jest jeszcze jędrna
Kiedy oczy błyszczą jeszcze
Kiedy żądz obiektem jestem
Pół kobietą, a pół dzieckiem

2011
tłumaczenie z: Inkubus Sukkubus

niedziela, 13 lutego 2011

Kaleka

Urodziłem się bez dłoni,
Wszystko umiem zrobić jedną,
Ortopedów w diabły gonię -
Niech wypchają się protezą

Oczy moje nic nie widzą,
Lecz nie czuję się kaleką,
Wyrzuciłem telewizor -
Duszy sięga wzrok daleko

Przeszczep? Nie chcę! Ja bez serca,
Monstrum dziwnym będąc, żyję -
Wolę uczuć poniewierkę,
Niż mieć serce byle czyje

Urodziłem się bez głowy,
Tak, to także jest możliwe,
Można tego być świadomym,
Tak jak mózg mieć i nie myśleć

2011

sobota, 12 lutego 2011

Po tej stronie lustra

Gwiazdy na niebie świecą wciąż nade mną
Gdybyś tu była, widziałbym ich piękno
Jednak na drugą przeszłaś lustra stronę
Noce samotnie spędzać mi sądzone
Zostałem niemy, ślepy, zagubiony
Pijany smutkiem, w obłęd zanurzony
Fala przytłacza, lustro mnie odpycha
Śmiech przez zwierciadło twój echem przenika

A ja sam jestem - bez ulgi, przyszłości
Domu, przyjaźni - niewolnik przeszłości
Byłaś jedyną znaną mi miłością
Jestem bez ciebie pustką i nicością
Ciszą w zadumie nad tym, co straciła
Zbyt wcześnie wymknąć ci się pozwoliła

Czy mnie usłyszysz? Słuchaj mojej pieśni
Oto umieram, kiedy ty odeszłaś
Słowa nie starczą, by zbawić mą duszę
One drwią sobie tylko ze mnie w lustrze
Zimno mi, tęsknię, wiesz dobrze, że płonę,
Oczy od światła są odzwyczajone
Jak pies bezpański, wśród nocy zgubiony
Samotnie będę wlókł się w swoją stronę

Tworzymy przyszłość, lecz moja przepadła
Wciąż czekam cudu, który się nie zdarza ...

Gwiazda, nim spadnie, smutno w górze błyszczy
Bez ciebie, dla mnie każda z nich jest niczym

2011
tłumaczenie z: Peter Hammill

piątek, 11 lutego 2011

Niewolnikom

Czasem ciężko kochać kogoś,
Nijak zmusić do kochania,
Można jednak znaleźć wolność -
Ona wszystkim jest nam dana

Choć ją każdy kiedyś dostał,
Razem z sercem i rozumem,
Łatwo jest ją innym oddać,
Kiedy strzec się jej nie umie

Kto to światło czuje w sobie,
Jego siły jest świadomy,
Nieci święty myśli ogień -
Nigdy nie da się zniewolić

Miej więc umysł swój otwarty,
Co nikczemne - sercem oceń,
Wobec głupców bądź uparty,
Kieruj się sumienia głosem

Poszerz myśli horyzonty,
Nie wstydź serca się uniesień,
A zrozumiesz, co jest dobrym,
A co w czyimś interesie

Żadna władza, czy potęga,
Z tego, czy z innego świata,
Nie jest w stanie z twego wnętrza
Wyrwać tego, co w nim składasz

Nie ulegaj obietnicy,
Kłamstwu, klątwie, wizji chorej,
Wykrzyczanej na mównicy,
Ni głoszonej na ambonie

Nie czcij nigdy ludzi innych,
Choćby z nich robili świętych -
Lepiej być dla tłuszczy nikim,
Niż w niewolę przez nią wzięty

Nic, że nazwą ciebie karłem,
Z wysokości piedestałów -
Tyś wolnością jest mocarny,
Im kajdany z nóg zwisają

2011

czwartek, 10 lutego 2011

Epitafium

Mur proroczych przepowiedni
Pęka na spoinach
W słońcu lśnią narzędzia śmierci
Sny w koszmarach giną
Ludzie wewnątrz są rozdarci
I wieńców laurowych
Kiedy cisza krzyki zwalczy
Nie dostąpią głowy

Droga trudna jest i kręta
Chaos mi nagrobkiem
Gdy przetrwamy, śmiać się będę
Lecz jutra się boję
Bo do łez powodów więcej
Tak, do łez powodów więcej

Między losu grube bramy
Ziarna czasu wsiane
Podlewane uczynkami
Wiedzących i znanych
Wiedza może bardzo szkodzić
Gdy nikt reguł nie zna
Widzę, że ludzkości losy
Leżą w głupców rękach

Droga trudna jest i kręta
Chaos mi nagrobkiem
Gdy przetrwamy, śmiać się będę
Lecz jutra się boję
Bo do łez powodów więcej
Tak, do łez powodów więcej

2011
tłumaczenie z: King Crimson

środa, 9 lutego 2011

Bożek prędkości

Synu Hermesa, walki herosie
Nie krew - benzyna tętni ci w żyłach
Masz zamiast serca cylindrów osiem
Prędkość cię co dzień na asfalt wzywa

Niczym pieniądze i wielka sława!
Jednością jesteś z auta silnikiem
Wyzwania nowe wciąż sobie stawiasz
Żyjesz ściganiem, motoru rykiem

Nie dbasz co inni o tobie mówią
Ty jesteś bożkiem, niech tobie służą
Czujesz maszynę, inni to czują
Rywale słabi przegrywać muszą

Pedał, manetka, ruch kierownicą
Tego zabronić tobie nie mogą
Lecz tylko patrząc ulec zachwytom
Jak kradniesz ogień prędkości bogom

I kiedy suniesz wąskim asfaltem
Śmierć ciebie w stanie nie jest dopędzić
Chociaż roztrzaskasz się swoim autem
To znów powrócisz i ją zwyciężysz

Feniks z popiołów w sile powstaniesz
Bo nie ma władzy śmierć nad bogami
A może z diabłem układ zawarłeś
Który benzyną jest podpisany?

2011

wtorek, 8 lutego 2011

Trupista

Niegdyś przedmiot pożądania,
Właściciela starań wielu,
Moc umysłu w nim schowana,
Skarby duszy, jak w kasztelu

Cenny klejnot w skrytce marnej -
Obraz boga w słabym ciele,
Gdy ktoś skarb ze skarbca skradnie,
Rzuca skrytkę - niech rdzewieje

Tak po śmierci trafia w ziemię
Najwspanialsza z powłok świata,
Tam ją szczurze niszczy plemię,
Rozkład piękno w proch obraca

Święcie wierzę, że ty jedna,
Siłą mojej resztki życia,
Wiary, walki, swego piękna,
Nie podlegasz prawom gnicia

Ciemna trumna, czaszka goła,
Robak toczy śluz oślizgły,
Gniazdo mając w oczodołach -
Oto koszmar jest trupisty

2011

poniedziałek, 7 lutego 2011

Piętnastolatka ♫

Piętnaście lat -
Czy pomożesz jej
Zapomnieć świat
Nim cię zmieni w swą część
I gdybyś wóz miał
Mógłbyś wywieźć ją gdzieś
Gdzieś do szczęśliwszych miejsc
Gdzie szczęśliwszy jest dzień
Ty to w uśmiechu masz
I w głowie swej
Mogłaby skryć się
Na chwile dwie
Piętnaście lat ...

Piętnaście lat -
Po co utrudniać to
Gdy dobrze jest
Oby dalej tak szło
Ona to wie
Żeś nie zbratał się
Jeszcze ze świata złem
Nie wpadł w podłości sieć
Czy rozumiesz to?
Czy wiesz co siedzi w niej?
Gdy wpadasz w mrok
I widzisz świat wzrokiem jej -
Już wiesz ...
Piętnaście lat ...

Piętnaście lat -
Czemu kazano jej
Uczucia kryć swe
Udawać że
Życie nie jest jej
Przepaścią pod liną
Teraz tylko chce
By się jej spełniło
By widzieć w twych oczach świat
By twoim śmiechem się śmiać
Otrzymać jakiś dar
Chociaż co jakiś czas
Piętnaście lat ...

2010
♫ przekład z: Depeche Mode

niedziela, 6 lutego 2011

NOTES 11 - Cmentarz

Krzywe tafle płyt kamiennych
Ziemię swoim tną ciężarem,
Ta je wsysa w dół za karę,
Jak szkielety w grób podziemny

Dziką trawą porastają,
Coraz cichszym głosem krzycząc
Ścierających się napisów -
Spotka was, co nas spotkało

Czasem przyjdzie człowiek wierząc,
Że ma szczęście być wciąż żywym,
Gdy ci biedni w dole leżą

Zmarli stanem swym szczęśliwi,
Z góry wzrokiem smutnym mierzą
Cmentarz naszych złud fałszywych

2011

sobota, 5 lutego 2011

Bluźniercze plotki ♫

Szesnaście lat, przed sobą życia szmat,
Żyły tnie, już dosyć ma,
Nie dali jej, łaska twa
Wielka, boże

Matka tłumiąc łzy, pożegnalny czyta tekst,
W myślach ma szesnaście świec,
Obwinia się, tak zawsze jest,
Na kolanach modli się

Jakżebym mógł
Siać bluźnierstwa wśród tłumu,
Lecz myślę, że bóg
Ma popaprany humor,
Ze śmierci mej, myślę że się też ucieszy

Osiemnaście lat, kochać chciała cały świat,
Jezus żyć jej kazał tak,
Zderzaka trzask, finał miał
Miejsce następnego dnia

W letni dzień, pożegnała nas,
Na niebie letnim śpiewał ptak,
I nadszedł deszcz, kolejny raz
Z jej matki oka spadła łza

Jakżebym mógł
Siać bluźnierstwa wśród tłumu,
Lecz myślę, że bóg
Ma popaprany humor,
Ze śmierci mej, myślę że się też ucieszy

2011
♫ przekład z: Depeche Mode

piątek, 4 lutego 2011

NOTES 10 - Katharsis

                             "Czasem płaczę, bo chce mi się płakać,
                              Wtedy czuję, że uchodzi ze mnie zło."
                                                                                 Dżem

Ściskam ścianki świecy miękkość,
Knot pod lustrem wosku tonie,
Ledwie tli się jego koniec,
Wkrótce zgaśnie - wygra ciemność

Nagle pęka mdły naskórek,
Wosk wypływa cienką strugą,
Knot wyciąga szyję długą,
Płomień kopcąc strzela w górę

Ból do wnętrza serca chowam,
Tłumiąc pod nim uczuć płomień -
Serce pęka w łez potokach

Wtedy czyszczę się ze wspomnień,
Czuję, że znów mogę kochać -
Łzo-katharsis, duszę odmień!

2011

czwartek, 3 lutego 2011

Mglisty odcień zimy ♫

Czas, czas, czas - spójrz co zrobiłeś mi ...
Gdy szukałem jak żyć mam i kim mam być,
Nie mogłem wybrać nic

Popatrz w krąg,
Liści brąz,
W chmurach wciąż
Mglisty odcień zimy

Patrz jak zbawienia armia gra
Tam, gdzie brzeg rzeka ma,
Szykuje ci się lepszy zjazd
Niż zakładał plan,
Opróżnij kubek do dna

Popatrz w krąg,
Liści brąz,
W chmurach wciąż
Mglisty odcień zimy

Trzymaj się nadziei swej -
Łatwo tak powiedzieć jest,
Lecz gdybyś nie miał znaleźć jej,
Tak prosto grać, że
Nadzieja znajdzie się gdzieś

Spójrz na świat -
Zieleń traw,
Dojrzały łan -
To najlepszy w życiu czas

Och, pory roku mkną wokół nas,
I w gobelin wplatają czas,
Czy przystaniesz i wspomnisz nas?
Gdy tylko ochotę masz

Pamięć mi - to śmieszne jest -
Wymyka się, gdy czytam tekst -
W szufladzie mej wiersz ...
Zanim ten drink zetnie mnie

Popatrz w krąg,
Liści brąz,
W chmurach wciąż
Mglisty odcień zimy,
Popatrz w krąg,
Liści brąz,
Skrawek śniegu na ziemi wciąż ...

2011
♫ przekład z: Simon&Garfunkel

środa, 2 lutego 2011

NOTES 9 - Do Beksy

Najmroczniejsze dzieło ojca,
Pierwszy wampir pośród ludzi,
Że świat zmieni wciąż się łudził -
Świat był sprawcą jego końca

Nocy naszych przewodniku,
Dawco wzruszeń romantycznych,
Tyś kapłanem był muzycznym
Przy łkającym odbiorniku

Wąż-kobieta ciebie wzięła,
Gdy zwątpiłeś w świata piękno,
Piękna też już z nami nie ma

Stanowiłeś z pięknem jedno,
Świat dziś własny ogon zżera,
Wkrótce z tobą nam odetchnąć

2011

wtorek, 1 lutego 2011

Zielone liście

Napisałem to przed chwilą,
Tak sądziłem - rok już minął -
Czas się spieszy jak szalony ...
Liść zielony się brązowi,
Schnie na wietrze, pęka w dłoni

Sercem moim zawładnęła,
Choć jej strzegłem, noc ją wzięła -
Jak poemat nieskończony ...
Liść zielony się brązowi,
Schnie na wietrze, pęka w dłoni

Wrzucam kamyk do potoku,
Fale się rozchodzą wokół -
Bezszelestnie umierają ...
Liść zielony się brązowi,
Schnie na wietrze, pęka w dłoni

Witaj, witaj, witaj, żegnaj,
Żegnaj, żegnaj, żegnaj, żegnaj -
Oto nasze życie całe ...
Liść zielony się brązowi,
Schnie na wietrze, pęka w dłoni

2011
swobodny przekład z: Simon&Garfunkel

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Myśl

Zrodziłaś się we mnie
Pomiędzy bzdurami,
Drogi masz tajemne,
Rodzice - nieznani,
Zabierasz mi spokój,
Drążysz dziurę w czaszce,
Rośniesz jak nowotwór,
Co ma życie własne,
Chciałbym cię uwolnić
I światu cię oddać,
Lecz umysł niezdolny,
By nadać ci postać,
Wiem, że ciężkim grzechem
Zatruć cię słowami,
Które zwykle celem
Pierwej niż środkami,
Bieg twój jest zbyt prędki,
Zbyt zawiła postać,
Żeby język giętki
Mógł twej mocy sprostać,
Słowo tylko skrzeczy,
Gdy ty śpiewasz we mnie,
Żadne twojej rzeczy
Nie jest odpowiednie

Zabić cię najlepiej!
W sobie cię zaduszę -
Za duszę, co cierpi,
Za tę chorą duszę!
Przekuję cię w medal
Na szyi przegranych,
Lecz zgwałcić cię nie dam
Marnymi słowami

A potem usiądę,
Sam na sam z myślami,
Brnąc w nierówną wojnę
Z mściwymi siostrami,
Za tę, co zabiłem,
Chcąc siebie ocalić,
Teraz marnie zginę,
Bijąc się z myślami,
Że jej nie umiałem
W słowach uwydatnić,
Będę cierpiał karę
Aż do dni ostatnich,
Ból myśli następnych
Skrywając nocami,
Nastrój ich posępny
Wypłakując łzami,
Dźwiękami głuszenie
Zda się wtedy na nic
I próżne topienie
Na dnie wina szklanic

Gdy pójdę ku zmarłym,
Myśli tak to sprawią -
Wydrgam je nerwami,
Żyły je wykrwawią

2011

niedziela, 30 stycznia 2011

Kobieta i wiersze

Wielu mężczyzn miałaś -
Cóż ci oni dali?
W próg twojego ciała
Weszli z buciorami,
Świat marzeń dziecięcych,
Cud śniony nocami,
Brudnymi pieniędzmi
Na zawsze przegnali,
Jak zabawkę starą
Rzucili na śmietnik,
Uciekając rano
Do innej kobiety,
Byłaś sportem dla nich,
Kolejnym motylem,
Który pięknem bawi
Tylko krótką chwilę

Bądź moją boginią,
Ja ci cześć okażę,
Uczynię religią,
Wzniosę ci ołtarze,
Do umarłych marzeń
Przy mnie znów powrócisz,
Ja ci świat pokażę
Nieznany przez ludzi,
Prócz ciała odkryję
W tobie duszy piękno,
Bogu skradnę imię,
Dam ci nieśmiertelność;
Pytasz, jak to zrobię -
- Piszę wiersze, pani.
Krótką masz odpowiedź -
- Gardzę poetami

2011

sobota, 29 stycznia 2011

Miłość i Śmierć

W dróg ludzkich sieci mętnych kolorów,
W trudnych decyzji ciasnej gardzieli,
Pośród dręczących duszę wyborów,
Spotkać się przyszło dwóm pannom w bieli

Pierwsza - wysmukła, z wydatną piersią,
Blaskiem na twarzy, płomieniem oczu,
Włosem rozwianym, czystością wieczną,
Naręczą świeżych wiosny owoców

Druga - strasząca szkieletem długim,
Wionąca chłodem, wonią przebrzydłą,
Budząca grozę czerepem trupim
I kosą z plamą krwawo zastygłą

Pierwsza tak rzecze - Ustąp mi drogi,
Beze mnie życie ludzkie jest marne,
Wszak ze mnie każdy człowiek się rodzi
I mnie jedynej każdy z nich pragnie

Ja im rozświetlam mroki ich doli,
Daję sens życia, losy ich łączę,
Przy mnie spotkanie z tobą mniej boli,
Jestem początkiem i chcę być końcem

Na to szczękami druga zgrzytnęła,
W śmiechu szyderczym szczerząc zgryz trupi -
Choć życie z ciebie bierze się nieraz,
To zawsze we mnie kończyć się musi

Może i życie bez ciebie marne,
Lecz z tobą często tak mocno boli,
Że z nas dwóch człowiek mnie bardziej pragnie,
Ze mną, nie z tobą, odejść stąd woli

Sprawiasz, że cierpią ci, których mijasz,
A jeśli innych połączyć zdołasz,
Wystarczy, żebym jedno zabiła,
A już to drugie samo mnie woła

Ty życie ludzi w mroki wprowadzasz,
Spokój zamieniasz w złudną nadzieję,
Przez ciebie bolą ze mną spotkania -
Ja jestem łaską i ukojeniem

2011

piątek, 28 stycznia 2011

Gdybym był

Czy gdybym był lepszy -
Innym w serca bym się wkradał?
Gdybym był silniejszy,
By znieść ile los wymaga -
Czy tym bym ją zdobył?
(Nie czyniąc jej szkody)

Gdy byłem żołnierzem -
Broń składałem u stóp twoich,
Gdy byłem żeglarzem -
Byłaś cichym portem moim

Gdybym był mądrzejszy -
Innym stałbym się podobny?
Gdybym był życzliwszy,
Świat miłością karmiąc głodny -
Czy bym ją ubłagał?
(Chcąc wciąż jej dogadzać)

Gdybym był malarzem -
Świat mych barw by jej nie splamił,
Gdybym był jak Mojżesz -
Manną z nieba bym ją karmił,
Gdybym był poetą -
Płomień byłby w moich słowach,
Gdybym był kochankiem -
Oczy bym jej wycałował

Więc, skarbie, tu przybądź,
Już mi cię nie wezmą,
Bezpiecznie i cicho
Zostaniesz już ze mną
Zawsze
Chodź do mnie, mój skarbie,
Tu cię nie dosięgną,
Świat miłością głodny karmię -
Czy tym cię zdobędę?
(Dogadzać ci będę)

Gdy byłem żołnierzem -
Broń składałem u stóp twoich,
Gdy byłem żeglarzem -
Byłaś cichym portem moim,
Gdybym był malarzem -
Świat mych barw by cię nie splamił,
Gdybym był jak Mojżesz -
Manną z nieba bym cię karmił,
Gdybym był poetą...
Czy wyraziłbym słowami?

2011
parafraza/swobodny przekład z: Ultravox

czwartek, 27 stycznia 2011

Przestroga

Prosił boga, by go słuchał,
Modlitwami czas zaprzątał,
W końcu pan nadstawił ucha -
Dał mu więcej niźli żądał

W sercu uczuć miał niemało
I stąd ból czuł w nim niezmiennie,
Bo się panu spodobało
W zamian zmiażdżyć go cierpieniem

Więcej czuł niż inni mogli,
Stąd się obcy stał dla świata,
Więc się jeszcze mocniej modlił,
By bóg cząstkę serca zabrał

I  pozbawił go pan części
Serca - prośbę tak zrozumiał -
Tej, co szczęście w sobie mieści,
I bez której żyć nie umiał

Poddał walkę w mrocznej chwili,
Nie wiem, czy mu bóg wybaczy,
Ludzie już go potępili -
Biada tym, co chcą inaczej

Wiedź więc życie swoje marne,
Bogom głowy nie zawracaj,
Bo a nuż ci będzie dane
Doznać losu ich wybrańca

2011

środa, 26 stycznia 2011

Pamiętam (śmierć w popołudnie)

Co mnie śmieszy? Skąd ta mina?
Nie wiem - telewizor gaszę,
Piję wino i wspominam
Dobrze znane, stare czasy,
Dziwny smutek na mnie spływa
Z kilku dawnych fotografii -
Tak ze wspomnieniami bywa,
Że się zwykle kończą łzami

Jak pamiętać i nie smutnieć
Śmierć tamtego popołudnia?

Kiedy pokój mój wypełnia
Cisza ciężka i bolesna,
Cierpkim winem toast spełniam
Za czas, który istnieć przestał,
I choć nigdy nie powróci,
Tak się koszmar w pamięć wessał,
Że nie zdołam już mu uciec

Jak pamiętać i nie smutnieć
Śmierć tamtego popołudnia?

2011
parafraza: Ultravox

wtorek, 25 stycznia 2011

NOTES 8 - Temat i tło

Księżyc za chmurą i szelest wiatru,
Traw aromaty, refleks na wodzie,
Drozda śpiewanie, kamień przy drodze,
Czasem spostrzegam, z rzadka z nich nastrój

Cóż to jest dla nas? - tło bez znaczenia -
Muchy z milionów much lot natrętnej,
Komara kłucie nim cios śmiertelny,
My się liczymy - nasz los to temat

A przecież były - wiatr, księżyc, kamień -
Tłem nieznaczącym przeszłym tematom
I po nas takież tło pozostanie

Więc może temat to wszystko tamto,
Tłem - nasze nędzne tu bytowanie,
Jak muchy przelot lub komar w lato

2011

poniedziałek, 24 stycznia 2011

NOTES 7 - Spotkanie z pięknem

Ranek srebrzy łzy zakrzepłe
Noc zbyt krótka nawet w zimie
Śnieg w odwilży błocie ginie
Dłoń w dłoń spacer z dziecka ciepłem

Oczu głębia, włosów gęstość
Pół wyniosła, pół łagodna
Mijam, nie chcąc - w tył spoglądam -
Jest na ziemi jeszcze piękno

Kochankowie - młodość z pięknem
W sile wiecznej odradzania
Gardzą tym, co jest śmiertelne

Obydwoje w śmierć zabrałaś ...
Młodość przeszła, nic po pięknie
Tylko śmierć mi pozostała

2011

niedziela, 23 stycznia 2011

Maryśka

Mierzwię pukli długie fale
Absorbuję oczu zieleń
Rozkosz w błogim aromacie
Intensywnie wchłaniam w siebie
Hipnotycznym doznań pięknem
Uzależniam zmysły moje
Arytmicznie bije serce
Nie pamiętam co mnie boli
Ale wiem że żyję jeszcze
     (choć to życie nie jest moim)

2011

sobota, 22 stycznia 2011

Smuga cienia

Dawny dźwięk, obraz w pamięci -
Lat szczenięcych przywołanie,
Słodka woń zachwytów pierwszych -
Życie jak na tacy dane

Wiara w przyszłe dni szczęśliwe,
W świat leżący u stóp moich,
W to, że wszystko jest możliwe,
W boską siłę własnej woli

W drodze czas mi wszytko zabrał,
W zamian srebrem pokrył włosy,
Za plecami życia kawał,
Coraz bliżej drogi koniec

Nie wiem, czy tak trzeba gubić
I dlaczego tak się dzieje,
W szkole chemik nic nie mówił,
Że rozpuszcza czas nadzieję

Czasem tylko jakiś moment
Wrócić w tamten czas pozwoli
I uśmiechnąć się do wspomnień,
Zanim w środku coś zaboli ...

2011

piątek, 21 stycznia 2011

Strażakowi prawdziwemu

Pomoc niósł ludziom młody ratownik
Nogi w wypadku utracił
Czuł, że tak musi, chociaż ochotnik -
Teraz pozostał bez pracy

Żona i dziecko na utrzymaniu
Lecz wierzy w przyszłość kaleka
Zwierzęca w ciele siła przetrwania
Serce i dusza człowieka

I kiedy tylko dadzą protezy
Wróci, by służbę znów pełnić
Bo młody strażak mocno w to wierzy
Że będzie ludziom potrzebny

Popatrz na niego i pochyl głowę
Ty, co na wszystko narzekasz
On bohaterem i gladiatorem
Który z was dwóch to kaleka?

Łatwo nad sobą jest się rozczulić
I do dobrego przywyknąć
Niektórzy godni są miana ludzi
Ze wstydu muszę zamilknąć ...

2011

czwartek, 20 stycznia 2011

Bluźnierca


Rozciągnięty tkwisz na desce
Przymykając na wpół oczy
Rozłożone na bok ręce
Gwoździe wbite w każdą z kończyn

Miłość to największa - mówisz -
Życie oddać za przyjaciół -
Ile bardziej kochać musi
Kto za wroga życie traci?

Oddal kielich ten ode mnie -
Tak prosiłeś przerażony
A niejeden na cierpienie
Idzie z czołem podniesionym

Kilka godzin twoich cierpień
Oto przykład ludziom dany
Gotowości do poświęceń
I bestialstwa wielkiej miary

Dla tych, którzy w mrozie stali
Przez noc wodą polewani
Bici w celach miesiącami
Z zerwanymi paznokciami

Dla tych, których całe życie
Jest cierpieniem - niczym innym
Czynią im największą krzywdę
Ci, co kochać ich powinni

Jestem oto tym żołnierzem
Który końcem ostrej włóczni
Zagubiony w swojej wierze
Przebił bok i męki skrócił

Patrzysz z góry na frustrata
Co u twoich stóp się mądrzy
Wkrótce przyjdzie koniec świata
Wtedy mądrze mnie osądzisz

2011

środa, 19 stycznia 2011

Szukającym

Przychodzicie z pytaniami
Wyrytymi w waszych ciałach
Pokłutymi ramionami
Blizn śladami na nadgarstkach

Sine bruzdy szyje szpecą
Oczy mętne od szukania -
Czy coś moje wam powiedzą?
Na ich dnie ... tylko pytania

Precz stąd, zmory! Z moich myśli
Same sobie jakoś radźcie
Idźcie tam, skąd żeście przyszły
Ja już szukał będę zawsze

Choć odpowiedź się nie znajdzie
Mimo nowej próby co dzień
To - kto szuka, ten ma rację
A w pytaniu jest odpowiedź

2011

wtorek, 18 stycznia 2011

Chłopiec z małego miasta

Znikasz z domu wczesnym ranem
Wszystko mieścisz w torbie małej
Sam zupełnie na peronie
Wiatr i deszcz na twarzy twojej

Matce pojąć nie jest dane
Czemu uciec stąd musiałeś
Odpowiedzi tak szukanej
Nigdy tu byś nie mógł znaleźć
I miłością jakiej pragniesz
W domu nie byłbyś kochany

Znikaj więc, szukaj więc ...

Popychany i kopany
Wciąż samotny tutaj byłeś
Przez nich wszystkich poniżany
Tylko o tym tu mówili

Choć tak bardzo próbowali
Zranić cię - do płaczu zmusić
Nigdy przy nich nie płakałeś
Tylko wewnątrz swojej duszy

Znikaj więc, szukaj więc .... i płacz ...

Znikasz z domu wczesnym ranem
Wszystko mieścisz w torbie małej
Sam zupełnie na peronie
Wiatr i deszcz na twarzy twojej

2011
tłumaczenie z: Bronski Beat

poniedziałek, 17 stycznia 2011

W piwnicy

Cicho na dół schodzi do niej,
W górze świecznik trzyma w dłoni,
Szuka schodów wzrokiem zimnym,
Płomień spala pajęczyny

Ona w kącie składa ręce,
Strach wypełnia młode serce -
Wie, jak będzie to bolało,
Kiedy cielsko zwali na nią

Pod paznokciem połamanym
Chowa wilgoć brudnej ściany,
Nazbyt długo w oknie krata
Dzieli ją od reszty świata

Jak co wieczór schodzi bestia
Ulżyć wstrętnym żądzom cielska,
W niemym mroku do piwnicy -
Świadka strasznej tajemnicy

Wkrótce ona mu się znudzi,
Znajdzie wtedy ją ktoś z ludzi
W płytkim dole, gdzieś pod krzakiem,
On ofiarę nową złapie

2011

niedziela, 16 stycznia 2011

Nowotwór

Ból ją zniszczył jak nowotwór
Zanim ktoś lekarstwo odkrył
Przyszedł znikąd, rósł pod czaszką
Nie pozwalał długo zasnąć

Zamknął myśli w świecie ciasnym
Ludzi zmienił w obcych Marsjan
Nie chciał chemii, ni naświetlań
Szans jej nie dał, żeby przetrwać

Tamten chłopak dałby wszystko
Lek wynalazł chorym myślom
Gdyby tylko go widziała
A morfina już nie działa ...

Nie odczuje świat jej braku -
Ścięta róża w morzu kwiatów
Niech jej ziemia będzie lekką -
Sama ścięła się żyletką ...

Lecz w przyrodzie nic nie ginie
Ból pozostał po dziewczynie
Choć jej nie ma, od tej pory
Chłopak walczy z nowotworem

2011

sobota, 15 stycznia 2011

Suka Olafa

Piękne szczenię Olaf kupił,
Do polowań je przyuczył,
Węchem świetnym suczka mała
Wszystkich wokół zadziwiała

Na jej oczach psa powiesił
Kochanego sąsiad ze wsi,
Bo mu pogryzł kozę dojną -
Suka wie, że tak nie wolno

Tak straciła przyjaciela,
Co jej jeden rad udzielał,
Nim się dzieci jej zrodziły,
Ojca swego już straciły

Suka szczęścia nie pamięta -
Odebrano jej szczenięta
O szlachetnym powonieniu,
Matka cierpieć ma w milczeniu

Olaf, w lesie, wkrótce po tym,
Znalazł wilcze dwie sieroty,
Zaniósł suce je wychować -
Znowu miała kogo kochać

Miał sam Olaf córcię śliczną,
Co kochała się w króliczku,
Jeden z wilczków, gdy już podrósł,
Ulubieńca w strzępy rozniósł

Gniew Olafa serce zmienił -
Winowajcę wnet zastrzelił,
Siostrę także śmierć spotkała,
Choć ją suka ukryć chciała

Na nic prośby, na nic siła -
Suka w budzie się skuliła,
Zdjęta bólem jeść nie chciała,
Polowania odmawiała

Zawodzenie słysząc żony,
Z lasu Olaf biegł strwożony,
W drodze z suką się rozminął,
W polu po niej ślad zaginął ...

Żona wisi pod powałą,
We krwi leży drobne ciało,
Suka córkę ci zagryzła -
Tak, Olafie, szczęście pryska ...

2011

piątek, 14 stycznia 2011

Blues umarlaka

W tyle daleko zostawiam tam
Z czym porachunki od dawna mam
Nie będę garba za sobą niósł
Zaśpiewam ducha przemiany blues

Nie jest mnie w stanie zatrzymać nic
Gdy serce wprawię w miarowy rytm
I niepotrzebny alkohol mi -
Czystego bluesa wlewam do krwi

Mój blues w przydrożnym zajeździe brzmi
Gra go fachowiec od tylnych drzwi
O, weź go, skarbie, takim jak jest
I po raz drugi pokochaj mnie

O, dalej, dalej dotykaj mnie
Czemu szaleńczo nie kocham cię?
Pozwól znów burzy dosiadać mi
Czekać na słońce aż po sam świt

Na drugą stroną przebijmy się
Tam na jednego przypada pięć
Gdzieś w whisky barze wysączmy gin
Niech nam zaśpiewa Maggie M'Gill

Zbuduję tobie w hiacyntach dom
Blues oraz Chopin zasiedlą go
"Ulica Miłość" adres niech brzmi
Nie, nie zagoszczą tam dziwne dni

W odosobnienia ogród mnie weź
Ducha zaśpiewam ci w zamian pieśń
I jak noc długa rozkołysz mnie
Choć ponoć diabłem kobieta jest

Czemu w mych myślach nie widzę cię?
Gdzie mi, dziewczynko, zgubiłaś się?
Lato już prawie odeszło w cień
Niech choć to babie ogrzeje mnie

Tak oto kończy się nasza noc
Ludzie są dziwni - pamiętaj to
Kiedy muzyka przestanie brzmieć
Przyjaciel-koniec zabierze mnie

2011
inspiracja / zapożyczenia z: The Doors

czwartek, 13 stycznia 2011

Ostatnia misja majora Toma

Majorze Tom, misja nowa -
Trzeba w przyszłość wystartować,
Niepokoi nas to bardzo,
Że nie wiemy, czy jest warto
Inwestować, kopać ropę,
Coś planować, zacząć wojnę,
Płodzić dzieci, walczyć z głodem,
Wylansować nową modę

Leć więc w przyszłość, bohaterze,
N.A.S.A. miejsce ci wybierze,
Małe w czasie oddalenie -
Tylko jedno pokolenie,
Sprawdź, jak żyją nasze dzieci,
Potem znowu tu przylecisz,
Powiesz nam, co mamy zmienić -
To dla ciebie wyróżnienie

Leci w lot samotny major,
Sprawdzić, jak się rzeczy mają,
Wylądować już powinien,
Patrzy w szybę - niemożliwe ...
"Houston, chyba mamy problem,
Nic już więcej wam nie powiem,
Tracę łączność" - major zamilkł,
Żeby prawdy nie poznali ...

Tom dryfuje w mrok kosmiczny,
Nie przejmuje już się niczym,
W ziemię patrzy wstecz niebieską,
Gdzie została jego przeszłość,
Raz ostatni cicho nuci,
Wie, że nie ma dokąd wrócić ...

2011

środa, 12 stycznia 2011

Kosmiczny cudak

"Kontrola lotu tu major Tom,
Statek na miejscu, opuszczam go,
Dziwnie w powietrzu jest pływać tak,
I gwiazdy inny dziś mają blask...

Tu zawinięty siedzę w blachę,
Daleko ponad naszym światem,
Patrzę ku ziemi tak niebieskiej,
Nie mogę zrobić już nic więcej

Choć przeleciałem tysiące mil,
Spokój zachować nietrudno mi,
Myślę, że statek jak wrócić wie,
Że żonę kocham, powiedzcie jej,
Ona to wie"

"Halo, majorze, wzywamy cię,
Tracimy łączność, coś poszło źle,
Halo, majorze, czy słyszysz mnie?
Halo, majorze, czy słyszysz mnie?
Halo, majorze..."

"Dryfuję wokół rakiety blach,
Daleko w dole księżyca blask,
Patrzę ku ziemi tak niebieskiej,
Nie mogę zrobić już nic więcej..."

2011
swobodny przekład z: David Bowie

wtorek, 11 stycznia 2011

Moja śmierć

Śmierć mnie czeka jak lubieżnik,
Że się zgodzę pójść z nim pewny -
Gwizdnę na niego i czas, co płynie ...
Czeka śmierć jak księdza słowa,
Gdy mą młodość będą chować -
Zapłaczę po niej, nim czas mój minie ...
Czeka śmierć jak duch w ciemności,
Pewny jestem jak miłości -
Nie myślmy o tym, choć czas nasz ginie ...

Nie dbam o to, co za drzwiami,
Z aniołami, czy z diabłami,
W piekle będę, czy też w niebie,
Bo przed drzwiami widzę ciebie

Czeka śmierć jak ślepiec biedny,
Świat dla niego zawsze ciemny -
Grosz jemu rzucę za czas, co płynie ...
W twoich udach czeka na mnie,
Choć ty moje oczy zamkniesz -
Pomyślmy o tym, nim czas nasz minie ...
Zwleka, żeby wam pozwolić
Się zabawić, potem koniec -
Wypijmy za to i czas, nim zginie ...

Nie dbam o to, co za drzwiami,
Z aniołami, czy z diabłami,
W piekle będę, czy też w niebie,
Bo przed drzwiami widzę ciebie

Śmierć się chowa w liści barwie,
Magik trzyma ją w rękawie -
Psy z nią, króliki i czas, co płynie ...
Śmierć mnie czeka pod kwiatami,
Z ukrytymi tam cieniami -
Bzu nazrywajmy za czas, nim minie ...
W naszym łóżku śmierć się czai,
Zapomnieniem głowę mami -
Koc naciągnijmy na czas, co ginie ...

Nie dbam o to, co za drzwiami,
Z aniołami, czy z diabłami,
W piekle będę, czy też w niebie,
Bo przed drzwiami widzę ciebie

2011
tłumaczenie z: David Bowie

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Zwycięzcy

Naprzód! Ku górze!
Na życia szczyt!
Walcz wbrew naturze,
Do kresu sił!

Po stromym zboczu,
Gdzie marzeń cel,
Na przekór bogom
Wzrok w chmury wznieś

Samotnych zmagań
Nie widzi nikt,
Gdy mistrz dorasta
Do chwały dni

Z goryczy klęski,
Przez ducha hart,
Do dni zwycięskich -
Pokonać świat!

Zgnieć pod stopami
Słabość i ból,
Dziś dzień wygranej,
Po łez dniach stu

Choć drwił i śmiał się
Zawistny świat,
Że ty masz rację,
Pokazał czas

2011

niedziela, 9 stycznia 2011

Tylnymi drzwiami

Rzucasz iskry mi spod powiek,
Dobrze czujesz, co mam w głowie,
Blisko ciebie wciąż się błąkam,
W twoje tylne drzwi spoglądam

Dam ci to, co - sama przyznasz -
Żaden nie dał ci mężczyzna,
Zrób tak, byśmy byli sami
I tylnymi wpuść mnie drzwiami

Tkanin drogich nie ubieraj,
Bym nie musiał ich rozdzierać,
Panem twoim dzisiaj będę,
Gdy tylnymi drzwiami wejdę

Uklękniemy na podłodze,
Ukradniemy bogom ogień,
Zatańczymy z aniołami,
Gdy tylnymi wejdę drzwiami

Pamięć o tym, co jest wokół,
Żądza spali w nas na popiół,
By zjednoczyć się ciałami,
Wśliznę się tylnymi drzwiami

2011

sobota, 8 stycznia 2011

Noc poety

Noc śmiertelników głuszy ciemnością,
Głowy w poduszki tulą z lubością,
Poeta nie śpi - ciemność go wzywa -
Obudź się, weno! W sukurs przybywaj!

Na stole świecznik płomieniem błyska,
Przy nim ołówek i kartka czysta,
Napój poetów szkli się w kielichu,
Demony czają gdzieś się po cichu

Alkohol szumi, migocze płomień,
Tak bym chciał dzisiaj uciec od wspomnień,
Lecz kiedy wszystko umarło piękno,
Serce bezwiednie ucieka w przeszłość

Pozwól mi, życie, tobą się cieszyć,
Coś wspaniałego - jak kiedyś - przeżyć,
W tobie, nie w winie, chcę się zatracić,
Zostawić przeszłość, zacząć inaczej

Muzo umarła przed tylu laty,
Żal mój po tobie leję na papier,
Czemu zmieniłaś tak moją duszę,
Że wciąż dni tamte wspominać muszę?

Nim świt nadejdzie, ogarek zgaśnie,
Wino się skończy, poeta zaśnie,
Wiersz pozostanie niedokończony,
Czmychną po kątach podłe demony

2011

piątek, 7 stycznia 2011

Trójca zła - cz. 2.

Topiło słońce śnieg coraz bardziej,
Rosły dokoła wyspy zielone,
Rzedniały puszczy gęstwiny czarne -
Poczuł wędrowiec podróży koniec

Nim gór i lasów grzbiet przygarbiony
Zmienił się w jezior, pól, łąk równinę,
Ostatnią nocną, piechur zdrożony,
Spędzić miał w puszczy dzikiej godzinę

Nogi zmęczone, a korzeń śliski,
Chciał słońce witać w polu szerokim,
Trudno być czujnym, gdy cel jest bliski -
W dół na niedźwiedzia wpadł wnet głęboki

Wkrótce się ocknął - nic się nie stało,
Wspiął się ku kępom trawy zielonej,
Lecz szybko w dziurę opuścił ciało -
Widokiem stada wilków strwożony

Chciał zebrać myśli, lecz się nie dało -
Pisk szczurów w jamach rozum zamącił,
Zrozumiał - mało czasu zostało,
Przyjdzie w pułapce życie zakończyć

By się pojednać z nieba bogami,
Spojrzał, szukając różowej zorzy,
Lecz chmura czarna kruków skrzydłami
Zakryła szczelnie przybytek boży

Nie! Zgnić nie może w dole jak zwierzę,
Trzeba mu walczyć do końca dzielnie -
Wyskoczył z jamy, ruszył przed siebie,
Potknął się w mroku i padł na ziemię

Kły wielki basior w szyi zatopił,
Zgłodniałe wilki ciało szarpały,
Krwi się niejeden szczur ciepłej opił,
Kruki do kości mięso zdrapały

Ludzie, szukając w dole niedźwiedzia,
Znaleźli w trawie czaszkę o świcie,
Na czaszce wielki, czarny kruk siedział,
Niczym wysłannik piekieł po życie

2011