"Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate"

„Okręt mój płynie dalej – pod prąd,

Serce, choć popękane, bić chce,

Nie ma cię i nie było – jest noc,

Nie ma mnie i nie było – jest dzień”

parafraza: KAT

poniedziałek, 28 lutego 2011

Spotkanie

Kolejny wieczór chłodny
Po dniu bez sensu przeszłym
Wygonił mnie na drogi
Gdzie śnił się sen o szczęściu

Zaklęcie zgubił stare
Mag wśród pożółkłych kartek
Przeszłości kart szukałem
Lecz dziś już ich nie znajdę

I wtedy - mówię prawdę -
W ciemności brnąc samotnie
Ujrzałem lica blade
Z otchłani dawnych wspomnień

Wnet zapomniałem wszystko
Że śmierć, że mrok, że omam
A ty szeptałaś cicho ...
Któż oprzeć ci się zdoła?

Więc przyszłaś tu cielesna
Zdołałaś mnie odnaleźć
Nim w mgły tumany weszłaś
Słów kilka wykrzyczałem

Tam pójść chcę, skąd ty idziesz
Oboje tak bezdomni
Pozwalasz mi się widzieć
Wpół żywy ja, ty - zombi

Ty jedna tylko możesz
Coś w życiu moim zmienić
Bo między światy dwoje
Dwa trwamy zawieszeni

2011

niedziela, 27 lutego 2011

Dwór karmazynowego króla

Gdzie łańcuchy zardzewiałe
Więziennych księżyców
Są przez słońce potrzaskane
Oto drogą idę
Wciąż to inne horyzonty
Turniej właśnie ruszył
Grajek pieśń gra purpurowy
Chór łagodnie wtórzy
Kołysanki trzy w języku
Ludu pradawnego
Są dla króla z karmazynu
I dla dworu jego

Klucznik miejski sny zasłonił
Ja u drzwi pielgrzymich
Czekam tu z planami stojąc
Niedostatecznymi
Marsz żałobny śpiewa w czerni
Królowa i w dzwonach
Spiż spękany dzwonić będzie
Aby znów przywołać
Wiedźmę ognia - niech przybywa
Na dwór króla w karmazynach

Gdy ogrodnik sadzi krzaki
Depcze przy tym kwiaty
Ścigam wiatr pryzmatu statku
By znać życia smaki
Główny kuglarz rękę podniósł
Orkiestra zaczyna
Wolno mielą żarna dworu
Króla w karmazynach

Gdy w łagodne szare ranki
Wdowy łzy swe leją
Mędrcy mówią sobie żarty
Sami z nich się śmieją
Spieszę chwycić wróżby znaki
By się dowcip spełnił
Błazen w żółtym struny trąca
Lecz grania unika
Śmiejąc się z pajaców tańca
Dworu króla w karmazynach

2011
przekład z: King Crimson

sobota, 26 lutego 2011

Kloszard

Srebrne iskry na śniegu
Księżyc sypie zza chmury
Tak, pamiętam, tamtego
Dnia wzrok wzniosłem do góry
Wdzięczny pokłon śląc gwiazdom
Że ty ze mną ... a teraz
Towarzyszem mym namiot
A w nim brudny materac

Mróz zatrzymał powietrze
Tak, jak ty czas przysięgą
Że będziemy trwać wiecznie
Kiedy kładłem cię miękko
Tak, jak wtedy, gdy z dziećmi
Szliśmy w parku objęci
W górze Wielki Wóz świeci
Staw od mrozu się zeszklił

Gdy poznałem chłód kłamstwa
Kiedy ścięła krew zdrada
Tak dziś we mnie ból wzrasta
I tak samo śnieg pada
Dzieci miłość zabrałaś
Czerniąc winą im ojca
Tylko zima została
I tęsknota bez końca

Nie mam dzisiaj już domu
Który tobie oddałem
Zostawiłem cię komuś
Mnie alkohol zostaje
Noclegownia nie dla mnie
Tam zapomnieć nie dadzą
Tonie pamięć gdzieś na dnie
Śmiało patrzę w twarz gwiazdom

Tutaj spokój i cisza
Trzeszczą kroki na śniegu
To ty do mnie dziś przyszłaś
Jak wieczora tamtego
Więc wróciłaś ... chłód ustał
Dłoni czuję już ciepło
Tają łzy w twoich ustach
Już skończyło się piekło ...

2011

piątek, 25 lutego 2011

NOTES 12 - Człowiek o dwóch twarzach

Nocą w przeszłość zanurzony
Ból istnienia ma w źrenicach
Umysł znaczy wpływ księżyca
Wita gości z tamtej strony

W dzień po ziemi twardo stąpa
Zwykły ojciec, mąż, kolega
Nic mu nie brak, nie dolega
Co ma w środku, nikt nie pozna

Nie wiem, która twarz prawdziwa
I świat który w nim zwycięży
Gdy już dłużej nie wytrzyma

Czy się duszy sprzeniewierzy
I zostanie, gdzie rodzina
Czy odejdzie, tam gdzie księżyc ...

2011

czwartek, 24 lutego 2011

Błędy mojej drogi

Jaki dzień był, nie miałem pojęcia
Czułem, jakbym do modlitwy klękał
Widząc siebie, jedno miałem w głowie
"Chyba widzę błędy w mojej drodze"

Coś w szkle było - wzrok zdołało złapać
Choć próbuję wzdychając nie płakać
Tu gdzie jestem, jedno stwierdzić mogę
Że się przyjrzę błędom w mojej drodze

Nie mam kogoś, kto by przetrwać pomógł
Chciałbym o tym móc powiedzieć komuś
Robię wszystko, by nie być kim byłem
Wtedy błędy z mojej drogi zginą

2011
tłumaczenie z: Wishbone Ash

środa, 23 lutego 2011

Skorpion

Jestem skorpion - obrzydlistwo
Z morderczego jadu kolcem,
Tym, co znajdą się zbyt blisko,
Śmierć w truciźnie w serce sączę

I nieważne, że to bliski,
Że kochany - też bynajmniej,
Cierpkim jadem raczę wszystkich,
Bliskich kąsać jest najłatwiej

Gdy nadeszły ciężkie chwile,
Skończyć duszy męki chciałem,
Kolec w sobie zatopiłem -
Odtąd jad mam we krwi stale

2011

wtorek, 22 lutego 2011

Noce w białej satynie

Noce w białej satynie, niemające końca,
Listy, z których wysłany żaden nie miał zostać,
Piękno, oczy którego nie dostrzegły wcześniej -
Czym jest prawda - rozstrzygnąć już niezdolny jestem

Bo kocham ciebie,
Tak, kocham ciebie,
Och, tak kocham ciebie

Widzę w dłoniach niektórych, innych ludzi dłonie,
Oni tego nie pojmą, przez co ja przechodzę,
Myśli wmówić chcą, których bronić nie są w stanie,
Tym, czym być chcesz tak bardzo, na końcu się staniesz

Bo kocham ciebie,
Tak, kocham ciebie,
Och, tak kocham ciebie ...

Wchłoń w płuca głęboko wzbierającą ciemność,
Patrz, jak światła słabną w każdym jednym miejscu,
Ludzie z kawalerek patrzą wstecz i płaczą,
Znów dzień, gdy energię bez pożytku tracą

Namiętnych kochanków objęcia jednoczą,
Kto nie ma nikogo, płacze za miłością,
Młoda matka syna do piersi podnosi,
A starcy żałują, że już nie są młodzi

Zimnoserca kula, która rządzi nocą,
Usuwa kolory sprzed naszego wzroku,
Czerwony jest szary, żółty w biel płowieje -
My decydujemy - prawda, czy złudzenie

2011
przekład z: The Moody Blues

poniedziałek, 21 lutego 2011

Ptasznik śmierci

Pająk tułów swój kosmaty
Chowa sprytnie pod konarem
Kryje pośród nóg włochatych
Kły jadowe na ofiarę

Kiedyś jad swój wpuścił we mnie
Potem się pod liściem schował
Wysysałem krew daremnie
Pająk czekał kiedy skonam

Ciało wyżarł mi do czysta
Kości teraz jego gniazdem
Z których szpiku resztki wyssał
Jad ukrywa w mojej czaszce

2011

niedziela, 20 lutego 2011

Sen we śnie

Usta na twym czole składam
Na naszego znak rozstania,
Tak więc dziś się z tobą zgadzam -
Mówiąc, prawdy jesteś blisko,
Że to śniło mi się wszystko;
Gdy nadzieja odpłynęła,
To, czy dzień, czy noc ją wzięła,
W oczach mych, czy poza nimi -
To naprawdę nic nie zmieni.
Czy coś jest, czy mi się zdaje,
Tylko we śnie snem zostaje ...

Stoję pośród huku fali,
Co przybojem o brzeg wali,
Trzymam w dłoni piasku ziarnka,
Między palce wnika miarka -
Tak ich mało! Toną... patrzę...
Boże! Widzę to i płaczę!
Czy bym nie dał im się wymknąć,
Gdybym palce mocniej ścisnął?
Boże, czy choć bym ocalił
Jedno z bezlitosnej fali?
Czy to, co jest lub się zdaje,
Tylko we śnie snem zostaje?

2011
przekład z: Edgar Allan Poe

sobota, 19 lutego 2011

Dorianie

Cóż za czasów dożyć przyszło -
Kult marności ludzkich powłok,
Dusza niczym, wszystkim wygląd,
Cielcem złotym wieczna młodość

Przekupują diabła duszą,
By botoksem, silikonem
Zaspokoić swoją próżność -
Drogi głupców niezgłębione

Zachowują ciało młodym,
Obraz w sercu zatrzymany
Blizn pokrywa się nalotem -
Biada, biada wam, dorianie!

Człowiek psuć się zwykł po śmierci,
Wy za życia już gnijecie,
Dorian Gray w was mocno siedzi,
Marnie, tak jak on, zginiecie

Przyjdzie kiedyś czas, Dorianie,
Dojrzysz blizny w swym sumieniu,
Wtedy tylko śmierć zostanie
W bólu i osamotnieniu

2011

piątek, 18 lutego 2011

Zmień to w czerń ♫

Patrzę w drzwi czerwień, chciałbym czarne widzieć je
Kolorów żadnych, niech na czarne zmienią się
Ubiory letnie dziewcząt przyciągają wzrok
Odwrócić muszę głowę, aż mnie minie mrok

Rząd samochodów widzę, kolor ich to czerń
Z miłością moją kwiaty już nie wrócą, nie
Widzę setki obcych spojrzeń i szybko patrzę w dal
Niczym nowo narodzony - tak każdego dnia

Spoglądam w siebie, serce moje czarne jest
W drzwi chętnie spojrzę, gdy na czarne zmienię je
Może wtedy zniknę, by nie drażnił już żaden fakt
Ciężko czoło stawić im, gdy czarny jest twój świat

Nigdy mi zieleń mórz nie stanie modrą się
Nie mogłem wiedzieć, cóż, co później spotka cię

Gdy mocno wpatrzę się w zachodu słońca blask
Śmiać miłość będzie też się ze mną, aż po brzask

Patrzę w drzwi czerwień, chciałbym czarne widzieć je
Kolorów żadnych, niech na czarne zmienią się
Ubiory letnie dziewcząt przyciągają wzrok
Odwrócić muszę głowę, aż mnie minie mrok

Chcę widzieć wszystko w czerni, w czerni chcę!
Nocy chcę, węgla barw!
I słońce widzieć chcę starte precz z nieba tła!
Chcę wszystko widzieć czarne, czarne, czarne, czarne chcę!
Tak!

2011
♫ przekład z: Rolling Stones

czwartek, 17 lutego 2011

Ręce precz od kosmosu

już łaziki sondy cuda
teleskopów oczy szklane -
może wodę znaleźć uda
się lub życie gdzieś nieznane
 
może tam osiedlić da się
obcy ląd skolonizować
i planetę mieć w zapasie -
przyda nam się ziemia nowa

jeśli jacyś zaś miejscowi
wyszliby nam na spotkanie
Ziemian sztab się nad tym głowi
jak ich zdobyć zaufanie

a gdy już ich podejdziemy
dla przyszłości lepszej świata
pozbawimy własnej ziemi
i zamkniemy w rezerwatach

jeszcze tu na globie naszym
nie zniszczone do cna wszystko
już świat inny nam się marzy
świeżej krwi pić hienim pyskom

przed zagładą umknąć w porę
tylnym wyjściem oto sposób -
ja zaklinam ludzką sforę:
łapy z dala od kosmosu!

gnijcie w jednym bagnie razem
uczynionym z matki Ziemi -
zamiast topić w mrzonkach kasę
czas jest jeszcze by coś zmienić

lat dziesiątki miną całe
nim stworzycie gdzieś kolonie
wcześniej z waszym świat udziałem
ten osiągnie marny koniec

                   * * *

gdy nadejdzie koniec świata
to nic na to nie poradzę
ale chciałbym by ta data
mnie zastała z tobą razem...

2011

środa, 16 lutego 2011

Opuszczone ogrody

Gdzie się podziały radości wczorajsze,
Szczęście i śmiechy dzielone ze sobą?
Znikły z dzieciństwem dążeń, wierzeń, marzeń -
Czas-złodziej przyniósł śmierć naszym ogrodom,
Niszcząc sadzonki, depcząc kwiaty, drzewa
Łamiąc, sok roślin pijąc, wysuszając
Ziarno; w półmroku świecy doświadczenia
Kolory blakną, zieleń wpada w szarość ...

Czas w pojedynkę wymorduje kwiaty,
Choć wciąż jest jeszcze czas, by się podzielić
Swoją parcelą - tym, co zda się 'naszym'.
O ile gorzej na innych potrzeby
Zamknąć się, w swoim ogrodzie się zaszyć?

Chłód mnie ogarnia, wiatr i deszcz mnie ranią,
Wstecz patrząc widzę przyjaciół straconych,
Ogień dogasa, popioły rozgarniam,
Ręce mam brudne, umysł uśmierzony.
Oto są koszty, gdy na 'JA' się stawia:
Muszę iść dalej, ogród sam uprawiać,
Ciebie zapomnieć, nie czas już przepraszać

Widzę, że ogród, który uprawiałem,
Niczym nie różni się od pozostałych,
Dzielą nas płoty, które chronić miały ...

Widzę zniszczenie, trawę zrujnowaną -
Wierzy ktoś jeszcze, że utrzyma ogród?
Zachowa w czasie nędzną swoją własność?
Jaka przyjemność, gdy samotny rozwój?

Przyjdź, zobacz ogród mój, jeżeli zechcesz -
Niech ktoś tam wejdzie, póki żyje jeszcze,
Czas, by otworzyć innym swoje serce -
I zburzyć mury, nim zbyt późno będzie!

Tyle jest smutku w naszym ludzkim świecie,
Pustki i bólu, i serc połamanych,
W złą drogę kiedyś musieliśmy skręcić -
Jak tę właściwą teraz znaleźć mamy?

W bólu, zmartwieniu, naszym kwiatom trzeba,
By je wzajemnie deszczem serc podlewać ...

2011
tłumaczenie z: Peter Hammill

wtorek, 15 lutego 2011

Dwaj panowie B.

Od zawsze swoją zdążałeś drogą
Wcześnie poczułeś, że jesteś inny
Nigdy nie miałeś bliskiego kogoś
Wilk - bez przyjaciół i bez rodziny

Szybko poznałeś kielich goryczy
Z gron egoizmu, zdrady i wzgardy
Skryłeś się światu w zamku wampirzym
Za płyt i filmów pancerzem twardym

Chronić się pragnąc w cynizmu mury
Bez wiary w boga, miłość i ludzi
W zgorzknienie popadł Werter ponury
Abstynent nałóg życia porzucił

          Ty zaś od dziecka wierzyłeś w miłość
          Choć dzieckiem przez nią zdradzonym byłeś
          Życie ci w synach wynagrodziło
          A w miłość wierząc żyć miałeś siłę

          Bóg ten, któremu zawsze ufałeś
          Zesłał optymizm i talent złoty
          Ogromne serce i wielką wiarę
          Głos i gitarę, byś śpiewał o tym

          Życie kochając piłeś je ostro
          Nic ci co ludzkie nie było obce
          Trwałeś w nadzieję wczepiony mocno
          Aż cię zdradziła w godzinie nocnej

Obaj pragnęli miłość odnaleźć
Życie odcięło wiary paliwo
Niosąc cierpienie niezrozumiałe
Dla ludzi, którym obca wrażliwość

W muzykę obaj marzyli uciec
Lecz świat okrutny dopaść ich zdołał
Ulegli cienia lat swoich smudze
Żaden z przyjaciół nie słyszał wołań

Wiek romantyków już się zakończył
Dobrego grania nikt dziś nie ceni
Nie ma wampirów, kochanków nocy -
Do mrocznej pustki są wypędzeni

2011

poniedziałek, 14 lutego 2011

Śmierć i dziewica

Przyjdź i weź mnie pośród żyta
Weź gdym młoda, niezużyta
Dni zbyt krótkie wieją chłodem
Przyjdź i weź me ciało młode

Niech dłoń twoja serce strwoży
Weź w ramiona, złóż mnie w łożu
Czas nie czeka, zwlekać szkoda
Przyjdź i weź mnie, pókim młoda

Weź mnie w wiośnie mego piękna
Weź, gdy pierś jest jeszcze jędrna
Kiedy oczy błyszczą jeszcze
Kiedy żądz obiektem jestem
Pół kobieta, pół dziewczyna
Weź, gdy w łóżku śpię niewinna

Gdy włos czarny, weź gdy zechcesz
Gdy miłości pełne serce
Czas jak podmuch się unosi
Przyjdź i weź mnie w mej młodości

Weź mnie w wiośnie mego piękna
Weź, gdy pierś jest jeszcze jędrna
Kiedy oczy błyszczą jeszcze
Kiedy żądz obiektem jestem
Pół kobietą, a pół dzieckiem

2011
tłumaczenie z: Inkubus Sukkubus

niedziela, 13 lutego 2011

Kaleka

Urodziłem się bez dłoni,
Wszystko umiem zrobić jedną,
Ortopedów w diabły gonię -
Niech wypchają się protezą

Oczy moje nic nie widzą,
Lecz nie czuję się kaleką,
Wyrzuciłem telewizor -
Duszy sięga wzrok daleko

Przeszczep? Nie chcę! Ja bez serca,
Monstrum dziwnym będąc, żyję -
Wolę uczuć poniewierkę,
Niż mieć serce byle czyje

Urodziłem się bez głowy,
Tak, to także jest możliwe,
Można tego być świadomym,
Tak jak mózg mieć i nie myśleć

2011

sobota, 12 lutego 2011

Po tej stronie lustra

Gwiazdy na niebie świecą wciąż nade mną
Gdybyś tu była, widziałbym ich piękno
Jednak na drugą przeszłaś lustra stronę
Noce samotnie spędzać mi sądzone
Zostałem niemy, ślepy, zagubiony
Pijany smutkiem, w obłęd zanurzony
Fala przytłacza, lustro mnie odpycha
Śmiech przez zwierciadło twój echem przenika

A ja sam jestem - bez ulgi, przyszłości
Domu, przyjaźni - niewolnik przeszłości
Byłaś jedyną znaną mi miłością
Jestem bez ciebie pustką i nicością
Ciszą w zadumie nad tym, co straciła
Zbyt wcześnie wymknąć ci się pozwoliła

Czy mnie usłyszysz? Słuchaj mojej pieśni
Oto umieram, kiedy ty odeszłaś
Słowa nie starczą, by zbawić mą duszę
One drwią sobie tylko ze mnie w lustrze
Zimno mi, tęsknię, wiesz dobrze, że płonę,
Oczy od światła są odzwyczajone
Jak pies bezpański, wśród nocy zgubiony
Samotnie będę wlókł się w swoją stronę

Tworzymy przyszłość, lecz moja przepadła
Wciąż czekam cudu, który się nie zdarza ...

Gwiazda, nim spadnie, smutno w górze błyszczy
Bez ciebie, dla mnie każda z nich jest niczym

2011
tłumaczenie z: Peter Hammill

piątek, 11 lutego 2011

Niewolnikom

Czasem ciężko kochać kogoś,
Nijak zmusić do kochania,
Można jednak znaleźć wolność -
Ona wszystkim jest nam dana

Choć ją każdy kiedyś dostał,
Razem z sercem i rozumem,
Łatwo jest ją innym oddać,
Kiedy strzec się jej nie umie

Kto to światło czuje w sobie,
Jego siły jest świadomy,
Nieci święty myśli ogień -
Nigdy nie da się zniewolić

Miej więc umysł swój otwarty,
Co nikczemne - sercem oceń,
Wobec głupców bądź uparty,
Kieruj się sumienia głosem

Poszerz myśli horyzonty,
Nie wstydź serca się uniesień,
A zrozumiesz, co jest dobrym,
A co w czyimś interesie

Żadna władza, czy potęga,
Z tego, czy z innego świata,
Nie jest w stanie z twego wnętrza
Wyrwać tego, co w nim składasz

Nie ulegaj obietnicy,
Kłamstwu, klątwie, wizji chorej,
Wykrzyczanej na mównicy,
Ni głoszonej na ambonie

Nie czcij nigdy ludzi innych,
Choćby z nich robili świętych -
Lepiej być dla tłuszczy nikim,
Niż w niewolę przez nią wzięty

Nic, że nazwą ciebie karłem,
Z wysokości piedestałów -
Tyś wolnością jest mocarny,
Im kajdany z nóg zwisają

2011

czwartek, 10 lutego 2011

Epitafium

Mur proroczych przepowiedni
Pęka na spoinach
W słońcu lśnią narzędzia śmierci
Sny w koszmarach giną
Ludzie wewnątrz są rozdarci
I wieńców laurowych
Kiedy cisza krzyki zwalczy
Nie dostąpią głowy

Droga trudna jest i kręta
Chaos mi nagrobkiem
Gdy przetrwamy, śmiać się będę
Lecz jutra się boję
Bo do łez powodów więcej
Tak, do łez powodów więcej

Między losu grube bramy
Ziarna czasu wsiane
Podlewane uczynkami
Wiedzących i znanych
Wiedza może bardzo szkodzić
Gdy nikt reguł nie zna
Widzę, że ludzkości losy
Leżą w głupców rękach

Droga trudna jest i kręta
Chaos mi nagrobkiem
Gdy przetrwamy, śmiać się będę
Lecz jutra się boję
Bo do łez powodów więcej
Tak, do łez powodów więcej

2011
tłumaczenie z: King Crimson

środa, 9 lutego 2011

Bożek prędkości

Synu Hermesa, walki herosie
Nie krew - benzyna tętni ci w żyłach
Masz zamiast serca cylindrów osiem
Prędkość cię co dzień na asfalt wzywa

Niczym pieniądze i wielka sława!
Jednością jesteś z auta silnikiem
Wyzwania nowe wciąż sobie stawiasz
Żyjesz ściganiem, motoru rykiem

Nie dbasz co inni o tobie mówią
Ty jesteś bożkiem, niech tobie służą
Czujesz maszynę, inni to czują
Rywale słabi przegrywać muszą

Pedał, manetka, ruch kierownicą
Tego zabronić tobie nie mogą
Lecz tylko patrząc ulec zachwytom
Jak kradniesz ogień prędkości bogom

I kiedy suniesz wąskim asfaltem
Śmierć ciebie w stanie nie jest dopędzić
Chociaż roztrzaskasz się swoim autem
To znów powrócisz i ją zwyciężysz

Feniks z popiołów w sile powstaniesz
Bo nie ma władzy śmierć nad bogami
A może z diabłem układ zawarłeś
Który benzyną jest podpisany?

2011

wtorek, 8 lutego 2011

Trupista

Niegdyś przedmiot pożądania,
Właściciela starań wielu,
Moc umysłu w nim schowana,
Skarby duszy, jak w kasztelu

Cenny klejnot w skrytce marnej -
Obraz boga w słabym ciele,
Gdy ktoś skarb ze skarbca skradnie,
Rzuca skrytkę - niech rdzewieje

Tak po śmierci trafia w ziemię
Najwspanialsza z powłok świata,
Tam ją szczurze niszczy plemię,
Rozkład piękno w proch obraca

Święcie wierzę, że ty jedna,
Siłą mojej resztki życia,
Wiary, walki, swego piękna,
Nie podlegasz prawom gnicia

Ciemna trumna, czaszka goła,
Robak toczy śluz oślizgły,
Gniazdo mając w oczodołach -
Oto koszmar jest trupisty

2011

poniedziałek, 7 lutego 2011

Piętnastolatka ♫

Piętnaście lat -
Czy pomożesz jej
Zapomnieć świat
Nim cię zmieni w swą część
I gdybyś wóz miał
Mógłbyś wywieźć ją gdzieś
Gdzieś do szczęśliwszych miejsc
Gdzie szczęśliwszy jest dzień
Ty to w uśmiechu masz
I w głowie swej
Mogłaby skryć się
Na chwile dwie
Piętnaście lat ...

Piętnaście lat -
Po co utrudniać to
Gdy dobrze jest
Oby dalej tak szło
Ona to wie
Żeś nie zbratał się
Jeszcze ze świata złem
Nie wpadł w podłości sieć
Czy rozumiesz to?
Czy wiesz co siedzi w niej?
Gdy wpadasz w mrok
I widzisz świat wzrokiem jej -
Już wiesz ...
Piętnaście lat ...

Piętnaście lat -
Czemu kazano jej
Uczucia kryć swe
Udawać że
Życie nie jest jej
Przepaścią pod liną
Teraz tylko chce
By się jej spełniło
By widzieć w twych oczach świat
By twoim śmiechem się śmiać
Otrzymać jakiś dar
Chociaż co jakiś czas
Piętnaście lat ...

2010
♫ przekład z: Depeche Mode

niedziela, 6 lutego 2011

NOTES 11 - Cmentarz

Krzywe tafle płyt kamiennych
Ziemię swoim tną ciężarem,
Ta je wsysa w dół za karę,
Jak szkielety w grób podziemny

Dziką trawą porastają,
Coraz cichszym głosem krzycząc
Ścierających się napisów -
Spotka was, co nas spotkało

Czasem przyjdzie człowiek wierząc,
Że ma szczęście być wciąż żywym,
Gdy ci biedni w dole leżą

Zmarli stanem swym szczęśliwi,
Z góry wzrokiem smutnym mierzą
Cmentarz naszych złud fałszywych

2011

sobota, 5 lutego 2011

Bluźniercze plotki ♫

Szesnaście lat, przed sobą życia szmat,
Żyły tnie, już dosyć ma,
Nie dali jej, łaska twa
Wielka, boże

Matka tłumiąc łzy, pożegnalny czyta tekst,
W myślach ma szesnaście świec,
Obwinia się, tak zawsze jest,
Na kolanach modli się

Jakżebym mógł
Siać bluźnierstwa wśród tłumu,
Lecz myślę, że bóg
Ma popaprany humor,
Ze śmierci mej, myślę że się też ucieszy

Osiemnaście lat, kochać chciała cały świat,
Jezus żyć jej kazał tak,
Zderzaka trzask, finał miał
Miejsce następnego dnia

W letni dzień, pożegnała nas,
Na niebie letnim śpiewał ptak,
I nadszedł deszcz, kolejny raz
Z jej matki oka spadła łza

Jakżebym mógł
Siać bluźnierstwa wśród tłumu,
Lecz myślę, że bóg
Ma popaprany humor,
Ze śmierci mej, myślę że się też ucieszy

2011
♫ przekład z: Depeche Mode

piątek, 4 lutego 2011

NOTES 10 - Katharsis

                             "Czasem płaczę, bo chce mi się płakać,
                              Wtedy czuję, że uchodzi ze mnie zło."
                                                                                 Dżem

Ściskam ścianki świecy miękkość,
Knot pod lustrem wosku tonie,
Ledwie tli się jego koniec,
Wkrótce zgaśnie - wygra ciemność

Nagle pęka mdły naskórek,
Wosk wypływa cienką strugą,
Knot wyciąga szyję długą,
Płomień kopcąc strzela w górę

Ból do wnętrza serca chowam,
Tłumiąc pod nim uczuć płomień -
Serce pęka w łez potokach

Wtedy czyszczę się ze wspomnień,
Czuję, że znów mogę kochać -
Łzo-katharsis, duszę odmień!

2011

czwartek, 3 lutego 2011

Mglisty odcień zimy ♫

Czas, czas, czas - spójrz co zrobiłeś mi ...
Gdy szukałem jak żyć mam i kim mam być,
Nie mogłem wybrać nic

Popatrz w krąg,
Liści brąz,
W chmurach wciąż
Mglisty odcień zimy

Patrz jak zbawienia armia gra
Tam, gdzie brzeg rzeka ma,
Szykuje ci się lepszy zjazd
Niż zakładał plan,
Opróżnij kubek do dna

Popatrz w krąg,
Liści brąz,
W chmurach wciąż
Mglisty odcień zimy

Trzymaj się nadziei swej -
Łatwo tak powiedzieć jest,
Lecz gdybyś nie miał znaleźć jej,
Tak prosto grać, że
Nadzieja znajdzie się gdzieś

Spójrz na świat -
Zieleń traw,
Dojrzały łan -
To najlepszy w życiu czas

Och, pory roku mkną wokół nas,
I w gobelin wplatają czas,
Czy przystaniesz i wspomnisz nas?
Gdy tylko ochotę masz

Pamięć mi - to śmieszne jest -
Wymyka się, gdy czytam tekst -
W szufladzie mej wiersz ...
Zanim ten drink zetnie mnie

Popatrz w krąg,
Liści brąz,
W chmurach wciąż
Mglisty odcień zimy,
Popatrz w krąg,
Liści brąz,
Skrawek śniegu na ziemi wciąż ...

2011
♫ przekład z: Simon&Garfunkel

środa, 2 lutego 2011

NOTES 9 - Do Beksy

Najmroczniejsze dzieło ojca,
Pierwszy wampir pośród ludzi,
Że świat zmieni wciąż się łudził -
Świat był sprawcą jego końca

Nocy naszych przewodniku,
Dawco wzruszeń romantycznych,
Tyś kapłanem był muzycznym
Przy łkającym odbiorniku

Wąż-kobieta ciebie wzięła,
Gdy zwątpiłeś w świata piękno,
Piękna też już z nami nie ma

Stanowiłeś z pięknem jedno,
Świat dziś własny ogon zżera,
Wkrótce z tobą nam odetchnąć

2011

wtorek, 1 lutego 2011

Zielone liście

Napisałem to przed chwilą,
Tak sądziłem - rok już minął -
Czas się spieszy jak szalony ...
Liść zielony się brązowi,
Schnie na wietrze, pęka w dłoni

Sercem moim zawładnęła,
Choć jej strzegłem, noc ją wzięła -
Jak poemat nieskończony ...
Liść zielony się brązowi,
Schnie na wietrze, pęka w dłoni

Wrzucam kamyk do potoku,
Fale się rozchodzą wokół -
Bezszelestnie umierają ...
Liść zielony się brązowi,
Schnie na wietrze, pęka w dłoni

Witaj, witaj, witaj, żegnaj,
Żegnaj, żegnaj, żegnaj, żegnaj -
Oto nasze życie całe ...
Liść zielony się brązowi,
Schnie na wietrze, pęka w dłoni

2011
swobodny przekład z: Simon&Garfunkel

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Myśl

Zrodziłaś się we mnie
Pomiędzy bzdurami,
Drogi masz tajemne,
Rodzice - nieznani,
Zabierasz mi spokój,
Drążysz dziurę w czaszce,
Rośniesz jak nowotwór,
Co ma życie własne,
Chciałbym cię uwolnić
I światu cię oddać,
Lecz umysł niezdolny,
By nadać ci postać,
Wiem, że ciężkim grzechem
Zatruć cię słowami,
Które zwykle celem
Pierwej niż środkami,
Bieg twój jest zbyt prędki,
Zbyt zawiła postać,
Żeby język giętki
Mógł twej mocy sprostać,
Słowo tylko skrzeczy,
Gdy ty śpiewasz we mnie,
Żadne twojej rzeczy
Nie jest odpowiednie

Zabić cię najlepiej!
W sobie cię zaduszę -
Za duszę, co cierpi,
Za tę chorą duszę!
Przekuję cię w medal
Na szyi przegranych,
Lecz zgwałcić cię nie dam
Marnymi słowami

A potem usiądę,
Sam na sam z myślami,
Brnąc w nierówną wojnę
Z mściwymi siostrami,
Za tę, co zabiłem,
Chcąc siebie ocalić,
Teraz marnie zginę,
Bijąc się z myślami,
Że jej nie umiałem
W słowach uwydatnić,
Będę cierpiał karę
Aż do dni ostatnich,
Ból myśli następnych
Skrywając nocami,
Nastrój ich posępny
Wypłakując łzami,
Dźwiękami głuszenie
Zda się wtedy na nic
I próżne topienie
Na dnie wina szklanic

Gdy pójdę ku zmarłym,
Myśli tak to sprawią -
Wydrgam je nerwami,
Żyły je wykrwawią

2011

niedziela, 30 stycznia 2011

Kobieta i wiersze

Wielu mężczyzn miałaś -
Cóż ci oni dali?
W próg twojego ciała
Weszli z buciorami,
Świat marzeń dziecięcych,
Cud śniony nocami,
Brudnymi pieniędzmi
Na zawsze przegnali,
Jak zabawkę starą
Rzucili na śmietnik,
Uciekając rano
Do innej kobiety,
Byłaś sportem dla nich,
Kolejnym motylem,
Który pięknem bawi
Tylko krótką chwilę

Bądź moją boginią,
Ja ci cześć okażę,
Uczynię religią,
Wzniosę ci ołtarze,
Do umarłych marzeń
Przy mnie znów powrócisz,
Ja ci świat pokażę
Nieznany przez ludzi,
Prócz ciała odkryję
W tobie duszy piękno,
Bogu skradnę imię,
Dam ci nieśmiertelność;
Pytasz, jak to zrobię -
- Piszę wiersze, pani.
Krótką masz odpowiedź -
- Gardzę poetami

2011

sobota, 29 stycznia 2011

Miłość i Śmierć

W dróg ludzkich sieci mętnych kolorów,
W trudnych decyzji ciasnej gardzieli,
Pośród dręczących duszę wyborów,
Spotkać się przyszło dwóm pannom w bieli

Pierwsza - wysmukła, z wydatną piersią,
Blaskiem na twarzy, płomieniem oczu,
Włosem rozwianym, czystością wieczną,
Naręczą świeżych wiosny owoców

Druga - strasząca szkieletem długim,
Wionąca chłodem, wonią przebrzydłą,
Budząca grozę czerepem trupim
I kosą z plamą krwawo zastygłą

Pierwsza tak rzecze - Ustąp mi drogi,
Beze mnie życie ludzkie jest marne,
Wszak ze mnie każdy człowiek się rodzi
I mnie jedynej każdy z nich pragnie

Ja im rozświetlam mroki ich doli,
Daję sens życia, losy ich łączę,
Przy mnie spotkanie z tobą mniej boli,
Jestem początkiem i chcę być końcem

Na to szczękami druga zgrzytnęła,
W śmiechu szyderczym szczerząc zgryz trupi -
Choć życie z ciebie bierze się nieraz,
To zawsze we mnie kończyć się musi

Może i życie bez ciebie marne,
Lecz z tobą często tak mocno boli,
Że z nas dwóch człowiek mnie bardziej pragnie,
Ze mną, nie z tobą, odejść stąd woli

Sprawiasz, że cierpią ci, których mijasz,
A jeśli innych połączyć zdołasz,
Wystarczy, żebym jedno zabiła,
A już to drugie samo mnie woła

Ty życie ludzi w mroki wprowadzasz,
Spokój zamieniasz w złudną nadzieję,
Przez ciebie bolą ze mną spotkania -
Ja jestem łaską i ukojeniem

2011

piątek, 28 stycznia 2011

Gdybym był

Czy gdybym był lepszy -
Innym w serca bym się wkradał?
Gdybym był silniejszy,
By znieść ile los wymaga -
Czy tym bym ją zdobył?
(Nie czyniąc jej szkody)

Gdy byłem żołnierzem -
Broń składałem u stóp twoich,
Gdy byłem żeglarzem -
Byłaś cichym portem moim

Gdybym był mądrzejszy -
Innym stałbym się podobny?
Gdybym był życzliwszy,
Świat miłością karmiąc głodny -
Czy bym ją ubłagał?
(Chcąc wciąż jej dogadzać)

Gdybym był malarzem -
Świat mych barw by jej nie splamił,
Gdybym był jak Mojżesz -
Manną z nieba bym ją karmił,
Gdybym był poetą -
Płomień byłby w moich słowach,
Gdybym był kochankiem -
Oczy bym jej wycałował

Więc, skarbie, tu przybądź,
Już mi cię nie wezmą,
Bezpiecznie i cicho
Zostaniesz już ze mną
Zawsze
Chodź do mnie, mój skarbie,
Tu cię nie dosięgną,
Świat miłością głodny karmię -
Czy tym cię zdobędę?
(Dogadzać ci będę)

Gdy byłem żołnierzem -
Broń składałem u stóp twoich,
Gdy byłem żeglarzem -
Byłaś cichym portem moim,
Gdybym był malarzem -
Świat mych barw by cię nie splamił,
Gdybym był jak Mojżesz -
Manną z nieba bym cię karmił,
Gdybym był poetą...
Czy wyraziłbym słowami?

2011
parafraza/swobodny przekład z: Ultravox

czwartek, 27 stycznia 2011

Przestroga

Prosił boga, by go słuchał,
Modlitwami czas zaprzątał,
W końcu pan nadstawił ucha -
Dał mu więcej niźli żądał

W sercu uczuć miał niemało
I stąd ból czuł w nim niezmiennie,
Bo się panu spodobało
W zamian zmiażdżyć go cierpieniem

Więcej czuł niż inni mogli,
Stąd się obcy stał dla świata,
Więc się jeszcze mocniej modlił,
By bóg cząstkę serca zabrał

I  pozbawił go pan części
Serca - prośbę tak zrozumiał -
Tej, co szczęście w sobie mieści,
I bez której żyć nie umiał

Poddał walkę w mrocznej chwili,
Nie wiem, czy mu bóg wybaczy,
Ludzie już go potępili -
Biada tym, co chcą inaczej

Wiedź więc życie swoje marne,
Bogom głowy nie zawracaj,
Bo a nuż ci będzie dane
Doznać losu ich wybrańca

2011

środa, 26 stycznia 2011

Pamiętam (śmierć w popołudnie)

Co mnie śmieszy? Skąd ta mina?
Nie wiem - telewizor gaszę,
Piję wino i wspominam
Dobrze znane, stare czasy,
Dziwny smutek na mnie spływa
Z kilku dawnych fotografii -
Tak ze wspomnieniami bywa,
Że się zwykle kończą łzami

Jak pamiętać i nie smutnieć
Śmierć tamtego popołudnia?

Kiedy pokój mój wypełnia
Cisza ciężka i bolesna,
Cierpkim winem toast spełniam
Za czas, który istnieć przestał,
I choć nigdy nie powróci,
Tak się koszmar w pamięć wessał,
Że nie zdołam już mu uciec

Jak pamiętać i nie smutnieć
Śmierć tamtego popołudnia?

2011
parafraza: Ultravox

wtorek, 25 stycznia 2011

NOTES 8 - Temat i tło

Księżyc za chmurą i szelest wiatru,
Traw aromaty, refleks na wodzie,
Drozda śpiewanie, kamień przy drodze,
Czasem spostrzegam, z rzadka z nich nastrój

Cóż to jest dla nas? - tło bez znaczenia -
Muchy z milionów much lot natrętnej,
Komara kłucie nim cios śmiertelny,
My się liczymy - nasz los to temat

A przecież były - wiatr, księżyc, kamień -
Tłem nieznaczącym przeszłym tematom
I po nas takież tło pozostanie

Więc może temat to wszystko tamto,
Tłem - nasze nędzne tu bytowanie,
Jak muchy przelot lub komar w lato

2011

poniedziałek, 24 stycznia 2011

NOTES 7 - Spotkanie z pięknem

Ranek srebrzy łzy zakrzepłe
Noc zbyt krótka nawet w zimie
Śnieg w odwilży błocie ginie
Dłoń w dłoń spacer z dziecka ciepłem

Oczu głębia, włosów gęstość
Pół wyniosła, pół łagodna
Mijam, nie chcąc - w tył spoglądam -
Jest na ziemi jeszcze piękno

Kochankowie - młodość z pięknem
W sile wiecznej odradzania
Gardzą tym, co jest śmiertelne

Obydwoje w śmierć zabrałaś ...
Młodość przeszła, nic po pięknie
Tylko śmierć mi pozostała

2011

niedziela, 23 stycznia 2011

Maryśka

Mierzwię pukli długie fale
Absorbuję oczu zieleń
Rozkosz w błogim aromacie
Intensywnie wchłaniam w siebie
Hipnotycznym doznań pięknem
Uzależniam zmysły moje
Arytmicznie bije serce
Nie pamiętam co mnie boli
Ale wiem że żyję jeszcze
     (choć to życie nie jest moim)

2011

sobota, 22 stycznia 2011

Smuga cienia

Dawny dźwięk, obraz w pamięci -
Lat szczenięcych przywołanie,
Słodka woń zachwytów pierwszych -
Życie jak na tacy dane

Wiara w przyszłe dni szczęśliwe,
W świat leżący u stóp moich,
W to, że wszystko jest możliwe,
W boską siłę własnej woli

W drodze czas mi wszytko zabrał,
W zamian srebrem pokrył włosy,
Za plecami życia kawał,
Coraz bliżej drogi koniec

Nie wiem, czy tak trzeba gubić
I dlaczego tak się dzieje,
W szkole chemik nic nie mówił,
Że rozpuszcza czas nadzieję

Czasem tylko jakiś moment
Wrócić w tamten czas pozwoli
I uśmiechnąć się do wspomnień,
Zanim w środku coś zaboli ...

2011

piątek, 21 stycznia 2011

Strażakowi prawdziwemu

Pomoc niósł ludziom młody ratownik
Nogi w wypadku utracił
Czuł, że tak musi, chociaż ochotnik -
Teraz pozostał bez pracy

Żona i dziecko na utrzymaniu
Lecz wierzy w przyszłość kaleka
Zwierzęca w ciele siła przetrwania
Serce i dusza człowieka

I kiedy tylko dadzą protezy
Wróci, by służbę znów pełnić
Bo młody strażak mocno w to wierzy
Że będzie ludziom potrzebny

Popatrz na niego i pochyl głowę
Ty, co na wszystko narzekasz
On bohaterem i gladiatorem
Który z was dwóch to kaleka?

Łatwo nad sobą jest się rozczulić
I do dobrego przywyknąć
Niektórzy godni są miana ludzi
Ze wstydu muszę zamilknąć ...

2011

czwartek, 20 stycznia 2011

Bluźnierca


Rozciągnięty tkwisz na desce
Przymykając na wpół oczy
Rozłożone na bok ręce
Gwoździe wbite w każdą z kończyn

Miłość to największa - mówisz -
Życie oddać za przyjaciół -
Ile bardziej kochać musi
Kto za wroga życie traci?

Oddal kielich ten ode mnie -
Tak prosiłeś przerażony
A niejeden na cierpienie
Idzie z czołem podniesionym

Kilka godzin twoich cierpień
Oto przykład ludziom dany
Gotowości do poświęceń
I bestialstwa wielkiej miary

Dla tych, którzy w mrozie stali
Przez noc wodą polewani
Bici w celach miesiącami
Z zerwanymi paznokciami

Dla tych, których całe życie
Jest cierpieniem - niczym innym
Czynią im największą krzywdę
Ci, co kochać ich powinni

Jestem oto tym żołnierzem
Który końcem ostrej włóczni
Zagubiony w swojej wierze
Przebił bok i męki skrócił

Patrzysz z góry na frustrata
Co u twoich stóp się mądrzy
Wkrótce przyjdzie koniec świata
Wtedy mądrze mnie osądzisz

2011

środa, 19 stycznia 2011

Szukającym

Przychodzicie z pytaniami
Wyrytymi w waszych ciałach
Pokłutymi ramionami
Blizn śladami na nadgarstkach

Sine bruzdy szyje szpecą
Oczy mętne od szukania -
Czy coś moje wam powiedzą?
Na ich dnie ... tylko pytania

Precz stąd, zmory! Z moich myśli
Same sobie jakoś radźcie
Idźcie tam, skąd żeście przyszły
Ja już szukał będę zawsze

Choć odpowiedź się nie znajdzie
Mimo nowej próby co dzień
To - kto szuka, ten ma rację
A w pytaniu jest odpowiedź

2011

wtorek, 18 stycznia 2011

Chłopiec z małego miasta

Znikasz z domu wczesnym ranem
Wszystko mieścisz w torbie małej
Sam zupełnie na peronie
Wiatr i deszcz na twarzy twojej

Matce pojąć nie jest dane
Czemu uciec stąd musiałeś
Odpowiedzi tak szukanej
Nigdy tu byś nie mógł znaleźć
I miłością jakiej pragniesz
W domu nie byłbyś kochany

Znikaj więc, szukaj więc ...

Popychany i kopany
Wciąż samotny tutaj byłeś
Przez nich wszystkich poniżany
Tylko o tym tu mówili

Choć tak bardzo próbowali
Zranić cię - do płaczu zmusić
Nigdy przy nich nie płakałeś
Tylko wewnątrz swojej duszy

Znikaj więc, szukaj więc .... i płacz ...

Znikasz z domu wczesnym ranem
Wszystko mieścisz w torbie małej
Sam zupełnie na peronie
Wiatr i deszcz na twarzy twojej

2011
tłumaczenie z: Bronski Beat

poniedziałek, 17 stycznia 2011

W piwnicy

Cicho na dół schodzi do niej,
W górze świecznik trzyma w dłoni,
Szuka schodów wzrokiem zimnym,
Płomień spala pajęczyny

Ona w kącie składa ręce,
Strach wypełnia młode serce -
Wie, jak będzie to bolało,
Kiedy cielsko zwali na nią

Pod paznokciem połamanym
Chowa wilgoć brudnej ściany,
Nazbyt długo w oknie krata
Dzieli ją od reszty świata

Jak co wieczór schodzi bestia
Ulżyć wstrętnym żądzom cielska,
W niemym mroku do piwnicy -
Świadka strasznej tajemnicy

Wkrótce ona mu się znudzi,
Znajdzie wtedy ją ktoś z ludzi
W płytkim dole, gdzieś pod krzakiem,
On ofiarę nową złapie

2011

niedziela, 16 stycznia 2011

Nowotwór

Ból ją zniszczył jak nowotwór
Zanim ktoś lekarstwo odkrył
Przyszedł znikąd, rósł pod czaszką
Nie pozwalał długo zasnąć

Zamknął myśli w świecie ciasnym
Ludzi zmienił w obcych Marsjan
Nie chciał chemii, ni naświetlań
Szans jej nie dał, żeby przetrwać

Tamten chłopak dałby wszystko
Lek wynalazł chorym myślom
Gdyby tylko go widziała
A morfina już nie działa ...

Nie odczuje świat jej braku -
Ścięta róża w morzu kwiatów
Niech jej ziemia będzie lekką -
Sama ścięła się żyletką ...

Lecz w przyrodzie nic nie ginie
Ból pozostał po dziewczynie
Choć jej nie ma, od tej pory
Chłopak walczy z nowotworem

2011

sobota, 15 stycznia 2011

Suka Olafa

Piękne szczenię Olaf kupił,
Do polowań je przyuczył,
Węchem świetnym suczka mała
Wszystkich wokół zadziwiała

Na jej oczach psa powiesił
Kochanego sąsiad ze wsi,
Bo mu pogryzł kozę dojną -
Suka wie, że tak nie wolno

Tak straciła przyjaciela,
Co jej jeden rad udzielał,
Nim się dzieci jej zrodziły,
Ojca swego już straciły

Suka szczęścia nie pamięta -
Odebrano jej szczenięta
O szlachetnym powonieniu,
Matka cierpieć ma w milczeniu

Olaf, w lesie, wkrótce po tym,
Znalazł wilcze dwie sieroty,
Zaniósł suce je wychować -
Znowu miała kogo kochać

Miał sam Olaf córcię śliczną,
Co kochała się w króliczku,
Jeden z wilczków, gdy już podrósł,
Ulubieńca w strzępy rozniósł

Gniew Olafa serce zmienił -
Winowajcę wnet zastrzelił,
Siostrę także śmierć spotkała,
Choć ją suka ukryć chciała

Na nic prośby, na nic siła -
Suka w budzie się skuliła,
Zdjęta bólem jeść nie chciała,
Polowania odmawiała

Zawodzenie słysząc żony,
Z lasu Olaf biegł strwożony,
W drodze z suką się rozminął,
W polu po niej ślad zaginął ...

Żona wisi pod powałą,
We krwi leży drobne ciało,
Suka córkę ci zagryzła -
Tak, Olafie, szczęście pryska ...

2011

piątek, 14 stycznia 2011

Blues umarlaka

W tyle daleko zostawiam tam
Z czym porachunki od dawna mam
Nie będę garba za sobą niósł
Zaśpiewam ducha przemiany blues

Nie jest mnie w stanie zatrzymać nic
Gdy serce wprawię w miarowy rytm
I niepotrzebny alkohol mi -
Czystego bluesa wlewam do krwi

Mój blues w przydrożnym zajeździe brzmi
Gra go fachowiec od tylnych drzwi
O, weź go, skarbie, takim jak jest
I po raz drugi pokochaj mnie

O, dalej, dalej dotykaj mnie
Czemu szaleńczo nie kocham cię?
Pozwól znów burzy dosiadać mi
Czekać na słońce aż po sam świt

Na drugą stroną przebijmy się
Tam na jednego przypada pięć
Gdzieś w whisky barze wysączmy gin
Niech nam zaśpiewa Maggie M'Gill

Zbuduję tobie w hiacyntach dom
Blues oraz Chopin zasiedlą go
"Ulica Miłość" adres niech brzmi
Nie, nie zagoszczą tam dziwne dni

W odosobnienia ogród mnie weź
Ducha zaśpiewam ci w zamian pieśń
I jak noc długa rozkołysz mnie
Choć ponoć diabłem kobieta jest

Czemu w mych myślach nie widzę cię?
Gdzie mi, dziewczynko, zgubiłaś się?
Lato już prawie odeszło w cień
Niech choć to babie ogrzeje mnie

Tak oto kończy się nasza noc
Ludzie są dziwni - pamiętaj to
Kiedy muzyka przestanie brzmieć
Przyjaciel-koniec zabierze mnie

2011
inspiracja / zapożyczenia z: The Doors

czwartek, 13 stycznia 2011

Ostatnia misja majora Toma

Majorze Tom, misja nowa -
Trzeba w przyszłość wystartować,
Niepokoi nas to bardzo,
Że nie wiemy, czy jest warto
Inwestować, kopać ropę,
Coś planować, zacząć wojnę,
Płodzić dzieci, walczyć z głodem,
Wylansować nową modę

Leć więc w przyszłość, bohaterze,
N.A.S.A. miejsce ci wybierze,
Małe w czasie oddalenie -
Tylko jedno pokolenie,
Sprawdź, jak żyją nasze dzieci,
Potem znowu tu przylecisz,
Powiesz nam, co mamy zmienić -
To dla ciebie wyróżnienie

Leci w lot samotny major,
Sprawdzić, jak się rzeczy mają,
Wylądować już powinien,
Patrzy w szybę - niemożliwe ...
"Houston, chyba mamy problem,
Nic już więcej wam nie powiem,
Tracę łączność" - major zamilkł,
Żeby prawdy nie poznali ...

Tom dryfuje w mrok kosmiczny,
Nie przejmuje już się niczym,
W ziemię patrzy wstecz niebieską,
Gdzie została jego przeszłość,
Raz ostatni cicho nuci,
Wie, że nie ma dokąd wrócić ...

2011

środa, 12 stycznia 2011

Kosmiczny cudak

"Kontrola lotu tu major Tom,
Statek na miejscu, opuszczam go,
Dziwnie w powietrzu jest pływać tak,
I gwiazdy inny dziś mają blask...

Tu zawinięty siedzę w blachę,
Daleko ponad naszym światem,
Patrzę ku ziemi tak niebieskiej,
Nie mogę zrobić już nic więcej

Choć przeleciałem tysiące mil,
Spokój zachować nietrudno mi,
Myślę, że statek jak wrócić wie,
Że żonę kocham, powiedzcie jej,
Ona to wie"

"Halo, majorze, wzywamy cię,
Tracimy łączność, coś poszło źle,
Halo, majorze, czy słyszysz mnie?
Halo, majorze, czy słyszysz mnie?
Halo, majorze..."

"Dryfuję wokół rakiety blach,
Daleko w dole księżyca blask,
Patrzę ku ziemi tak niebieskiej,
Nie mogę zrobić już nic więcej..."

2011
swobodny przekład z: David Bowie

wtorek, 11 stycznia 2011

Moja śmierć

Śmierć mnie czeka jak lubieżnik,
Że się zgodzę pójść z nim pewny -
Gwizdnę na niego i czas, co płynie ...
Czeka śmierć jak księdza słowa,
Gdy mą młodość będą chować -
Zapłaczę po niej, nim czas mój minie ...
Czeka śmierć jak duch w ciemności,
Pewny jestem jak miłości -
Nie myślmy o tym, choć czas nasz ginie ...

Nie dbam o to, co za drzwiami,
Z aniołami, czy z diabłami,
W piekle będę, czy też w niebie,
Bo przed drzwiami widzę ciebie

Czeka śmierć jak ślepiec biedny,
Świat dla niego zawsze ciemny -
Grosz jemu rzucę za czas, co płynie ...
W twoich udach czeka na mnie,
Choć ty moje oczy zamkniesz -
Pomyślmy o tym, nim czas nasz minie ...
Zwleka, żeby wam pozwolić
Się zabawić, potem koniec -
Wypijmy za to i czas, nim zginie ...

Nie dbam o to, co za drzwiami,
Z aniołami, czy z diabłami,
W piekle będę, czy też w niebie,
Bo przed drzwiami widzę ciebie

Śmierć się chowa w liści barwie,
Magik trzyma ją w rękawie -
Psy z nią, króliki i czas, co płynie ...
Śmierć mnie czeka pod kwiatami,
Z ukrytymi tam cieniami -
Bzu nazrywajmy za czas, nim minie ...
W naszym łóżku śmierć się czai,
Zapomnieniem głowę mami -
Koc naciągnijmy na czas, co ginie ...

Nie dbam o to, co za drzwiami,
Z aniołami, czy z diabłami,
W piekle będę, czy też w niebie,
Bo przed drzwiami widzę ciebie

2011
tłumaczenie z: David Bowie

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Zwycięzcy

Naprzód! Ku górze!
Na życia szczyt!
Walcz wbrew naturze,
Do kresu sił!

Po stromym zboczu,
Gdzie marzeń cel,
Na przekór bogom
Wzrok w chmury wznieś

Samotnych zmagań
Nie widzi nikt,
Gdy mistrz dorasta
Do chwały dni

Z goryczy klęski,
Przez ducha hart,
Do dni zwycięskich -
Pokonać świat!

Zgnieć pod stopami
Słabość i ból,
Dziś dzień wygranej,
Po łez dniach stu

Choć drwił i śmiał się
Zawistny świat,
Że ty masz rację,
Pokazał czas

2011

niedziela, 9 stycznia 2011

Tylnymi drzwiami

Rzucasz iskry mi spod powiek,
Dobrze czujesz, co mam w głowie,
Blisko ciebie wciąż się błąkam,
W twoje tylne drzwi spoglądam

Dam ci to, co - sama przyznasz -
Żaden nie dał ci mężczyzna,
Zrób tak, byśmy byli sami
I tylnymi wpuść mnie drzwiami

Tkanin drogich nie ubieraj,
Bym nie musiał ich rozdzierać,
Panem twoim dzisiaj będę,
Gdy tylnymi drzwiami wejdę

Uklękniemy na podłodze,
Ukradniemy bogom ogień,
Zatańczymy z aniołami,
Gdy tylnymi wejdę drzwiami

Pamięć o tym, co jest wokół,
Żądza spali w nas na popiół,
By zjednoczyć się ciałami,
Wśliznę się tylnymi drzwiami

2011

sobota, 8 stycznia 2011

Noc poety

Noc śmiertelników głuszy ciemnością,
Głowy w poduszki tulą z lubością,
Poeta nie śpi - ciemność go wzywa -
Obudź się, weno! W sukurs przybywaj!

Na stole świecznik płomieniem błyska,
Przy nim ołówek i kartka czysta,
Napój poetów szkli się w kielichu,
Demony czają gdzieś się po cichu

Alkohol szumi, migocze płomień,
Tak bym chciał dzisiaj uciec od wspomnień,
Lecz kiedy wszystko umarło piękno,
Serce bezwiednie ucieka w przeszłość

Pozwól mi, życie, tobą się cieszyć,
Coś wspaniałego - jak kiedyś - przeżyć,
W tobie, nie w winie, chcę się zatracić,
Zostawić przeszłość, zacząć inaczej

Muzo umarła przed tylu laty,
Żal mój po tobie leję na papier,
Czemu zmieniłaś tak moją duszę,
Że wciąż dni tamte wspominać muszę?

Nim świt nadejdzie, ogarek zgaśnie,
Wino się skończy, poeta zaśnie,
Wiersz pozostanie niedokończony,
Czmychną po kątach podłe demony

2011

piątek, 7 stycznia 2011

Trójca zła - cz. 2.

Topiło słońce śnieg coraz bardziej,
Rosły dokoła wyspy zielone,
Rzedniały puszczy gęstwiny czarne -
Poczuł wędrowiec podróży koniec

Nim gór i lasów grzbiet przygarbiony
Zmienił się w jezior, pól, łąk równinę,
Ostatnią nocną, piechur zdrożony,
Spędzić miał w puszczy dzikiej godzinę

Nogi zmęczone, a korzeń śliski,
Chciał słońce witać w polu szerokim,
Trudno być czujnym, gdy cel jest bliski -
W dół na niedźwiedzia wpadł wnet głęboki

Wkrótce się ocknął - nic się nie stało,
Wspiął się ku kępom trawy zielonej,
Lecz szybko w dziurę opuścił ciało -
Widokiem stada wilków strwożony

Chciał zebrać myśli, lecz się nie dało -
Pisk szczurów w jamach rozum zamącił,
Zrozumiał - mało czasu zostało,
Przyjdzie w pułapce życie zakończyć

By się pojednać z nieba bogami,
Spojrzał, szukając różowej zorzy,
Lecz chmura czarna kruków skrzydłami
Zakryła szczelnie przybytek boży

Nie! Zgnić nie może w dole jak zwierzę,
Trzeba mu walczyć do końca dzielnie -
Wyskoczył z jamy, ruszył przed siebie,
Potknął się w mroku i padł na ziemię

Kły wielki basior w szyi zatopił,
Zgłodniałe wilki ciało szarpały,
Krwi się niejeden szczur ciepłej opił,
Kruki do kości mięso zdrapały

Ludzie, szukając w dole niedźwiedzia,
Znaleźli w trawie czaszkę o świcie,
Na czaszce wielki, czarny kruk siedział,
Niczym wysłannik piekieł po życie

2011

czwartek, 6 stycznia 2011

Trójca zła - cz. 1.

W wiosce, daleko gdzieś na północy,
Przed laty mieszkał dzielny młodzieniec,
Nie chciał wśród długiej polarnej nocy
Czekać z innymi na ocieplenie

Zebrał w plecaku co najważniejsze,
Pożegnał starą matkę i ojca,
Wyruszył tam, gdzie lądy cieplejsze,
Gdzie kwitnie ziemia potęgą słońca

Kiedy opuszczał wioskę, starszyzna
Dała mu tylko jedną przestrogę -
Idź tak, by szczura, kruka i wilka
Ślepia nie weszły nigdy ci w drogę

Wilk chce cię pożreć, zęby już ostrzy,
Szczur - wniknąć w myśli, rozum zamącić,
Kruk to wysłannik diabelskich mocy,
By duszę twoją do piekieł strącić

Długo wędrował przez śnieżną tundrę,
Przez dzikie lasy tajgi, młodzieniec,
Trzymając wiernie kurs na południe,
W sercu chowając jedno marzenie

Kiedyś, podchodząc jelenia w lesie,
Dostrzegł, że tropić wilk ich się śmieli,
Pomny przestrogi, nie dał mu resztek -
Strzelbę wymierzył, wilka ustrzelił

Raz, w starej chacie jedząc wieczerzę,
Zobaczył w dziurze szczura chudego,
Zdechło zjadając okruchy zwierzę -
Młodzieniec otruł kompana swego

Krukowi, który śledził go z góry,
Rzucił kawałek mięsa z haczykiem,
Gdy ptak to połknął, ciągnąc za sznurek,
Wyrwał mu trzewia wąskim przełykiem

2011

środa, 5 stycznia 2011

Blisko, coraz bliżej

Gdy martwe ptaki z nieba spadną,
A śnięte ryby wyda woda,
Świat stanie cicho nad przepaścią,
Lecz człowiek tępy nic nie pozna

Szukając przyczyn gdzieś daleko,
Jak ślepiec z nogą w rozpadlinie,
Nie dojrzy końca czasu swego,
Zrodzony głupim - głupim zginie

Keep smiling, jutro będzie lepiej! -
Sukcesu hasło prowadzące
Zawyją wichry na pogrzebie,
Pamięci rasy odchodzącej

2011

wtorek, 4 stycznia 2011

Kochankowie

W drodze swojej zagubieni,
Marzeniami zaślepieni,
Zakładnicy ciał i uczuć,
Z wiarą, że wciąż szukać muszą

Nie chcieliśmy - los to sprawił,
Na przeciwko nas postawił,
Wiedząc, że się nie oprzemy,
W zatracenie popłyniemy

Pożądliwych ciał pragnienia
Sączą wino zapomnienia,
Świat nieważny, nie ma innych,
Wiem, że grzeszę - chcę być winny!

Nie zostawię dziś cię samej,
W namiętności stanę bramie -
Zostaw światło zapalone,
Drzwi - gdy wyjdzie - uchylone

Wiesz dokładnie o czym marzę,
Jak dać rozkosz ci pokażę,
Spływaj rosą grzechu na mnie,
Bym zapomnieć mógł o tamtej

A gdy przyjdzie mi zapłacić,
Jak skazaniec, wszystko stracić,
Kiedy wspomnę swoją winę,
Będę wiedział za co ginę

2011

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Szczur

Przez otwór w rurze, gęsty muł,
Przez dziurę w murze, zgniły próg,
Pod zimnych schodów ciemny bieg,
Do domu pana swego wszedł

W piwnicy stęchłej znalazł róg,
Gdzie tylko on mieć gniazdo mógł,
Ciche schronienie, tani wikt,
Tak, by nie wiedział o nim nikt

Nocą wybiegał w domu głąb,
Cuchnący znacząc wszędzie trop,
Tu zaszeleścił, zniszczył tam -
Pan wiedział już, że nie jest sam

Skończył się błogi spokój snu,
Będzie miał wojnę, podły wróg -
Pułapki, trutki, koci spryt,
By zniszczyć nędzny, szczurzy byt

Lecz w gry nie takie grał już gość,
Sposobów znał by przeżyć dość,
Wiodła go tylko życia chęć,
Pan chciał wrogowi zadać śmierć

Im dłuższy wiódł ze szczurem bój,
Tym większy w piersi wzrastał ból,
Odebrał siły zmagań znój,
Pan spadł ze schodów głową w dół

Jeszcze w konwulsjach drgała brew,
A wróg już chłeptał jego krew,
Nim pan ostatni westchnął raz,
Szczur w jego czaszkę okiem wlazł

2011

niedziela, 2 stycznia 2011

Grobowiec tęsknoty


"Wszystkie poranki świata mijają bezpowrotnie"
                                                                 Pascal Quignard

Cóż z maleńkich mi tych córek,
Kiedy ciebie nie ma ze mną?
Czego człowiek potrzebuje,
Krocząc ścieżką wiecznie ciemną?

Żagiew duszy los mi zdmuchnął,
W blasku której w szczęściu żyłem,
Wieczna żałość moją druhną,
Że cię wtedy opuściłem

Krwi ze świata żyłom nie dam
Toczyć w serce, co tak boli,
Bramę zamknę, konia sprzedam,
By cię szukać przy mej wioli

Uszy pełne wciąż słów twoich,
Słodkie ciało przed oczami,
Zamiast... smyczek trzymam w dłoni,
Wiolę ściskam kolanami

By wybrzmiała rozpacz cała,
Żyły moje w struny wplotę,
Odtąd wiecznie będzie grała
Wiola wiernie mą tęsknotę

Żem bez ciebie żył w grobowcu,
Dźwięk zaświadczy wioli o tym -
Weźmie dusze jak wędrowców
Do grobowca mej tęsknoty

2011

sobota, 1 stycznia 2011

Nowy Rok

Wszystko milczy w Nowym Roku,
Świat się śniegiem pokrył wokół,
W dzień, w noc jesteś w mych marzeniach -
W Nowy Rok nic się nie zmienia,
Wiem, że będę z tobą znowu
Kiedyś, może już w tym roku

Krwią na niebie szkarłat wezbrał,
Czarno-biały tłum się zebrał,
Spletli ręce, garść wybrana,
Tak gazeta napisała;
Przyznaj, przedrzeć się możemy,
Z dwojga - jednym znów będziemy

Raz na przeszłość swą popatrzę
I od nowa wszystko zacznę,
Może czas ten właśnie nadszedł
I już dzisiaj cię zobaczę,
Wiem, że będę z tobą znowu
Tak, na pewno będę z tobą

Ponoć żyję w wieku złotym,
A o złoto toczą wojny,
Snów o tobie chcę spełnienia -
W Nowy Rok nic się nie zmienia

2011
tłumaczenie z: U2

piątek, 31 grudnia 2010

Koniec roku

Jeden wokół słońca obieg
Milion zmrużeń twoich powiek
Westchnień myśli gestów marzeń -
Ty mi jesteś kalendarzem

Z muśnięć świeżych bzem kwitnącym
Przez namiętność ust gorących
W obumarłych chłód uniesień -
Rok kolejny drogę przeszedł

Następnego wzejdzie zorza
Topić złudę w smutku morzach
Wrogim szeptem nękać wszędzie -
Może to ostatni będzie ...

2010

czwartek, 30 grudnia 2010

Wiek efektów

Po wiekach mędrców, wiekach nauki,
Wiekach postępu, kultury, sztuki,
Stuleciach złotych dla intelektu,
Nadszedł wiek głupców - to wiek efektów

Film, teleturniej, utwór muzyczny,
Koncert czy program to polityczny,
Tworzy się teraz, bez źdźbła respektu
Dla tępej tłuszczy, głównie z efektów

Wszystko na sprzedaż jest dziś towarem,
Choćby wartości nie miało wcale,
Marketer w efekt sprytnie pakuje,
Głupi konsument towar kupuje

Miernotę dziełem efekty zrobią,
Dzieło jest niczym, gdy go nie zdobią,
Lecz czas i rozum, co wszystko mielą,
Ziarno od plewy waszej oddzielą

2010

środa, 29 grudnia 2010

Zimna kochanka

Zimna twoja jest uroda,
Serce kute w wiecznych lodach,
Choć się bronię przed twym pięknem,
Wiem, że w końcu mu ulegnę

Od lat nęcisz mnie wytrwale,
Doskonałym wabisz ciałem,
Kusisz wzrokiem, muskasz dłonią
Chłodem lodu oszronioną

Lodowato się uśmiechasz,
Iskrzysz mrozem na powiekach,
Gdy ustami do mnie przywrzesz,
Żadna siła mnie nie wydrze

Każdy w twojej grze przegrany,
W podłym świecie zabłąkany,
Choć twojego pragną ciała,
To ty właśnie mnie wybrałaś

Miałaś wcześniej setki innych,
Rozkosz lałaś dreszczem zimnym,
Chłodu grzechem mnie uwiedziesz,
Muszę tylko 'tak' powiedzieć

Wiem, że zginę w twych ramionach,
Serce słabe z zimna skona,
Lecz nie zdołam ci się oprzeć -
Tylko z tobą będzie dobrze

Legnę cicho w śnieżne łoże -
Co chcesz ze mną zrobić możesz,
Oddech twój łzy skuje w sople,
Wymaluje róże w oknie

Ledwie zdążę oczy domknąć,
Chłód odbierze mi przytomność,
Z żył wysączysz ciepło potem,
Chwilę szczęścia zetniesz lodem ...

2010

wtorek, 28 grudnia 2010

Upiór

Chodził smutny i milczący,
Z nożem wspomnień w sercu tkwiącym,
Świat przerażał straszny dziwak
Z raną, z której krew wypływa

Zdecydował ktoś to skończyć -
Wyrwał nóż, co serce drążył,
Krew chlusnąwszy z siłą wielką
Zatrzasnęła życia wieko

Lecz nie koniec to cierpienia -
Nie uwolni ducha ziemia,
Z umarłymi nie połączy,
Bo niczego śmierć nie kończy

2010

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Nasze święta

Dwie gałązki jodły
W skutych lodem słojach,
Bombką gra wiatr chłodny -
To choinka twoja

Śnieg lukrem polany
Lodu jest opłatkiem,
Szept mój - życzeniami
Niesionymi wiatrem

Wędrowcem strudzonym
Jestem przy twym stole,
Ty - prezentem moim
W trumnie, w grobu dole

2010

niedziela, 26 grudnia 2010

Świąteczne życzenie

Chwila chleba podzielenia,
Czas, gdy składasz mi życzenia -
Drżącym głosem, z oczu blaskiem,
Co rok - ten jest jedenasty -
Dawnych się spełniło parę,
Znów to jedno usłyszałem

Mam się zmienić - wszystko jest w tym,
Cóż, spróbuję więc być lepszym,
Zapanować nad nerwami,
Lepiej się obchodzić z wami,
Bez obietnic - za rok spojrzę
Wstecz, czy byłem w stanie dojrzeć

Pokończyłem szkoły dobrze,
Życie umiem znacznie gorzej,
Nie widziałem, będąc ślepcem,
Gdy się szczęście pchało w ręce,
Pycha, próżność mi skłamały,
Wywyższyły ponad wami,
Lecz to mnie się było uczyć
Od serc waszych czystych uczuć

Kiedyś może sam zostanę,
Stracę szanse przez los dane,
Płakać wtedy będzie próżno,
Że na wszystko jest za późno

2010

sobota, 25 grudnia 2010

Święta największej tęsknoty

Pokój jaśnieje kominka ogniem
Gdy wiatr grudniowy wieje za oknem
W dali wśród śniegu słychać kolędy
Każdy szczęśliwy i uśmiechnięty
Świat cały razem w noc tę świętuje
Ja jeden cieszyć dziś się nie umiem

Najokrutniejsze żalu są pęta
Kiedy się cieszyć nie ma z kim w święta
Chciałbym cię bardzo zabrać raz jeden ...
Zabrać z mych myśli nie mogę ciebie
Na resztę roku serce utwardzę
Ale w te święta cierpię najbardziej

W noc zimną patrzę za moim oknem
Wśród tylu świateł stoję samotnie
Wspominam ciebie gdy byłaś z nami
Świat też się cieszył i ludzie śmiali
Dziś każdy kogoś w ramionach trzyma
Ja nie - jedyny i ty - jedyna

Na wiosnę nieco bladną wspomnienia
Wymyte w kwietnia deszczu strumieniach
Lato przeleci i spadną liście
Jakoś przeczekam nim mróz krew ściśnie
I znowu wspomnę gdy na pasterce
Patrząc na ciebie składałem ręce

2010
swobodne tłumaczenie z: Mariah Carey (+ bonus)

piątek, 24 grudnia 2010

Bóg się rodzi, świat świętuje ♫

Witaj, boże, wśród ludzkości,
Witaj w dziecka niewinności,
W ciszy nocy, w biedzie żłobu -
Oto znak twój jest dla globu

Przywitamy ciebie hucznie,
Zgotujemy wielką ucztę,
Przemoc ci przyniosą w darze
Gwałciciele i zbrodniarze,
Tonąc w świństwach i obłudzie
Niosą pokłon tobie ludzie,
Z zebranymi bogactwami,
Byś nie żebrał z pasterzami,
Z biciem dzwonów, w handlu wrzawie,
Próżno mrużysz oczy w trawie

Wyprujemy karpiom ości,
Wypijemy barszczyk postny,
Brzuch wypchamy pierogami,
Przegryziemy makowcami,
Fałszem szytych życzeń parę,
Przełamanych twoim ciałem,
Pustkę uczuć zalepimy
Prezentami kosztownymi,
Kolęd kilka zaśpiewamy,
Gdy już dobrze w czubie mamy,
Potem szynki i indyki
(nowy zwyczaj z Ameryki)

Zobacz, jak się cieszą ludzie,
Nie smuć się w tej owczej budzie,
Tak świętują, żeś tu przyszedł,
Wkrótce cię uraczą krzyżem.

2010
♫ - na melodię "Pójdźmy wszyscy do stajenki"

czwartek, 23 grudnia 2010

Wesołych świąt, mamusiu

Jeszcze dni tych parę w pracy,
Już mam karpia i choinkę,
Muszę tylko upiec placek,
Kupić śledzie, mak i szynkę,
Mam dla dzieci to, co chciały,
Już prezenty spakowałam,
Tak na święta te czekały,
Jeszcze wierzą w Mikołaja

Rok ostatni to być może,
Kiedy cała jest rodzina,
Stary pije coraz gorzej,
Dłużej tego nie wytrzymam,
Chociaż ojca tak kochają,
Widzę strach w ich oczach małych,
Gdy te sceny oglądają,
Szkoda lat im zmarnowanych

Synek bystry taki wszędzie,
Ma problemy teraz w szkole,
Córcia milczy coraz częściej,
Już nie bawi jej przedszkole -
Niech więc cieszą się w te święta
Tą choinką, prezentami,
Może będą mniej pamiętać,
Że ich ojciec był pijany

Ciężko w pracy jest się skupić,
Gdy mnie tyle jeszcze czeka,
Może jemu też coś kupię?
Może będzie mniej się wściekał?

Szatan w chorej siedzi czaszce,
Mocniej dziś niż zwykle kusi,
Rozpacz niesie biednej matce -
Ojciec dzieci we śnie dusi

2010

środa, 22 grudnia 2010

Wróbelek

Czy pokocha ktoś wróbelka,
Co daleko tak od domu?
Nie pozwoli na gałęziach
Zrobić gniazda dąb nikomu,
W jego liściach grzać nie będzie
Wolno skrzydeł byle komu

Czy pokocha ktoś wróbelka?
Ogrzać słowem chcieć go będzie?
To pomyłka, hańba wielka
Taki pomysł dla łabędzia,
Śmiać się będzie ptaków rzesza
I łabędziem gardzić wszędzie

Czy w kimś litość pozostała
I głodnemu jeść da dzisiaj?
Gdyby mogła, to by dała,
Lecz nie może dać pszenica,
Całe ziarno, jakie miała,
Potrzebuje, by rozkwitać

Czy pokocha ktoś wróbelka?
Czy nikt jego nie pochwali?
"Ja" - zakrzyknie ziemia wielka -
"Wszak jesteście ze mnie cali,
Prochem będzie wielkość wszelka,
Z niego wszyscyście powstali"

2010
przekład z: Simon&Garfunkel

wtorek, 21 grudnia 2010

Mamo, zostań jeszcze

Gdzie jesteś mamo?
Tak mało pamiętam
Płomyczek
Płomyk
Znaczki i gofry
Bułki w siatce
Zupy w kankach
Prace ręczne
Piosenki
Lekarzy
Dzieciństwo gdzieś prysło
I młodość głupia
Byłaś tak blisko
I tak daleko
Zawsze pomocna
Choć tobie trzeba
Było pomóc
Taka zaradna
I nieporadna
Dzielnie walcząca
Z losem który uparł się
By cię zniszczyć
Nie zostawiłaś nas nigdy
To my zostawiliśmy ciebie

2010

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Cud gnicia

Wielka świata tajemnica,
Nazywana cudem życia,
Tak naprawdę, od zarania,
To historia umierania

W łonie matki płód poczęty,
Zanurzony żyje w śmierci,
Kim by nie był, co osiągnął,
Zgnije w kilku dekad ciągu

Choćby zdobyć zdołał wiele,
Robak wszystko w prochy zmiele -
Nic po myślach i odkryciach,
Wobec wielkiej siły gnicia

Czy by król był, czy myśliciel,
Wykradł światu tajemnice,
Choćbym świętym go uznali,
Zgnije tak, jak pozostali

Czym ludzkości są zdobycze?
Wciąż tak kruche ludzkie życie,
Wprzód mądrością się chełpimy,
Potem nawóz z kości zgniłych

A to piękno, co zachwyca -
Smak poziomek, blask księżyca,
Dane są, by móc na chwilę
Nie pamiętać, że się gnije

Jedni w bólu i cierpieniu,
Inni w samouwielbieniu,
Ci świadomi, ci szczęśliwi -
Śmierć wszystkimi się wyżywi

Bóg mi tyle dał dobrego -
Cieszę z losu się swojego,
Że wciąż żyję jestem wdzięczny,
W szczęściu zgniję tym do reszty

Nim zabrała cię zbyt wcześnie,
Śmierć spojrzała w oczy jeszcze,
Nie ruszyła gnicia ręką,
Zostawiając cię nietkniętą

Jedna w świecie ty dziewica
Od trupiego wolna gnicia,
Załatwiłem to ze śmiercią,
W zamian trupem żywym będąc

2010

niedziela, 19 grudnia 2010

Obrońcom praw człowieka - cz. 5.

W wolnym kraju, wolny człowiek
Co chce tylko przyjąć może,
Tu cię zamknąć mogą dranie
Za jedyne posiadanie,
Tak o twoje zdrowie dbają,
Wolność cicho pomijają,
Nie pal trawy, mój ty bratku,
Bo to wolne od podatku,
Rząd o przyszłość dba młodzieży -
Dopalacze im zabierze,
Choć na prawa pograniczu,
Zyska za to na image'u.

Nim w obronie cudzej staniesz,
Pomyśl, co jest tobie dane,
Zawsze znajdziesz w jakimś kraju
Tych, co mniej wolności mają,
Solidarnym jest być dobrze,
Dobrze w walce innych poprzeć,
Jeśli jednak świat chcesz zmienić,
Zacznij w swoim otoczeniu;
Spytaj się swojego ojca,
Czy jest jaką chciał jej Polska,
Jakie były postulaty,
Gdy toczyli bój przed laty
(Po te z Gdańskiej Stoczni sięgnij -
Parskniesz śmiechem, czy się zlękniesz?),
A zrozumiesz - system żyje,
Nigdy babilon nie zginie.

2010

sobota, 18 grudnia 2010

Obrońcom praw człowieka - cz. 4.

W świecie złym - prześladowania,
U nas - wolność jest wyznania,
Jedno - primo inter pares,
Wierz w co chcesz, gdy to uznajesz,
Ten obrządek prawidłowy,
Polityczny, narodowy,
W instytucjach, edukacji,
Wojsku, służbach, dyplomacji
(W końcu mamy demokrację -
Większość zawsze ma tu rację),
Patent ich na dobroczynność,
Na pogrzeby i niewinność,
Sądy sprawy umarzają,
Kurie winnych ukrywają,
Państwo daje im posady,
Grunty, domy - nie ma rady,
Chcesz, czy nie - to z twojej pensji,
Spróbuj tylko mieć pretensje,
Wspólna wiara, wspólna sprawa -
Polska przecież państwem prawa,
Dziatwę możesz mieć niechrzczoną,
Średnią w szkole obniżoną,
Po co ślub sakramentalny?
Pogrzeb gdzieś na komunalnym,
Chcesz się spotkać z ostracyzmem? -
Zadrzyj tu z katolicyzmem,
Oto prawo jest człowieka -
Módl się, śmierci kornie czekaj;
Naród płaci katabasom,
Ci mu dobrze robią za to,
Polityków w garści mają,
Swoje prawo wprowadzają.

Prawem jest cywilizacji
Świętym czerpać z informacji,
Bez nich mogą ludzie zbłądzić,
Media są, by nimi rządzić,
Ten publicznym być się stara,
By z biedoty zbierać haracz,
Inne trzodę politykom
Kują wprost na ich kopyto,
Albo tuczą znów grubasów-
Właścicieli z reklam kasą,
Wszystkie mają wspólny dzielnik -
Pachołkami są komercji,
Leją do łba gęsty kisiel
Z bzdur zmielony, by nie myśleć,
Chcą zawładnąć durną zgrają,
Żebyś tańczył, jak ci grają,
Bez ambicji, płytkie, proste -
To się sprzeda bardzo dobrze,
Kupisz od nich każde gówno,
Skórę z ciebie zedrą równo,
Choć żeś skuty jak niewolnik,
Wmówią ci, że jesteś wolny -
Przecież po to pokazują,
Jak gdzieś tam praw nie szanują,
Byś to, co masz ślepo cenił,
Nie próbował tego zmienić.

piątek, 17 grudnia 2010

Obrońcom praw człowieka - cz. 3.

Dla nas cudze prawa święte,
Więc pomaga Polska chętnie,
Afganistan, Irak wierzy
W zbawczą polskich moc żołnierzy,
Słuszna sprawa, chociaż czyjaś -
Mamy prawo, by zabijać,
Uświęcone patriotyzmem
Prawo walki z terroryzmem,
Wojsko prawo ma się mylić -
Czasem zginie ktoś z cywili,
Czymże są jednostki prawa,
Kiedy wolność - święta sprawa?
Naszym za to prawo dali,
By w pustyni umierali,
My zaś mamy prawo płacić,
By ktoś inny się bogacił -
Czy więc z bliska, czy z daleka,
Kraj nasz broni praw człowieka.

Gdzieś daleko paru gości
Wymyśliło mit równości
Dla brudasów, kolorowych,
Dla pedałów i jehowych,
Heretyków, pacyfistów,
Ateistów, anarchistów,
Kobiet, dzieci, socjalistów,
Bezrobotnych i hipisów,
Dla z probówek narodzonych,
Żydów, przechrztów i masonów,
Wszelkiej maści grup odmieńców,
Nosicieli i zboczeńców,
Kalek, chorych, wykluczonych,
Wszystkich innych popieprzonych -
Nas chcą uczyć, ignoranci!
W Polsce wieki tolerancji -
Dla czarownic stosów nie ma,
Nie zamyka się w więzieniach,
Każdy może w co chce wierzyć,
Byle cicho w domu siedzieć,
Bez krytyki, bez polemik,
Bezczeszczenia świętej ziemi,
Bez zmieniania czegokolwiek
Pełnię praw ma w Polsce człowiek
(Przemilczany, poniżany,
Wyśmiewany, wykluczany)
Każdy prawo ma, by błądzić,
Prawem ludu jest go sądzić.

czwartek, 16 grudnia 2010

Obrońcom praw człowieka - cz. 2.

Ludzi prawo chcąc szanować
Pozwól najpierw im pracować -
Co im przyjdzie z wszelkich swobód,
Jeśli wcześniej umrą z głodu?
Stocznie, huty zamykają,
Ludzi na bruk wyrzucają,
Przywileje państwo dało
Właścicielom kapitału,
Żeby ciężko im nie było,
Pracowników pozbawiło
Resztek praw ich, za to składki
Idą w górę i podatki -
Robotników taka marność,
Co tworzyli "Solidarność";
Niech się tuczą firmy obce,
Strzygą naszych niczym owce,
Prawo mają pracujący
Żywić z pracy ich żyjących.

Tak więc ci, którzy pracują
Pełnią praw się posługują,
Panie, zwłaszcza racz zachować
To, by mogli finansować
Partie dla nich istniejące,
Prawa ich gwarantujące
Do składania coraz większych
Danin na rzecz przenajświętszych
Instytucji, kancelarii,
Inicjatyw, potrzeb partii -
Politycy się starają,
Niech więc godne życie mają,
Nim rachunki nam zostawią,
Niechże dobrze się zabawią,
Tworząc świat swój wirtualny,
Prawie całkiem nierealny,
A z narodem powiązany
Tym, że przezeń opłacany;
Broń, studencie, praw Korei,
Wprzód kup bilet na kolei,
Równy wobec prawa poseł
Darmo lata samolotem.

środa, 15 grudnia 2010

Obrońcom praw człowieka - cz. 1.

Wolne media w wolnym kraju,
Od kryzysu wolnym raju,
Pokazały kwiat narodu -
Młodzież światłą w centrum grodu,
Niech zobaczy ich świat cały,
Jakie głoszą ideały,
W naszej, waszej myśl wolności
Płomień chcą sprawiedliwości
Innym zanieść ciemiężonym,
Ogłupianym, zniewolonym -
Gdzieś w Korei, Białorusi,
Chinach, Birmie i na Rusi,
u Arabów, w Pakistanie,
Hen na Kubie i w Iranie,
W dniu obrony praw człowieka
Uciśnionych tylu czeka
Na narodu głos wolnego,
Innym wzorem będącego,
Jak się wybić z upodlenia
Na wyżyny wyzwolenia,
Ku człowieka praw świętości,
Szacunkowi dla wolności.

Moja pełna cnót młodzieży,
W ideały pięknie wierzyć,
I o innych toczyć wojny,
Gdy samemu jest się wolnym,
Lecz nim sprzątniesz tam pokoje,
Wymieć najpierw śmieci swoje,
Otwórz oczy swe szeroko
I uważnie popatrz wokół,
Korą w mózgu rusz uśpioną,
Gównem z mediów zalepioną,
Wyrwij z macek się systemu,
Nie ucz życia z TVN-u,
Wolnym ten jest, powiem tobie,
Niezależność kto ma w sobie.

Czy ważniejsza wolność słowa
Od ochrony twego zdrowia?
Jakie prawa są człowieka,
Miesiącami, który czeka
Na wizytę, operację,
Łapówkarzom dając kasę,
Chociaż spore składki płaci,
By je zjedli biurokraci?
Praw człowieka bronić późno
Tego, który czekał próżno
Cierpiąc, w końcu życie stracił,
Bo mu system nie dopłacił.

Sprawiedliwość - czy jest w kraju,
W którym sprawy w sądzie trwają
Całe lata? Jakie prawa
Ma ten, co mu przyszło stawać
W bój z firmami, cwaniakami,
Oszustami, zbrodniarzami,
Których chamstwo i zuchwałość
Tuczy sądów opieszałość?
Czy jest równość wobec prawa,
Gdy ma różny finał sprawa -
Za ten sam czyn wyrok mniejszy
Od równego ma równiejszy?

wtorek, 14 grudnia 2010

Już ci nie wierzę

Już nie umiem ufać tobie
Co się stało - nie odpowiem
Wyjaśniłaś niby wszystko
Nie skrzywdziłaś - ot, tak wyszło
I zapomnieć chcę daremnie
Coś umarło jednak we mnie

Wiem, kochałem cię zbyt mało
Ale byłaś nieskalaną
Demon, który chciał mnie dostać
Do domysłów nie miał podstaw
Jedno głupie wydarzenie
Równowagi zaburzenie
Kilka drobnych kłamstw niewinnych
A już całkiem jestem inny

Nagle stałaś się daleka
Demon jakby na to czekał
Zabrał w uczuć czas młodzieńczych
Gdy kochałem bez pamięci
Wiarą własną ogłupiany
Że tak mogę być kochany

Z nimi szczęście przeszło obok
Jednak szansę miałem z tobą
Choć mniej żaru było we mnie
To roiłem sobie we łbie
Że gdy wszystkim będę tobie
Niedostatki wnet nadrobię
Więcej dobra znajdę w sobie
Niż ode mnie miał ktokolwiek

Teraz wszystko już stracone
Patrzę tylko w jedną stronę -
Wstecz, gdy chociaż bez miłości
To bez zdrady okropności
Gdy szczęśliwy w myślach byłem
Gdy nadziei miałem tyle
To, co z tamtych dni zostało
Bliższe mi niż twoje ciało

2010

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Strong

Jak fałszywe wasze ryje!
Czemu nikt ich nie obije?
Gówno warta wasza prawda;
Mój strong siedem ma koma dwa

Przyjdzie dzień, gdy zapłacicie
Za spieprzone nasze życie,
Za oszustwa, za łzy nasze;
Mój strong siedem ma koma sześć

Kiedy myślę o tym wszystkim,
Dusza pali niczym whisky,
Tłumi ból, co w sercu noszę
Mój strong - siedem koma osiem

2010

niedziela, 12 grudnia 2010

Kiedy serce krwawi, boże

Kiedy ranne wstają zorze,
Tobie ziemia, tobie morze,
Tobie śpiewa żywioł wszelki -
Bądź chwalony, boże wielki.

Ale człowiek, choć bez miary
Obsypany twymi dary,
Coś go stworzył i ocalił,
Na ból duszy ci się żali.

Ledwie oczy przetrzeć zdoła,
Widzi pustkę dookoła,
Woła wtedy stwórcę w niebie,
Byś go, boże, wziął do siebie.

Wielu śmierci snem upadli,
Co się wczoraj spać pokładli,
My się jeszcze obudzili,
Byśmy po nich w żalu żyli.

2010
inspiracja/zapożyczenia: Jan Kochanowski

sobota, 11 grudnia 2010

Bohater klasy robotniczej

Dla nich od dziecka już byłeś zerem,
Czas ci zabrali, ciągle pracujesz,
Aż ból tak duży, że nic nie czujesz -
Tyś robotniczym jest bohaterem

Krzywdzony w domu, a w szkole bity,
Znienawidzony - mądry czy głupi,
Tak ci dopieprzą, że się pogubisz -
W dupie bohater im robotniczy

Przez dwie dekady ich bicz cię ćwiczył,
Teraz chcą ciebie, byś ich utrzymał,
Lecz pracy w strachu nikt nie wytrzyma,
Choćby bohater był robotniczy

Żryj papkę z mediów, seksu, religii,
Myślisz, żeś mądry i wyzwolony,
Leć ciągle jesteś prostak pieprzony,
Mój bohaterze mas robotniczych

Może się w grono tamtych wybierzesz -
Wciąż dużo miejsca jest przy korycie,
Byś mógł z uśmiechem odbierać życie
Klas pracujących, nasz bohaterze

Robotnik może być bohaterem
Sługus systemu zawsze jest zerem

2010
W 30. rocznicę śmierci J. Lennona
w 40. rocznicę mordu na robotnikach na Wybrzeżu
w 30 lat po powstaniu 'zwycięskiej' Solidarności
po ponad 20 latach 'wolnej i sprawiedliwej' Polski

swobodny przekład z: John Lennon (+bonus)

piątek, 10 grudnia 2010

Latarnik



                    Gdzie jest latarnika miejsce -
                    Ląd to, morze, czy powietrze?

Gniazdo w górze mam uwite,
Jak ptak przed drapieżcą skryty,
Pod nim krętych schodów setka,
Skała w morze wysunięta,
Nikt tu do mnie nie przybędzie
Wokół morze, skały wszędzie,
Słońce widzę kiedy wschodzi,
Gdy o zmierzchu tonie w wodzie,
Rozlewając złote blaski,
Jak akt wobec grzesznych łaski,
Nic mi więcej nie potrzeba,
Kiedy morze sięga nieba,
Nie dbam jaka jest godzina,
Świat się kończy tu, zaczyna,
Z góry patrzę w dzikie fale -
Jestem bogiem ku swej chwale

Światła promień w dal wysyłam,
Znak to straży, którą trzymam,
Żeby wiodło marynarzy
Tam, gdzie mnie być się nie marzy,
Bo przed ludźmi tu uciekłem,
Którzy ziemię czynią piekłem;
Jedne ptaki mi wystarczą,
Kiedy z morskim wiatrem walczą
I co w szyby zaglądają,
Na latarni przysiadając,
Ryby, które połyskują,
Gdy nad wodę wyskakują,
Czasem któraś mewa siwa
Dziobem srebrny sierp rozrywa,
A ja tylko na to patrzę,
Jestem niemym zdarzeń świadkiem

Widokami gdy się zmęczę,
Zapisuję myśli wierszem,
W sejfach słów dni te ukryłem,
Gdy na lądzie z ludźmi żyłem,
Jeszcze czułem i cierpiałem,
W sercu świeżą ranę miałem;
Teraz wszystko gdzieś jest w tyle,
A te łąki, te motyle,
Gór przestwory, lasów gęstwy,
Wilków wycie, zapach frezji
Podłym ludziom zostawiłem
(Czasem tylko śnią się chwilę),
Dzisiaj przestrzeń mórz otwartych
Za to wszystko musi starczyć

Lubię, kiedy się zachmurzy,
Kiedy wicher fale wzburzy,
Mewy hen na brzeg uciekną,
Sztorm pokaże swoje piękno,
Zbierze wojska swe potężne,
Rzuci w skały fal orężem,
Trzaska, ryczy, wyje, huczy,
Chce mnie z wieży mojej zrzucić,
Lecz samotnia jest bezpieczna,
Na nic sztormu furia wściekła,
Kiedy wodą w szyby skacze,
Nie wie, że w tych chwilach płaczę,
Nie ze strachu, lecz z tęsknoty
Mokną w sztormu wodach oczy

Gdy po burzy przyjdzie cisza,
Jakbym jej wołanie słyszał,
Ze słuchawek wtedy dźwieki
Są ratunkiem przed obłędem

Spójrz, księżycu, spać nie mogę,
Na fal grzbietach srebrzysz drogę,
Wprost do wieży, gdzie się chronię,
Jakbyś chciał prowadzić do niej

Patrzą z brzegu - światło bije,
Tak, latarnik jeszcze żyje

2010
natchnienie: Klincz

czwartek, 9 grudnia 2010

Spotkam cię po tamtej stronie

Głosy morzem w głowie płyną
Szepczą, czas decyzji minął
Nasze złote dni tak giną

Spotkać nam się już nie uda
Chociaż wszędzie ciebie szukam
Wiem, że raz nam to sądzone
Gdy cię spotkam,
Spotkam cię po tamtej stronie
Wiem, że spotkam,
Spotkam cię po tamtej stronie

Odejdź, dosyć ciągłych łez mam
W bólu, nie chcę już pożegnań
Proch i pył - pewność jedna

Los oddzielił nas od siebie
Jak od słońca gwiazdy w niebie
Lecz cię spotkam, spotkam w dniu głoszonym
A gdy spotkam,
Spotkam cię po tamtej stronie
Wiem, że spotkam,
Spotkam cię po tamtej stronie

Nie sądziłem nigdy wcześniej
Że tak źle bez ciebie będzie
Lecz będziemy zjednoczeni
W jednej skale wyrzeźbieni
Wyrzeźbieni

Przytul, przytul mocno, spadam
W dół, wołają głosy z dala
Zimno, przytul mnie kochana

Kiedyś chciałem wiecznie zasnąć
Teraz lecę nad przepaścią
Lecz łzy nasze będą osuszone
Gdy cię spotkam,
Spotkam cię po tamtej stronie
Wiem, że spotkam,
Spotkam cię po tamtej stronie
Tak, tam spotkam,
Spotkam cię po tamtej stronie
Bóg wie, spotkam,
Spotkam cię po tamtej stronie

2010
swobodne tłumaczenie z: Ozzy Osbourne

środa, 8 grudnia 2010

W zapomnieniu

Dzisiaj musi mi się udać
Czule gładzę twoje uda
Od kolana aż po łono
Muskam wargę rozchyloną
Ty przede mną się nie bronisz
Czuję uścisk twoich dłoni
Zaciśniętych na pośladkach
Skóra nigdy taka gładka ...
Dziś co zechcę mi wybierać
Całą sobą się otwierasz
Potrzask silnych ud mnie dostał
Gryziesz szyję wargi kąsasz
Nie rumaka - klacz dosiadam
Miąższość półkul obu badam
W górę w dół razem pospołu
Pieścisz dłonią mnie od dołu
W usta twoje siebie wtykam
Szukam szorstkich tarć języka
Aż po przełyk się zagłębiam
Sobą całą cię wypełniam
Palce moje w muszli goszczą
Twarz oblepiasz wilgotnością
Kiedy spazm cię na nią wepchał
Bym językiem soki chłeptał
Wreszcie w małżu się zagłębiam
(Jakże ssąca to potęga)
By mojego rodu szczepka
Zapłodniła twoje drzewka ...
Rozkosz szał i zapomnienie
Rodzą z siebie zapłodnienie
By w następne pokolenie
Przenieść obłęd i cierpienie

2010

wtorek, 7 grudnia 2010

Kiedy ciebie tu nie ma

Co dzień spoglądam tamtej w twarz
Kiedy ciebie tu nie ma
Blakną wspomnienia jak zużyty już płaszcz
Ciągle coś się zmienia...

Lecz ty przez czas ten krótki
Tak dużo zostawiłaś
Kiedy tu byłaś
Kiedy tu byłaś

Dzielę z nią każdy chleb na pół
Kiedy ciebie tu nie ma
Nowe firanki, nowa lampa i stół
Ciągle coś się zmienia...

Lecz ciebie mam w pamięci
Tak mocno w nią się wryłaś
Kiedy tu byłaś
Kiedy tu byłaś

Płynę z nią wytrwale w górę rzek
Kiedy ciebie tu nie ma
Jest jak polana, smukła sosna i brzeg
Ciągle coś się zmienia...

W sercu mym tkwisz niezmiennie
Choć mało tak się śniłaś
A przecież byłaś
A przecież byłaś

2010
inspiracja: Agnieszka Osiecka