„Okręt mój płynie dalej – pod prąd,
Serce, choć popękane, bić chce,
Nie ma cię i nie było – jest noc,
Nie ma mnie i nie było – jest dzień”
parafraza: KAT
piątek, 3 lutego 2017
KILERYM 30 - koniec playboya
mimo ćwiczeń nie mężniał a chudł
i w alkowie juź chłód
choć był kiedyś żar hut
Eros z łuku siał jak Robin Hood
2017
KILERYM 29 - sztuka kochania
która bardzo lubiła się pukać -
z tych doświadczeń nauka:
ten znajduje kto szuka
tak kochania powstała też sztuka
2017
KILERYM 28 - seks po turecku
od najmłodszych swych lat onanista
a gdy przestał - o zgrozo! -
zaczął robić to z kozą
nie dziękując a przecież skorzystał
2017
swobodny przekład z: Boris Johnson
czwartek, 2 lutego 2017
RYMELIK 30 - radio SKOK
Europejska chce okraść ją Unia
a że miała niemało
to fortunkę tę całą
darowała dla ojca z Torunia
2017
RYMELIK 29 - tratatata
tatarkę tarką rak w tataraku
kat kradł kartę z katarem
krata w kratę z Tatarem
traktem z taktem katarakt w ratraku
2017
RYMELIK 28 - smażonka
szlus! on tańczyć chce jak baletnica
i po hałdach wciąż skakał
aż w szyb upadł na ptaka
i na obiad jest dziś jajecznica
2017
RYMELIK 27 - wrocławski zoofil
w świecie zwierząt się brzydko zabawiał -
kozła fiknął na wstępie
nura w dół dał następnie
po czym chyląc się w przód puścił pawia
2017
RYMELIK 26 - łódź straceńców
ślepy z głuchym już wiedzą - to niemy!
niemy na to w tej chwili:
- wyście dziurę zrobili!
- nikt nie widział nie słyszał - to nie my!
2017
środa, 1 lutego 2017
KILERYM 27 - golcie się dziewczyny
podczas badań powiedział dziewczynie:
'kto to widział busz taki?
trzeba zgolić te kłaki
cipki znaleźć nie mogę w szczecinie'
2017
KILERYM 26 - lody na deser
jeszcze dokończ to zanim spierdolisz -
zjadłeś pyszne lazanie
teraz lodów lizanie
nim cię puszczę to deser pierw doliż'
2017
KILERYM 25 - Węgierka
miała oczy tak czarne jak węgiel
gdyby mogła zrozumieć
nie zniknęłaby w tłumie
ale poszłaby ze mną za węgieł
2017
KILERYM 24 - francuska miłość
postanowił że pójdzie pierw do Lil
Lil Pierre'owi oddana
więc z nim była do rana
a Pierre nigdy tak nie popierdolił
2017
KILERYM 23 - gdzie kozy kują
postanowił więc najpierw go skuć
koń się zerwał z powroza
nadarzyła się koza
'a chuj z koniem' - rzekł do niej - 'no chódź'
2017
KILERYM 22 - dynia w Gdyni
co zwykł pannom pchać pestki od dyni
jedna miała chłopaka
który dorwał chojraka
i bez słowa pociągnął mu z dyni
2017
wtorek, 31 stycznia 2017
RYMELIK 25 - gdańszczanka z zaszczanka
sz chłopcza że to jeszt ona szlachczanka
żadżerała nosz dumna
przed prosztaczkiem czo z gumna
a nie sz dworu lub choczby zaszczanka
2017
RYMELIK 24 - jazda gazda na Pazdana
co tanizną srał innym do gniazda
zwali jego cholerą
łeb zgolili na zero
teraz śmieją się cepry że Pazdan
2017
RYMELIK 23 - szczykawka
spojrzał doktor przez okno - szczy kawka -
tak się tym zdenerwował
że nie trafił konował -
po dziś dzień coś mnie rwie i strzyka w k.
2017
RYMELIK 22 - prezydencki fryzjer
u fryzjera raz siadł by go ostrzygł
fryzjer mówi do niego:
'popatrz panie kolego
jak to w bramę mi wchodząc bydło szczy'
2017
RYMELIK 21 - kto otruł konie?
słysząc więc że najlepsze araby
żyją w polskich stadninach
konie otruł - oryginał -
przed islamem ochronić chcąc baby
2017
RYMELIK 20 - PiS da
pomysł miał - na chałupie napis dał:
'dom pobożnych patriotów
gorszy sort zwalczać gotów'
teraz czeka a wyjdzie jak PiS da
2017
poniedziałek, 30 stycznia 2017
KILERYM 21 - seks dojrzały
panią równie niemłodą z Warszawy
myślał co to nie ona
a tu musiał jej z łona
zbierać ser oraz gnidy z warg wszawych
2017
KILERYM 20 - poznańskie kozy
piękne panie i chęć na poznanie
wszystkie one jak kozy
ustawiały się w pozy
a też żadna nie była z póz na nie
2017
KILERYM 19 - nachujuhas
dupę w słońcu grzał a że pechowiec
w oko wpadł niedźwiedziowi
który gawrę gotowił
zrobi z niego na konia pokrowiec
2017
KILERYM 18 - koń Małgoni
dżokej konia czempiona wśród koni
'gdzie masz tego rumaka?'
pyta dziewczę chłopaka
'zobacz - przecież już trzymam go w dłoni'
2017
KILERYM 17 - vet & pet
weterynarz co każde krył zwierzę
pies kot koń czy karp mokry
wszystkie je lekarz pokrył
z jednym tylko nie sprawił się jeżem
2017
KILERYM 16 - chór z Santa Croce
aż do łez szkolił przez prawie roczek
gdy dziewczęta śpiewały
kleryk im palec mały
pchał do ust między biust oraz w krocze
2017
KILERYM 15 - baca i niedźwiedź
baca Jaś chadzał w las męcząc wacka
w błogostanie gdy siedział
raz nie spostrzegł niedźwiedzia
który nadszedł i zrobił z jaj placka
2017
niedziela, 29 stycznia 2017
KILERYM 14 - zwód z wód
mąż i gdy już go chwytał - ten: zwód
ledwo uszedł łapanki
lecz na widok kochanki
dawnej więcej nie zdarzał się wzwód
2017
KILERYM 13 - przerwany alfabet
paniom radość od 'A' dał aż do 'Ły'
do 'Z' nie da radości
bo już nie ma męskości
stąd to miejsce zwą dziś Babie Doły
2017
KILERYM 12 - oblodzenie
pozbawieni do cna obrzydzenia
na kolanach przed panem
czego chcą będzie dane
jeśli sprawdzą się w czas oblodzenia
2017
KILERYM 11 - nie pieprz bez sensu
do sąsiadki wpaść chciał na skok w bok
nadszedł zmierzch - wszedł jej w tył
lecz to - pech! - mąż jej był
światła błysk dostał w pysk zapadł w mrok
2017
KILERYM 10 - cnotliwa Cecylia
chciała uwieść mnie zdjąwszy tekstylia
zobaczyłem obwisy
wzgórek siwy półłysy
nie! - to byłaby już nekrofilia
2017
KILERYM 9 - rada
i w muszelkę chcesz wgłębić się pałką
lecz ta właśnie jest chora
lub się boi bachora
nerwy może ukoić kakałko
2017
sobota, 28 stycznia 2017
diRYMELIK 19 - błędny
bo większości zwykł chodzić pod prąd
w swoim świecie zły czas
przeczekuje by was
nie zarazić jak chory na trąd
wkrótce będzie daleko już stąd
pozostanie piekielny wam swąd
lecz nie jego to rzecz
nie obejrzy się wstecz
bo żył z wami jedynie przez błąd
2017
RYMELIK 18 - podpadziocha
gdyż ich brzydki zawierał wiersz opis
przyszła z góry nagana
oto dobra jest zmiana
nie powstanie już brzydki wiersz o PiS
2017
RYMELIK 17 - wierszopis
w głowie słowa mu w rymy układa
gdy ja tylko uchylił
wypadały po chwili
wiersze które sam diabeł mu nadał
2017
RYMELIK 16 - day in Calisia
Marysiami Asnykiem się chwalisz
lecz od czasu spalenia
w równych im urodzeniach
trwa wciąż nieco wstydliwy paraliż
2017
piątek, 27 stycznia 2017
czwartek, 26 stycznia 2017
bóg honor wścieklizna (SOK_MILKA)
że bóg honor i ojczyzna
lepiej jest obchodzić kręgiem
bo to może być wścieklizna
2017
kot na patriotów (SMOK_ALIK)
znak falangi dumnie nosi
ścierwem skarmię trzewia kota
pod kościołem świętej Zosi
2017
na dobrą zmianę (KOS_KAMIL)
przez siłę wyższą zesłana
tego pozdrowię od pana
jak godzi się wiernym szatana
2017
środa, 25 stycznia 2017
CHUILEP 7 - ciasto CHUILEPi
niż gdy uda się raz na sto
* wym. 'czajlepaj' albo jak się chce
2017
wtorek, 24 stycznia 2017
KILERYM 8 - Polak potrafi
majtki zdjąwszy - ja na to: 'I'm Polish -
zakaz mam oficjalny
gier oralno-analnych'
położyła się mówiąc: 'pierdolisz'
2017
KILERYM 7 - azaliż
co mam zrobić z tym czymś czym się chwalisz
gdy wymiękła pukawka
palce całe w brodawkach?'
ona na to cichutko: 'a zaliż'
2017
inspiracja: J. Tuwim
KILERYM 6 - purystka Hania
czyta Hania co biedną jest babą
plan ma gzić się w stadninie
kara jej nie ominie
ortografię piszący znał słabo
2017
KILERYM 5 - wydarzenia radomskie
policjantów dwóch sprał a na domiar
że to patrol był konny
a on użyć był skłonny
to do bójki mu doszła sodomia
2017
poniedziałek, 23 stycznia 2017
diKILERYM 4 - starogardzianka
że to może z poetą i bardem
rozwiązałem kokardę
mierząc piesi jej twarde
okazała mi tylko pogardę
próżne próby dotarcia za gardę
jak na muzę to dziewczę zbyt harde
miałem być leopardem
schrupać ją jak pulardę
a dostałem jedynie musztardę
2017
KILERYM 3 - niewierna
wpierw lizanie a za nim wąchanie
wnet się zrywa z pytaniem:
powiedz zaraz kochanie
z jakim gziłaś przede mną się draniem!
2017
KILERYM 2 - chamski podryw
że mnie ciągnie do pani androgen?
niech się pani nie broni
nie wstrzymuje mi dłoni
i odsunie od drugiej tę nogę
2017
KILERYM 1 - stosunki staromałżeńskie
w łóżku z mężem od lat się wałkoni
mąż jej wierny z zasady
nie jest skłonny do zdrady
więc używa nie żony a dłoni
2017
niedziela, 22 stycznia 2017
RYMELIK 15 - scyzoryk z damasceńskiej stali
odwiedzając ją zdziwił się wielce
bo mówiła że w mieście
mieszka a to uwierzcie
była dziura co nazwę ma Kielce
2017
RYMELIK 14 - koszmarna paczka z Kaszmiru
skosztowałem i leżę na żwirze -
istny koszmar nie trawa
szok! zgłuszony w sztok spawam
pies jak kaszkę koszerną twarz liże
2017
RYMELIK 13 - pała na wysokości
którym brak jest w umysłach jasności
i z bliźniego miłości
gruchotaliby kości
tym co śmieją się z głupców świętości
2017
sobota, 21 stycznia 2017
RYMELIK 12 - niespokojny pan od wojny
wciąż przez wrogów się czuł zagrożony
produkować chciał drony
chrzanił w kółko androny
widać dość że to gość pomylony
2017
RYMELIK 11 - w obronie kruka
komu pech choćby zdechł to i tak
zwykły ptak czarny kruk
ostry dziób para nóg
lecz gdy tak szczęścia brak niech go szlag
2017
RYMELIK 10 - poet(k)a poecie wilkiem
tam poetą i Janem się stawał
mało kto dziś pamięta -
wieś przez miasto wchłonięta
nazwę skradła jej pewna Wisława
2017
piątek, 20 stycznia 2017
RYMELIK 9 - eminencja
ciemnogrodu szemrany protektor
eminencja dziś szara
chowa się w kuluarach
jutro prezes i diabeł sam wie kto
2017
RYMELIK 8 - po co wolność
co gdy obcych żołnierzy wykopie
to zaprasza wnet nowych -
tak to wolność stóg z głowy
robi kiedy mózg jest na urlopie
2017
RYMELIK 7 - instrukcja (nie tylko) dla piłkarzy
zmień ojczyznę jak Klose Podolski
lub choć klub zmień na obcy
jego siłą bądź mocny
i przy piwie siedź w stroju tyrolskim
2017
czwartek, 19 stycznia 2017
RYMELIK 6 - o sługach
czuł się lepszym od słabych i tchórzy
aż ktoś rzekł mu: wiedz chamie
sługą zawsze zostaniesz
wolny człowiek nikomu nie służy
2017
RYMELIK 5 - cura te ipsum
niegasnący ogarniał go pożar
choć zalewał się winem
to nietęgą miał minę
i tak niczym od gorzał wciąż gorzał
2017
środa, 18 stycznia 2017
RYMELIK 4 - nasze sprawy w naszych rękach
o wewnętrzne tak dobrze dba sprawy
że kraj z łysych pomocą
zmienia w getto - a po co? -
żeby nie chciał w nim żyć żaden wszawy
2017
RYMELIK 3 - kreatywny minister
jeden długo tak w nocy pracował
że zagubił się w tłumie
usnął snem jak po rumie
i się przyśnił mu kraj San Escobar
2017
wtorek, 17 stycznia 2017
RYMELIK 2 - o Janie co nie chciał Niemca
w pojedynkę z Luftwaffe wojował
zwał się Janem Maryją
krzyczał: 'Niemcy mnie biją'
taki premier to wojna gotowa
2017
RYMELIK 1 - wojna kobiet
w którym walczą ze sobą kobiety
nie wypuszczą te z dłoni
parasolek swych broni
tamte mają z moheru berety
2017
poniedziałek, 16 stycznia 2017
tamten dzień
tamte oczy tamta twarz
w sercu chłopca przyszła blizna
już nie dziecko nie mężczyzna
coś odeszło coś nastało
tak znacząco a tak mało
myśli drżenia sny natchnienia
ledwo drgnienia już marzenia
inne czasy inny świat
niby przeszłość tyle lat
niezgojona nigdy rana
w resztę przyszłych dni wpisana
ogień który chwilę grzeje
zamiast tlenu ma nadzieję
tak głębokie poparzenia
żaden czas ich nie pozmienia
lecz po latach patrząc w tył
wie że tylko wtedy żył
błogosławi tamten czas
tamten dzień gdy pierwszy raz
2017
niedziela, 15 stycznia 2017
prawo złego pieniądza
że to Ziemia wokół Słońca
wobec prawa kanonika
które ludzki los przesądza?
oto to co jest szlachetne
dobre szczere światłe czyste
zawsze podłość na bok zepchnie
by na fałszu chwytać błystkę
wartość kryje się pod korcem
milcząc w trosce i zadumie
liche sypią się pieniądze
gubiąc głupców w pustym szumie
lgnie ciemnota tam gdzie głośniej
mierność na wierzch pcha się chamsko
zło pod płaszczem kłamstwa rośnie
pozór cnoty ma grubiaństwo
kto zna prawo Kopernika
wie co dobrą jest monetą
rynków stara się unikać
gdzie handluje się tandetą
2017
piątek, 13 stycznia 2017
obrońcom jedynej racji
zanim od strzału wrogiego skona
niech go pamięta synek jedyny
i najwspanialsza na świecie żona
brzoza zapłacze nad grobem tego
co w boga oraz ojczyzny imię
z honorem męża bohaterskiego
o słuszną sprawę walczył i zginie
choć matce pęknie od żalu serce
że nie pochowa drogiego syna
bóg w zamian duszę nagrodzi wielce
potomność będzie wieki wspominać
ten drugi pisać potrafi jeśli
to pewnie liczne robiąc aszybki
bękartom jakieś głupoty skreśli
lub świństwa wyśle do swojej dziwki
brzoza nad trupem szumi ze wstrętem
gdy inna wiara inna ojczyzna
honoru nie ma bydło przeklęte
któremu racji nie można przyznać
matka bladź uzna że to nie warto
łez wypłakiwać dla skurwysyna
dusza takiego nada się czartom
zapomni o nim nawet rodzina
2017
wtorek, 10 stycznia 2017
niekoniecznie o smogu
stare piece - ponoć słabe
'tak niezdrowo tak cuchnąco' -
pouczają młodzi babę
'grunt że w łóżku jest gorąco' -
w starym piecu pali diabeł
2017
piątek, 6 stycznia 2017
pastorałka
wśród ciszy nocy i zwierząt
kim ono kim jego ojciec
odpowiedź w tym jest zaklęta
o czym mędrcy wielcy wiedzą
w co pasterze prości wierzą
i czują głupie zwierzęta
czego na tej ziemi szukał
na której nienawiść szerzą
i o czym jego nauka
niewielu dzisiaj pamięta
o czym mędrcy wielcy wiedzą
a w co ludzie prości wierzą
i czują głupie zwierzęta
komety mknie niebem świecąc
czy to krzyża są ramiona
co pozrywać miał nam pęta
ale mędrcy wielcy wiedzą
to w co ludzie prości wierzą
a czują głupie zwierzęta
2017
wtorek, 3 stycznia 2017
nie jestem bogiem
niewiele mogę
ograny podle
zmyliłem drogę
już się nie modlę
choć czuję trwogę
sam sobie wrogiem
zgubnym nałogiem
ja jestem problem
a tyle mogłem
ja jestem piekłem
niedaleko uciekłem
pychy przerostem
zerwanym mostem
spróchniałych przęseł
trzęsą się ręce
czymkolwiek jestem
nie chcę być więcej
więcej nie proście
nie powiem prościej
jak dziura w moście
która nie dość że
zbędna jest sama
to inni goście
przez nią... i plama
to jest mój dramat
spowiedź przerwana
śnieg na ekranach
męka zadana
doczekać rana
w akwarium z pleksi
życiowej beksy
moje kompleksy
moje kompleksy
ciemna twarz bestii
przybysz z daleka
stoi i czeka
chwili złowrogiej
nie jestem bogiem
bogiem zwycięstwa
wygrać nie mogę
brakuje męstwa
przegrywam
rzekłem
ja jestem piekłem
2017
poniedziałek, 2 stycznia 2017
kra
w lodowatej tonę wodzie
coraz głębiej schodząc w toń
krew zastyga skrzepem w chłodzie
lęk uderza młotem w skroń
boże broń...
jeszcze w górze nieba szukam
przez odmęty patrząc wzwyż
lecz czarnego skrzydła kruka
widzę tylko poprzez śryż
czarny krzyż...
gdy odchodzi życie w przeszłość
to na tafli siada ptak
coś mi mówi wiary resztką
że to dla mnie z góry znak
może tak...
nie wiem skąd na wpół umarły
tyle siły w sobie ma
czym wypływa w górę party
gdy odbije się od dna
kto to zna...
może zbudzę się z nadzieją
może dla mnie wstaną dnie
na powierzchni już widnieją
bliskie krucze nóżki dwie
albo nie...
szklany sufit spada nagle
jakbym głową padł na bruk
rozpościera skrzydła diable
i uchodzi w górę kruk
jak on mógł...
tonąc pytam ptaka jeszcze
czemu tak nieczysto gra
co nas wpycha pod powierzchnię -
z dali słyszę tylko: kra!
tylko kra...
2017
niedziela, 1 stycznia 2017
drukarka 3d
trzech drukuję co zamarzę -
rzecz zepsuta albo stara
w naturalnym jej wymiarze
może zostać zastąpiona
z tej drukarki wydrukami -
cudów można wręcz dokonać
trójwymiaru drukarkami
naprawiłem klamkę w oknie
dziecku też zabawek sporo
popękane schodów stopnie
nowy blask z wydruku biorą
kość biodrową dla teściowej
i paznokieć dla kucharki
krasnalowi z gipsu głowę
uzyskałem z tej drukarki
w sercu dziecka były wady -
ma z wydruku serce zdrowe
a gdy przeżyć nie da rady
wydrukuję dziecko nowe
żona stała się mazgajem
że mi niby ona zwisa
lecz mi kuśka już nie staje -
dam z drukarki jej penisa
nie wie durna że wydruki
to milowe w dziejach słupy -
w nich współczesnej duch nauki
kreujący świat w trzy dupy
oszukany przez kochanie
w trójwymiarze miłość stworzę
gdy się koniec świata stanie
wydrukuję lepszy może
2017
sobota, 31 grudnia 2016
Pani Twardowska v. 2.0
siwo we łbach dym na sali
w kiblu pan się z panią styka
kilku się po gębach wali
zbłądził jakiś tu psiawiara
już padł twarzą w kibli stronę
ciosów się uniknąć stara
chwaląc pana niskim skłonem
pan Twardowski z kuflem w dłoni
ściska się z dziewkami dwiema
głośny - no bo któż zabroni?
'hulaj dusza - piekła nie ma!'
wtem gość jakiś się odwrócił
i zakrzyknął: 'nie ma? jak to?
pora pamięć tym przywrócić
którzy przeczą diablim faktom'
twarz miał smagłą ciemne oko
czarne pukle jak zła owca
postać zgrabną i wysoką -
rzekłbyś: w typie południowca
'mój Twardowski - nie pamiętasz
jakżeś duszę nam zaprzedał?
ile lat to - spójrz w kalendarz -
odkąd cię przygięła bieda?
nasza pomoc skutki niesie -
obiecałeś przybyć do nas
a ta knajpa Piekło zwie się -
ciuciubabka zakończona'
zbladł Twardowski lecz ratunek
czasem z biedą ramię w ramię -
'spójrz w cyrograf - jest warunek -
moje spełnić masz zadanie
nim mnie weźmiesz jak swojego
wiedz że duszy nie dam tanio -
musisz spędzić mój kolego
noc do rana z moją panią'
diabeł skurczył się to słysząc
jak rażony nagłą troską
kazał sobie umów przysiąc
po czym stanął przed Twardowską
pani może już nie młoda
i przez męża zaniedbana
lecz do rzeczy jeszcze - zgoda
a w rzemiośle obeznana
gdy przystojny się młodzieniec
zjawił u niej niespodzianie
zdjęła z siebie w mig odzienie
czując szansę i wyzwanie
więc ze spodni w kroku drugim
wydobyła mu bretnala
co był dziewięć cali długi
na półtora gruby cala
panią w pasie aż wygięło
a dreszcz przebiegł nagie ciało
gdy dorodne piekła dzieło
wielkie usta jej zatkało
gęstniejące rosy krople
doświadczona pozna baba
by za moment już na oklep
do galopu wziąć araba
'mój ty kary mój spieniony!'
w urywanych słychać jękach
gdy on dusi dwa balony
co stężały w jego rękach
już Twardowska padła w szale
najgorętszej z życia godzin
kiedy bies dość nie ma wcale
i od tyłu ją zachodzi
rzecze w oczach z mgłą: 'sarenko -
odnalazłem gniazdko sucze
nim mój kur zapieje cienko
jeszcze tęgo poborsuczę'
chwycił biodra w ręce silne
przepołowił dyszlem prężnym
i ujeżdżał w szarży tylnej
póki salwą nie zwyciężył
gdy z letargu się ocknęli
rozpoczęli harce nowe
i tak wraz do ranka bieli
z tuzin razy na połowę
aż bies westchnął: 'o mój boże!'
bo sił nie miał unieść szabli
baba widząc że nie może
wyjęczała: 'niech mnie diabli'
ziemia się zatrzęsła nagle
diabła uniósł w górę anioł
a wprost z piekieł plemię diable
po Twardowską przyszło panią
nikt pokucie ujść nie może -
tak też jest z Twardowskiej starym -
w czyśćcu mu wyroki boże
każą wieczne cierpieć kary
2016
inspiracja / zapożyczenia: Adam Mickiewicz
piątek, 30 grudnia 2016
przynęta
lecz on bogactwem wzgardził doczesnym
mogła go unieść sława skrzydlata
ale i do niej nie dość był spieszny
kupić go chciałeś wielką mądrością -
cóż kiedy zostać nie pragnął mędrcem
w końcu zabrałeś duszę miłością
i zostawiłeś z pękniętym sercem
ptaki odporne na zwykłe proso
dają się schwytać na karmę drogą
tych co nad ziemską próżność się wzniosą
gubią pokarmy właściwe bogom
2016
niedziela, 25 grudnia 2016
nieświąteczne pytania
i pod którą gwiazdą?
w grocie czy zagrodzie?
gdzie będzie zbyt ciasno?
na piasku pustyni
czy na gruzach wojny?
pomiędzy żywymi
czy wśród śmiercią wolnych?
kto będzie Herodem
któremu zagrozi?
gdzie znajdzie swobodę
by z życiem uchodzić?
kto matką dla niego?
kim będzie opiekun?
kto znajdzie świętego
coś w obcym człowieku?
kto znów się nie pozna
na drobnym stworzeniu?
kto uzna że można
trwać w zobojętnieniu?
kto powie: 'co stamtąd -
nie może być dobre'
by drzwi w sobie zamknąć
i z głowy mieć problem?
kto bliźnich ma w swoich
widząc w obcych winę?
kto być się nie boi
samarytaninem?
kto na łaskę licząc
modlitwy powtarza
a krzyży nie widząc
nie pozna cmentarza?
dla kogo to szczenię?
dla kogo aż człowiek?
kto z 'gloria!' w refrenie
'ukrzyżuj!' ma w głowie?
2016
czwartek, 22 grudnia 2016
wojna diabłów
próżność ambicja walka łapczywość
ach jakże pewność siebie jest miła
z której obfite zbiera się żniwo!
tamten przynosi lęk i zwątpienie
kapitulację słabość niewiarę
szlachetnym zdobi to uniesieniem
w którym się sobie wymierza karę
jeden pobudkę trąbi do boju
drugi wywiesza chorągiew białą -
czy to być armią której się boją
czy obojętną na burze skałą?
czy być demonem gniewu i buntu
zębami swego bronić zażarcie
czy ponad małość unieść się gruntu
i w innym świecie znaleźć oparcie?
raz ten wygrywa raz górą tamten
to tego krzyki to szept tamtego
wzięli za bary się diabeł z diabłem
nie chcąc opuścić serca mojego
2016
sobota, 17 grudnia 2016
świąteczne życzenia prezesa
kultura prezesa osłabła
stąd złożył rodakom życzenia:
a idźcie wy wszyscy do diabła!
wszak diabeł sam wysłał go do nas
by z bogiem na ustach tu hasał
i wiele podłości dokonał
nim wróci pod klucz mecenasa
gdy trafię do piekła mrocznego
nie zlęknę się ognia ni biesa
bał będę się tylko jednego -
że spotkam tam pana prezesa
2016
piątek, 16 grudnia 2016
milion
bo są za wami miliony
wasz głos ma świętą być biblią
dla wszystkich prawdy spragnionych
lecz choćby milion koronę
wam dał by rządzić tym krajem
to zer - a zero mnożone
przez milion zerem zostaje
2016
wtorek, 13 grudnia 2016
złoto dezerterów
na powrót bohaterów
w fabryce a w polu hołota
w ubóstwie i znoju się miota
lecz musi bo panów ochota
by strzegła kraj armia i flota
gdy sami w rytm tanga fokstrota
dla ludu za grosze robota
i wiatrem podszyte paltota -
niech zdycha od nędzy w suchotach
robola jest nie żal ni kmiota
a panom potrzeba jest złota
więc w prośbach się płaszczą w zalotach:
przetopcie obrączki i wota
wszak Polak hojniejszy od Szkota
a sprawi zebrana tak kwota
że skończy się wojska miernota -
cekaem dostanie piechota
ułani kobyłkę u płota
pancernym dać czołg nie dziwota
w bombowiec się wsadzi pilota
zrozumie to każdy idiota:
potęgi otwarte są wrota!
wywróżył im to wajdelota
że polska znów będzie Auksztota
(cóż że to na rdzy jest pozłota -
wszak mamy drugiego u-boota
co imię dzikiego ma kota
w Bałtyku się pławi wśród szprota)
lecz kiedy przykrótka kapota
a rozum zaślepia głupota
to łatwo jest wtedy o knota
a lotnik się zmienia w nielota
wnet weszła żołdacka tu rota
co Słowian ma za Hotentota
i siły pancernej jak młota
użyła by niszczyć gruchota...
panowie na wzór uszli Lota
kto w kraju pozostał ten ciota...
z wojnami jest wieczna zgryzota
bo ginie hołota w nalotach
zaś panom do walki ochota
w nich każe zapasów strzec złota
i widzi poleska biedota
jak wojsko się cofa przez błota -
nim skończy się letnia spiekota
i przyjdzie jesienna tu słota
czerwona ich znajdzie gołota
wymiecie ze szczętem jak szczota
lecz cóż oficerska jest cnota -
nie fraszka błahostka czy psota!
nie wybryk krnąbrnego huncwota
ni walka na wzór Don Kichota!
nie minie bitw trzecia sobota
nie będzie w ojczyźnie już złota
gdzieś koło świętego dnia Prota
w Rumunii pędziła gablota
w niej major pułkownik Żegota
oficer wiózł i poliglota
stos sztabek w tę jotę ta jota -
ach jaka tej akcji prostota!
nie zmogła nam chwatów drętwota
w czekaniu jak bierna kokota
zuch z zuchem - nie jakiś niemota!
gdy w rzezi krwawiła Ochota
a w Ewę wróg serią gruchotał
gdzieś hen gdzie wśród stanów Dakota
(nie Lima La Paz czy Bogota)
pan z panem panami żywota
to w tangu to w rytmie fokstrota...
(choć ponoć złośliwa to plota)
po latach gdy rządzi zelota
dyktator z ambicją Pol Pota
a bitew powodem zygota
na głosy rozsądku głuchota
wróciła do panów tęsknota
gdy władza jest w rękach bigota
rząd dusz to tej władzy istota
a mity - na bunt antidota
by w ludziach wzrastała ciemnota
więc w nić propagandy ich mota
jak potwór na kształt Behemota
choć mikrus - ma moc kaszalota
wykłada im karty tarota
pomaga mu lizus nepota
i nic że to żółci kwasota
jest w paszczy szczwanego kojota
bo wyczuć pozwala tępota
słuchaczom słodycze w wymiotach
i chłonie to mózgów ciasnota
choć skryta w zaklęciach pustota
śnią sny o potędze - pieszczota
to której tak pragnie sierota
w nich zmienia się w piękno szpetota...
więc wraca znów trucheł martwota
(potrzebna jak brzozie czeczota)
już czeka cmentarna ją grota -
tam zdrajców ojczyzny lichota
tu wielkość i wiara dewota
że oto skończona sromota
niech sczeźnie trumienna duchota -
powstańcie strażnicy sztab złota!
tak kończy się ta anegdota
wypruta z wnętrzności jenota
stąd wszelka niechciana brzydota
nie miejcie mi za złe więc gniota
(a jeszcze autorska ta nota:
nie daje mi więcej Dorota)
2016
poniedziałek, 12 grudnia 2016
powrót króla
pośród pokornych poddanych
na zawsze z nami zostaniesz
spójrz jak lud jest ci oddany
tyś przyjacielem i bratem
ojcem opoką i głową
serca wiernością bogate
w nich świętym twoje jest słowo
zstąp do nas gardząc tronami
porzuć ambicje spiżowe
a żebyś zrównał się z nami
skrócimy ciebie o głowę
2016
niedziela, 11 grudnia 2016
rozbieranie do skrzynek
mieszanka ochłapów skrzynek setka niemal
każda musi pełna wkrótce spocząć w grobie
do roboty zatem - czasu dużo nie ma
pozbierajmy razem z tej wielkiej przestrzeni
co w trawie pod wrakiem na drzewach i krzakach
cuchnie kerozyną i brudne od ziemi
i porozdzielajmy jak mięso na hakach
najważniejsze głowy - po nich poznać mogą
korpusy w mundurach toaletach nagie
uzupełnić ręką lewą prawą nogą -
muszą się pogodzić z pewnych części brakiem
może to wygląda wam na rozbiór mięsa
lecz dla nich to będą kolejne rozbiory
skrzynki nie zagrzeją długo w ziemi miejsca
rychło się obudzą w nich dawne upiory
ślepota ich zdejmie pośród pokrzykiwań
i oczy oślepi głuchota skończona
tamtych przez sekundy koniec porozrywał
ci będą w bezmyśli bardzo wolno konać
tyle jesteś warty żałosny człowieku
ścierwo ci rozwłóczy twoje drogie plemię
kiedy się oddalisz zbytnio od krwiobiegu
i z tej wysokości rozbijesz o ziemię
2016
inspiracja / zapożyczenia: S. Grochowiak
sobota, 10 grudnia 2016
bilans
jest na to popyt i się sprzedaje
gdy zysk przynosi to sens ma praca
zarobisz i się do syta najesz
brzuch napchaj żarciem jak brukwią świnie
tłuszcz w kiszki żyły pod czaszką pustkę
szczęściarz kto myśli o tym jedynie
co sobie kupi gdy trafi szóstkę
a mnie się jakoś nic nie opłaca
im więcej myślę tym mniejszy popyt
gdy zjem za dużo to zaraz zwracam
i nic sprzedawać nie mam ochoty
z myślenia korzyść zwykle fatalna
w uczuciach stale na deficycie
miłość zupełnie nieopłacalna
i nie opłaca się całkiem życie
2016
niedziela, 4 grudnia 2016
Π Ek τ 0
świat mój obwodu grodzi ramieniem
światło promieniem tu nie dociera
Π połączyło obwód z promieniem
choć był potencjał ruch nie zaistniał
w każdej komórce życie zamiera
ta potencjalna: maksimów bliska
energia ruchu: zmierza do zera
i tau mi krzyżem już nie pomoże
gdy raz trzysetny wstać nie potrafię
średni czas życia skrócę i złożę
moją tau w podpis na cyrografie
zero jak okrąg wokół się zwiera
w zerze początek i na nim koniec
od Π do zera drogę przecieram
zanim mnie ono w końcu pochłonie
2016
niedziela, 27 listopada 2016
popioły
tak wiem że wiersz to jedynie
lecz ty się na mnie nie gniewaj
niech dźwięk najmilszy ci płynie
do serca z tymi słowami
ty sama muzykę dobierz
która słodkimi nutami
uniesie słowa o tobie
wiedz że mi byłaś diamentem
taki raz w życiu się zdarza
los cię wypalił ze szczętem
odtąd w popiołach się tarzam
w nie się obracam codziennie
nadzieje bliskich w nie zmieniam
włos nimi sypię daremnie
czekając z win rozgrzeszenia
gdybym potrafił dźwiękami
oddać czym jesteś dla mnie
takimi które nocami
wypełniam to czego braknie
byłbym muzycznym geniuszem
lecz słowa tylko spisuję
czując jak nimi się duszę
niczego więcej nie umiem
2016
czwartek, 24 listopada 2016
Jak D do D
Duda fałsz w garnitur sprytnie ubiera:
Możesz ty pozować na prezydenta
Lecz różni nas tylko jedna litera
2016
poniedziałek, 21 listopada 2016
win odpuszczenie
w zmęczonej głowie drżą urojenia
chwile nie dłuższe od oka mgnienia
przynoszą szczęście win odpuszczenia
butelkę co rusz nową otwieram
aby zapomnieć przeszłość od teraz
jutro znów zacznę wszystko od zera
choć będzie boleć łeb jak cholera
jeden kieliszek i jedna wina
zatapiam pamięć balastem wina
w nim mieszać wszystko mi się zaczyna
jaki był skutek jaka przyczyna
tak wiem że prawda na wierzch wypłynie
lecz skoro musi to niech na winie
wolę w nim nurzać się niźli w winie
której się trzeźwy mózg nie wywinie
płyn na niepamięć szlachetnie wpłynie
winy bolesne utoną w płynie
czuję jak w żyłach powoli płynie
znikają w dali mściwe Erynie
niech nie nadchodzi poranek zimny
nie chcę by zwietrzał we krwi lek winny
wiem jak się będę czuł wtedy winny
że to ja jestem a nie ktoś inny
2016
niedziela, 20 listopada 2016
kto nie z nami ♫
z nami parł do przodu
jak my on też był
bohater narodu
lecz prawdy gdy czas
poznasz kto jest zły
kto bestią co na nas
wyszczerza swe kły
ogniw sto - łańcuch jest jeden
wspólnym łączący nas celem
inne czcisz świętości
co dostałeś więc zwróć
na nasze wartości
nie wolno ci pluć!
za mamony kolor
sprzedajesz się wrogom
sumienie i honor
zbywając niedrogo
nie wygrasz - wiadomo
z nami siła jest no bo:
ogniw sto lecz on jeden
łączy to co jest celem
w rytmy muzyki możnych
nie wolno ci grać
ni głupich min robić
ni zdradzać też nas!
nie jesteś z nami
już jednym ciałem
gdy w przód podążamy
zwartym oddziałem
partia matką nam
prezes ojcem nam jest!
a ty dokąd?! stań!
my nie damy ci zbiec!
nie zmusi nas wróg
by dąć w jego dudkę
radosny już róg
nam gra na pobudkę!
ogniw sto - łańcuch jest jeden
wspólnym łączący nas celem
tu nie miejsce dla takich
szumowin i łotrów
tu lśnią ideały
dla naszych potomków
tu zgodny brzmi chór
jedność wszystkim tu jest
krok jeden i nurt
z jednej miski nam jeść
i każdy jest nam wróg
kto inną gra pieśń!
my:
ogniw sto - łańcuch jest jeden
wspólnym łączący nas celem
2016
♫ swobodne tłumaczenie / parafraza / na melodię:
nautilus pompilius / "bikiniarze"
niedziela, 13 listopada 2016
NOTES 43 - co było jest będzie
zebrać jagód czy korzonków -
tyle umiał na początku
gospodarczej działalności
wyszedł człowiek z dziur kanałów
niedopałki puszki zbiera
infotechnonanoera
krąg domyka się pomału
wyjdzie z groty czy krateru
i ostatni z bohaterów
może przetrwa dzięki wierze
jeśli jakieś resztki zbierze
to zobaczyć będzie w stanie
to co po nas tu zostanie
2016
sobota, 12 listopada 2016
NOTES 42 - idzie zima
ścinając chłodem to co wciąż trwało
aby pod chustą śmiertelnie białą
zatrzymać życie w zimowym mroku
zieleń młodzieńczej beztroski liści
jak też stateczność tych w złotym wieku
jednako ginie w mrożonym mleku
od zabójczego tchnienia zawiści
na nic pogody dobrej prognozy
nic z chęci życia gdy idą mrozy
z którymi życie się nie ułoży
młody i stary wiosny chce dożyć
lecz coraz bliżej ta wczesna zima
której do końca nikt nie przetrzyma
2016
niedziela, 6 listopada 2016
curriculum vitae
w niewinnym kształcie drobnego chłopca
mocy piekielnych była to pora
i pod ich wpływem malec pozostał
chociaż się zdawał bożą iskierką
pełną talentów nadziei źródłem
czart go uczynił w grze z niebem bierką
by z czasem wywieść w miejsca odludne
złamał w nim wiarę osłabił pewność
zatarł kierunek nadwątlił wolę
i pozostawił jak mokre drewno
w ogniu na długą życia niedolę
lata nauki i wiedzy bagaż
starania własne i bliskich wokół
w płomienie lęków cisnął drew tragarz
by spopielały w słabości mroku
co się zdawało pewne i mocne
rosło przez lata z pędów w konary
jak drzazgę złamał diabelski podstęp
gdzie całopalne tylko ofiary
jutro to odtąd stopień do piekieł
dzisiaj jest wróżbą wrogiej przyszłości
wczoraj się było bardziej człowiekiem
duchom minionych dni się zazdrości
i chociaż nadal dokoła ludzie
w tym ci dla których nie można przegrać
żywy już tylko jest w ich ułudzie
bo ktoś mu wcześniej życie odebrał
stąd coraz bardziej obcy daleki
trwa niczym kołek w bystrym strumieniu
wbrew nurtom rwącym do wspólnej rzeki
tęskni do źródeł w odosobnieniu
2016
piątek, 4 listopada 2016
każdy dzień jest jak niedziela
tu gdzie kradną ciuchy z ławek
to wspaniałe miasto z morza
że też zamknąć go nie można
armagedonie! - przyjdź zrób z nim koniec!
przyjdź w końcu przyjdź!
każdy dzień jest jak niedziela
cichy szary jak cholera
na deptaku gdzieś się chowasz
na pocztówce bazgrzesz słowa
"jakże bardzo chciałbym żebym
był gdzie indziej a tu nie był"
w tym nadmorskim mieście bombą
zapomnieli które rąbnąć
przyjdź atomówko! - uran na zdrówko
przyjdź przyjdź przyjdź!
po kamykach wracasz z plaży
dziwny kurz na rękach twarzy
każdy dzień jest jak niedziela
tanią tackę wygraj teraz
spij herbatkę ze mną tłustą
szaro w każdym dniu i pusto
2016
swobodne tłumaczenie z: morrissey
środa, 2 listopada 2016
strzeżmy się
a chociaż byli krótko to ranią przez lata
jak nagły wichru powiew słaby pień uszkodzą
i znikną a w pniu wieczna wypisana strata
potem cisza nieznośna staje się normalna
i czystość zabijana po stokroć z rozpaczy
gdy pewność jest jedynie że nieodwracalna
przeszłość każde nam szczęście w przyszłości wypaczy
nocami jednocześnie patos humor czarny
wrażliwość jak lis duszą nowe namiętności
każdy skutek leczenia nimi jednak marny
gdy wszystkie razem słabsze od tamtej miłości
widzieć będą prawdziwie ci co oczy zamkną
szczęśliwsi w chwili śmierci niż gdy się rodzili
kasjer konto na którym ciągłe uczuć manko
z permanentnym spóźnieniem w jednej zamknie chwili
zamiast pisać zbyt często raz na zawsze skreślić
kochać to przeciw sobie ostrzyć przyszłe igły
nim się zwątpi po nocy której się nie prześpi
czy nie może się teraz czy nie mogło nigdy
2016
inspiracja / parafraza: jan twardowski
poniedziałek, 31 października 2016
obrazów splin ♫
przez sekundowy światła blask
popioły wspomnień płoną wciąż
gdzie tylko ty...
dawne obrazy teraz to
jedynie splin
do starych listów zajrzeć by
wina młodości wziąć znów łyk
czar cichych przysiąg wiąże wciąż
w nich tylko ty...
rzucony niczym całun z rąk
obrazów splin
gdy w twarz przechodniom uśmiech wrósł
mam w odpowiedzi grymas ust
dech zda się mglisty obraz mglić
w nim tylko ty...
bez życia oczy roszą łzy
obrazów splin
obrazów splin...
popioły wspomnień płoną wciąż...
dawne obrazy teraz to...
w noc uchwycona w oknie twarz
przez sekundowy światła blask
popioły wspomnień płoną wciąż
gdzie tylko ty...
dawne obrazy teraz to
jedynie splin...
2016
♫ swobodne tłumaczenie / na melodię: ultravox
niedziela, 30 października 2016
unloveable
gdy pośród tłumu serc ludzkich chłodu
szedł ktoś ze słowem wgryzionym w ciało
które się wszystkim obce zdawało:
unloveable!
twarz miał posępną zgaszone oczy
i tak ku mrocznym krainom kroczył
szept pod spuszczoną skrywając głową
w którym nieznane powtarzał słowo:
unloveable!
światło miał zawsze poza plecami
przyszłość zostawił za wspomnieniami
z wierchów strzelistych jasnej wyżyny
schodząc w cienistej szumy doliny:
unloveable!
gdzie inni dreszczem przejęci grozy
puszczał się w duchów pełne wąwozy
mając przestrogom zawsze gotową
odpowiedź - w obcym języku słowo:
unloveable!
za nic mu burzy pomruk złowrogi
zostawił żonę dzieci w pół drogi
wszystko co mogło być tak kochane
mgła skryła cisnąc mu w oczy szklane:
unloveable!
starzy i młodzi równo mu obcy
pieszczot kobiecych wyzbył się nocnych
z dala od ludzi swojsko najbardziej
gdzie słowo tylko jedno go znajdzie:
unloveable!
choć cudzych grobów minął nie mało
bez grobu jego zostanie ciało
w miejscu gdzie nigdy nie dotrą inni
by się nie czuli za słowo winni:
unloveable!
nikt nie zobaczy kości zbielałych
w których zaklęty trupa los cały
skąd duch uleciał do wiecznych cieni
gdzie błądzą obcym słowem złączeni:
unloveable!
w chwili gdy konał na smutnej twarzy
niewyjaśniony uśmiech się zdarzył
mimo łez żalu kropel gorących
z oczu wśród głosu z wyżyn gasnących:
unloveable!
2016
inspiracja / parafraza: h.w. longfellow
wtorek, 25 października 2016
smak krwi
w ustach smak krwi mam
zbyt to bolesne
bym mógł wytrzymać
twarz zdjęta lękiem
kiedy tu jesteś
skóra mi cierpnie
przeszyta dreszczem
choć walczę z tobą
jeszcze nie koniec
trzyma zbyt mocno
bym mógł zapomnieć
2016
swobodne tłumaczenie z: archive
poniedziałek, 24 października 2016
ZBRODNIAIKARA
od ziemskich lęków małości brudów
z wszechmocą twarzą w twarz oko w oko
samospełnieniem snów dążeń cudów
gdzie słońca ogień ponadrealny
lekiem na chłodu ból w szpiku kości
z ubocznym skutkiem działań astralnych
na wosku skrzydeł kłami zazdrości
ponad gawiedzi szarej głowami
dumnej z kreteńskiej nibywolności
jak lew od pierwszych dni za kratami
w dzikich przestrzeni nieświadomości
uczta Olimpu na jedno mgnienie
rozkosz wspanialsza niż żywot królów
od przestróg ojca wyswobodzenie
win zapomnienie i ulga w bólu...
a potem pióra na morskich grzywach
z zawiści bogów marzeń pochodnia
kara surowa i sprawiedliwa
tam gdzie prawdziwej wolności zbrodnia
2016
niedziela, 16 października 2016
prometiada
widziałem boską iskrę w człowieku
byście Olimpu żyli pokojem
zniosłem wam ogień bogom na przekór
mogliście niemal być tak jak oni
kosztownych ofiar składać nie musząc
lecz wy kolana gnąc jak niewolnik
daliście bogom władzę nad duszą
cóż dla was mają wybrańcy wasi
prócz wód potopu i puszki nieszczęść?
lud przez kapłanów do nich się łasi
stawia świątynie i wielbi jeszcze
nie wiem czy warci jesteście ognia
woląc chłód kruchty w ciemnocie żywot
mógłby mi trzewia ptak szarpać co dnia
gdyby siew przyniósł mój jakieś żniwo
głupcy sprzedają ojców zdobycze
za srebrną drachmę kłamliwe hasła
bałwanom ogień święty na znicze
kiedy w umysłach pochodnia zgasła
żal lat straconych i walki szkoda
gdy przeciw sobie świat ma się cały
dla was wątpliwa z góry nagroda
mnie się na powrót przykuć do skały
2016
poniedziałek, 10 października 2016
córki wdowca
i skąd ta rozpacz w twoim skowycie
czyżbyś historię znał w której wdowiec
żył póki córki były mu życiem?
trzy miał wspaniałe panny ten człowiek
które mu żonę przypominały
po śmierci matki oczkiem zaś w głowie
stały się jego i światem całym
pierwsza z nich imię nosiła Miłość
bo ojciec bardzo kochał jej matkę
lecz słabe serce zbyt krótko biło
i wdowiec śmierci córki był świadkiem
drugą rodzice Wiarą nazwali
silną śmiejącą się wesolutko
jej ojcu świat się niemal zawalił
kiedy umarła po siostrze krótko
jeszcze Nadzieję wdowiec zbolały
przed podłym losem chronił do końca
na nic wysiłki jego się zdały
gdy i ta zgasła jak promyk słońca
jak żonę kiedyś tak wszystkie dzieci
utracił człowiek wraz z sensem życia
już żadne światło mu nie zaświeci
w ciemności zginął wśród wichru wycia
2016
niedziela, 9 października 2016
jednokomórkowcy
jedna komórka liczy się
pośród cyborgów których kciuk
szybciej niż światło stuk stuk stuk
lub po ekranie ślizga się
jak pijak który na krę wszedł
odciętych od podobnych im
siecią dźwiękowych w uszach żył
uchodźców z realnego tła
w sztuczność gdzie łączyć takich ma
gadżet i złoty cielec w mózg
i dłoń wyznawcom który wrósł
choćby był marki hu-io-wei
fetysz i symbol kasty tej
gdy widzę siebie jestem rad
że tak odległy jest mój świat
2016
sobota, 8 października 2016
rozmówki damsko-męskie
oboje lubimy zabawy językiem
może poćwiczymy więc wspólnie rozmówki
by razem się cieszyć ćwiczeń tych wynikiem
2016
piątek, 7 października 2016
byłej...
zostawić jak szczenię na dworze?
złym szeptem moc jakaś cię zwiodła
nie mówiąc że tego nie możesz...
jak mogłaś śmiertelny ból zadać
i rozbić co ledwie ktoś skleił?
wciąż czuję jak piekło się skrada
by resztkę odebrać nadziei...
tak odejść nie wolno ci było
bo dotknąć nie mogłaś mnie bardziej
już nigdy nie zrani mnie miłość
nikt nigdy twych zwłok nie odnajdzie...
2016
czwartek, 6 października 2016
męskie postanowienie
lecz tylko na czystą panią się pokuszę
bo facet powinien mieć pieniędzy kupę
niewiasta zaś czystą oddać jemu duszę
2016
środa, 5 października 2016
czarna owca
kiedy czarna owca wybrała manowce
w ciszy wygryzając łąki skrawek mały
tamte tak jak baran potulnie beczały
za złe miały czarnej że nie jest jak one
że robi co zechce - w swoją chodzi stronę
i stadnych zachowań uparcie unika
nie idąc za głosem owiec przewodnika
i gdy tamte baran co rusz wodził nowy
robiła użytek czarna z własnej głowy
nie dając się nigdy uwieść głośnym rykiem
przedkładała swoją nad stada logikę
w końcu za baranem poszły prócz niej wszystkie
i jak on zginęły w dole pod urwiskiem -
gdy wspomina siostry czarna owca wzdycha:
lepiej żyć samotnie niźli w stadzie zdychać
2016
poniedziałek, 3 października 2016
król olch
gdy ze szpitala tobie wydano
dziecko co żywe było wciąż jeszcze
ale z nadzieją już odebraną?
kiedy je wiozłeś chcąc wyrwać śmierci
przez każdą sobie modlitwę znaną
słowa lekarza tłumiąc w pamięci
że jemu tylko skrzynkę drewnianą...
mrok wokół gęstniał gdy przyzywałeś
moce wszelakie co mogły pomóc
by to tulone szczęście nietrwałe
nie prysło wtedy z twojego domu
a w mroku olchy szumiały czarne
w których się elfy poukrywały
echem zaklęcia wiatr niósł ofiarne
losy ważyły się istot małych
tyś nic nie widział nie czuł nie słyszał
poza kolejnym tchem chorych płucek
kiedy przywiodła ta nocna cisza
coś przed czym zdrowy też by nie uciekł
coś z mgły wypełzło dech słaby tłumiąc
i się pod drobne wdarło powieki
by pozostawić to dziecko mumią
która śmierć chowa w sobie przez wieki
mamiąc i prosząc na uczuć ucztę
gdzie gorycz bólu gniewu i żalu
ktoś w wątłe serce wbił smutku włócznię
i żyć pozwolił krwawiąc pomału
czy słyszysz ojcze wiatr w drzew koronach?
czy widzisz elfy pośród moczarów?
nie czujesz tego że dziecko kona
uległe mocy tajemnych czarów?
widać jej postać ojcze w ciemności
słychać umarłych głosy z daleka
a w sercu pustka bolesna gości -
to mara uszła z ciała człowieka
próżno skarb kryłeś ojcze w objęciach -
zdradził go księżyc srebrem kupiony
król elfów wyrzekł śmierci zaklęcia
i zabrał w obce dla ludzi strony
2016
inspiracja: J.W. Goethe
piątek, 30 września 2016
na pomazańców
że jest równy pomazańcom
a głupota zwodzi ludzi
myląc słowa popaprańcom
2016
czwartek, 29 września 2016
cmentarzysko słoni
albo tylko zanurzenia
czy zamknięte mając sprawy
czy przerwane bez skończenia
obym siły miał
świadomość
i wewnętrzną nawigację
pójść gdzie tylko mi wiadomo
zrzucić ziemską inkarnację
bez balastu
sam ze sobą
bez pożegnań żywych z trupem
wbrew kadzidłom trumnom grobom
oko w oko z absolutem
i jak zawsze tak w tej chwili
sam
na opak
wbrew
na stronie
jak za życia nie odkryli
niech nie znajdą też po zgonie
niech rozszarpią wilki
psy choć
krater wchłonie
rozpadlina
i jak o tych niech jest cicho
których nikt już nie wspomina
2016
wtorek, 20 września 2016
pomarańcze mandarynki i brzoskwinki
lepki sok po wargach płynie
i języka pieszczę wierzchem
skórkę obrośniętą meszkiem
pani jest bez wstydu dozy
gdy w owocach widzę panią
nie znam woni tuberozy
a kolońską wodę tanią
pani pachnie naturalnie
skórą słońcem owocami
które kuszą mnie nachalnie
słodkich chwil obietnicami
pomarańczę sięgam pierwszą
z tych co się kuliście prężą
otoczone skórka gładką
aby ukryć soku natłok
jakby widzieć nic nie chciała
kiedy gładzę owoc duży
czemu pani drży tak cała?
i dlaczego broni ręką
gdy chcę sięgnąć po następny -
mandarynkę teraz miękką -
czy aż tak jestem występny?
między wargi płatki wciskam
chłonę nektar gdy wytryska
to je lekko znów nagryzam
by się język też nalizał
pani grzeczna jak dziewczynka
w ciszy trwając gdy przebieram
w pomarańczach mandarynkach
wie że znam się na deserach
teraz chowa pani szyję
bladość ramion biust bioderko
i owoce wnet ukryje
w cieple niczym w mróz futerko
nim mnie wróci zew poddańczy
zasmakować znów brzoskwinek
mandarynek pomarańczy
2016
inspiracja: J. Tuwim
czwartek, 15 września 2016
trupięga
zgnilizna moja niebios dosięga
choć sam już między diabłami jestem
na ziemi jeszcze truchło doczesne
tu nieskończoność wszechmoc potęga
tu w swej małości lichy trupięga
z wielkich nadziei żałośnie mało
tak słowo martwym ciałem się stało
weź sobie moją powłokę ziemską
ona na twoje jest podobieństwo
dusza to sprawa całkiem osobna
ta jest do czarta bardziej podobna
ludzki zakalec wrzód i łazęga
wreszcie się skończył jako trupięga
uczyń nawozem prochem co wola
nie elizejskie a na psie pola
może do kogoś wspomnienia wstęga
wróci w noc jakąś jak sina pręga
koszmar o martwych cieniów włóczędze
zapali świeczkę za życia nędzę
2016
inspiracja: B. Leśmian
środa, 31 sierpnia 2016
ANIELI
GDZIE ZATOPIONY W LASACH DWÓR SIĘ BIELI
W WIGILIĘ DŻDŻYSTEJ SIERPNIOWEJ NIEDZIELI
DALI MI SPOTKAĆ JEDNĄ Z NICH ANIELI
POZBYLI JEJ SIĘ GDY SIĘ DOWIEDZIELI
ŻE UŚMIECH MIAŁA UROCZO ANIELI
CHOĆ DOPROWADZIĆ MÓGŁ DO KRWI KIPIELI -
CZYŚCIE DZIEWCZYNĘ GDZIEŚ TAKĄ WIDZIELI?
CO SIĘ ROWEREM RUSZYĆ W KRAJ OŚMIELI
CO STRUNY SZARPIE PO RANNEJ KĄPIELI
I W SZACHY ZAGRA I KARTY ROZDZIELI
Z MUZAMI PŁAWI SIĘ W SZTUKI TOPIELI
CZUJĄC JAK OD NIEJ ZIEMIA SIĘ ANIELI
CHŁONĄŁBYM CZAR JEJ DO NOCNYCH CHRUŚCIELI
BRODZĄCYCH W GĘSTYCH DYWANACH GĄDZIELI
SNU BYM ZAPOMNIAŁ WYRZEKŁ SIĘ POŚCIELI
CZYŚCIE LITOŚCI W NIEBIOSACH NIE MIELI?
CZY NIE STROIŁA W ANIELSKIEJ KAPELI?
I CZY TO BOSKI ROZKAZ CZY GABRIELI
NA ŻER JĄ WYDAŁ BIESÓW DRĘCZYCIELI?
LEPIEJ NIE SPOTKAŁBYM CIĘ ANIŻELI
MIAŁABYŚ ZNIKNĄĆ NAGLE BO JEŻELI
NIE PRZYSZŁAŚ WYRWAĆ MNIE Z PIEKIEŁ GARDZIELI
PRÓŻNO MI CZEKAĆ INNYCH ZBAWICIELI
GDZIEŚCIE JĄ SKRYLI ZAWISTNI ANIELI?
KTO PRZĘDZIE SZCZĘŚCIE Z JEJ WŁOSÓW KĄDZIELI?
PATRZCIE JAK KONA OD WSPOMNIEŃ TORBIELI
TEN CO SIĘ ZDAWAŁ BYĆ JEDNYM Z TWARDZIELI
GDYŚCIE JUŻ DALI OSTATNIEMU Z TRZMIELI
KRÓTKO KOSZTOWAĆ SŁODSZEJ NIŻ MIÓD PSZCZELI
KROPLI NIM UMRZE Z GŁODU W ŚMIERCI CELI -
NIE ODBIERAJCIE BŁAGAM WAS ANIELI
AUTOR TYM WIERSZEM DO NÓG CI SIĘ ŚCIELI
2016
wtorek, 30 sierpnia 2016
strażacka belgijka ♫
dziś już znacznie starszy jest
gdy wspomina dawne lata
chciałby w ogień rzucić się
pije wciąż wciąż
choć nie pił kiedyś
pije wciąż z żalu że
pomylił się
gdy po latach samotności
poznał kogoś myślał że
wreszcie zazna też miłości
i zły los odmieni się
pije wciąż...
oddał dom i duszę całą
dla niej starał się niemniej
żonie zawsze było mało
zadowolić nie mógł jej
pije wciąż...
przez jej krzyki ciągłe skargi
przez w niezgodzie każdy dzień
wyjścia szukał na dnie szklanki
by wyleczyć z nerwów się
pije wciąż...
po co z nią się ożeniłem
wolałbym już wdowcem być
żyć samotnie tak jak żyłem
walczyć z ogniem więcej nic
pije wciąż...
2016
♫ tekst oryginalny / zapożyczenia z / na melodię: Lais ('t Smidje)
środa, 17 sierpnia 2016
pościel patriotyczna
godła ruiny powstańcy w akcji
lecz gdybym zaszczał ją choć niechcąco
byłby to wstrętny akt profanacji
więc teraz sypiam na prześcieradle
z napisem "polskie obozy śmierci"
co noc się na nim tarzam zajadle
by patriotyzm dupą potwierdzić
2016
wtorek, 16 sierpnia 2016
gdzie jest generał?
a w tym śmigłowcu generał
chuj z generałem - sam powiedz
lecz szkoda helikoptera
może z awansu przyczyny
porucznik być generałem
można dowódcom drużyny
pułki powierzyć też całe
i nawet z emerytury
może powrócić fachowiec
lecz niech spróbuje no który
przerobić czołg na śmigłowiec
2016
poniedziałek, 15 sierpnia 2016
cuda nad Wisłą ♫
dziadek z bratem broń chwycili
ranny był lecz Polski bronił
nie żałował w tamtej chwili
choć jak wół harował w hucie
w wolnym kraju pracę stracił
że z pochodu nie chciał uciec
tłukli go w Berezie kaci
jego syn we wrześniu poległ
a generał uszedł z pola
córka pełniąc wodzów wolę
legła gdy płonęła Wola
brat z reformy ziemię przyjął
za co zbili go niezłomni
syn z przerżniętą skończył szyją
kiedy do milicji wstąpił
w grudniu kul uniknął ojciec
w sierpniu spał na styropianach
wolny rząd mu zamknął stocznię
zawisł na sznurze od prania
stryj pieniądze wziął na kredyt
i mieszkanie mu zabrali
czasem go widuję kiedy
pod mostami kable pali
matka w pracy lat trzydzieści
by z głodową zostać rentą
lekarz raka jej obwieścił
a że biedna - zmarła prędko
młodszą siostrę ksiądz tak lubił
że się otruć chciała nieraz
starsza w Soho sprząta kluby
i za funty się rozbiera
brat mój w wojsku znalazł przyszłość
chcąc też Polsce służyć dumnie
wkrótce go do Syrii wyślą
by odesłać później w trumnie
w bramie mi kuzynkę wzięli
co z Bejrutu miała chłopca
zwolennicy rasy bieli
chłopak nożem w żebra dostał
jeszcze ja - życiem złamany
który te spisuję słowa
kiedyś miałem wielkie plany
dzisiaj się przed ludźmi chowam
pęd straceńczy ku zagładzie
widząc i głupotę świata
czuję koniec i w zasadzie
kwestią jest już tylko data
gdy tak o tym cudzie myślę
kiedyś dziadku bił czerwonych
zda się że zbyt dużo w Wiśle
naszych marzeń potopionych
wolność równość sprawiedliwość
to już tylko puste hasła
fałsz z chciwością zbiera żniwo
z krwi poległych chwast wyrasta
chwała ci za poświęcenie
choć o innym śniłeś świecie
bo czy jakieś ma znaczenie
to czyj but nam gardło gniecie?
nie potrzebne nam są cuda -
starczy rozum i chęć szczera
w których się odnaleźć uda
cele godne bohatera
2016
♫ na melodię: Jacek Kaczmarski "Nasza klasa"
niedziela, 14 sierpnia 2016
ZARAZWRACAM
O ZBYT PÓŹNEJ PORZE -
CHAP! - JAK MIĘSO ORZEŁ
ALBO SOWA W BORZE -
ŁAKOMSTWA UPIORZE! -
OWOC NA ZŁYM TORZE
TKWI NIE W TEJ KOMORZE
DŁAWI DECH I COŻE?
ODKRZTUSIĆ NIE MOŻE
JUŻ W SINYM KOLORZE
W USZACH SZUMI MORZE
LUB NA WICHRZE ZBOŻE
TLENU W MÓZGU KORZE
BRAK - PADA NA ŁOŻE
WZROK WBITY W NADPROŻE -
ORZECHA UPORZE!
- NIE DAM SIĘ TEJ ZMORZE
I ŚMIERĆ MNIE NIE ZMOŻE
ZAWALCZĘ NA NOŻE -
PALCE - MYŚLI - WŁOŻĘ -
I W GĘBY OTWORZE
DŁOŃ JAK DALII KORZEŃ
LUB ŁOSIA POROŻE
- ZARAZ ZWRACAM - BOŻE!
(CZY TEŻ "WRACAM" MOŻE -
NIEWYRAŹNIE TO RZEKŁ)
CORAZ ZE MNĄ GORZEJ
CHYBA BĘDZIE TO ŻE
TRUPEM SIĘ POŁOŻĘ...
KTÓŻ JAK TY WSPOMOŻE
GO Z NIEBIOS DOKTORZE?
PROSIMY W POKORZE
Z OCZAMI W PRZESTWORZE
JAK MNISI W KLASZTORZE:
KIEDY RANNE ZORZE...
- GRZESZNICY WY OŻEŻ!
NAPISANO W TORZE:
W DUSZY GRA GDY TWORZĘ
CHŁOP ŚPIEWA I ORZE
CHOĆBY NA TRAKTORZE -
MUZYKA POMOŻE
W DOMU I NA DWORZE
W DZIEŃ I W NOCNEJ PORZE -
GRAJ NAM WIĘC - NIEBOŻĘ -
JESZCZE TO WYŁOŻĘ:
NIE ŻRYJ O WIECZORZE
ŁASY GŁODOMORZE
NASTĘPNY RAZ MOŻE
WYKUPISZ SIĘ DROŻEJ
- OTO SŁOWO BOŻE
I ODKRZTUSIŁ ORZECH
ODTĄD LUDZKIEJ SFORZE
GRA KAWAŁKI HOŻE
O SZTUKI WALORZE
BY BYLI W HUMORZE
SAM GO SŁUCHAM W NORZE
KLNĘ SIĘ NA HONORZE
PANIE REDAKTORZE
2016
sobota, 13 sierpnia 2016
Romeo i Julia
ŻYJE GOŚĆ W ANGLII GDZIE WE MGŁACH DALE -
WILLIAM CO LUBI DRAMAT I ZBRODNIE
SPOGLĄDA W KUFEL WIĘC SHAKES BEER ALE...
DZIŚ DLA ODMIANY ROMANSIK SKROBNIE
NIECH SZCZĘŚCIA KOŃCZY GO POCAŁUNEK
I NIECH MIŁOŚCIĄ CIESZĄ SIĘ LUDZIE
SHAKES BEER PLAN ZMIENIA PRZEZ GORZKI TRUNEK -
HAPPY END TYLKO JEST W HOLLYWOODZIE
ONA PO USZY W NIM ZAKOCHANA -
MYŚLI - ON ZA TO ZUPEŁNIE ZIMNY -
SHAKES BEER SPOGLĄDA JAK SPŁYWA PIANA...
NIE - NIECH KOCHAJĄ SIĘ LECZ WBREW INNYM
MIŁOŚĆ - RAJ CZASEM I CZASEM BALE...
ONA UMIERA A ON SIĘ MARTWI -
MA ZAKOŃCZENIA PLAN SHAKES BEER ALE...
ZNÓW ZMIANA - BĘDĄ OBOJE MARTWI...
2016
sobota, 6 sierpnia 2016
NOTES 41 - Dobranoc
Byś nie chciała dziś zasnąć pod całowań deszczem
Ust oczu szyi ramion i na piersiach jeszcze
W podnieceniu czekając co następne zrobię
Dobranoc - tak się życzy jedynej osobie
By ją w miejscach najskrytszych przebiegały dreszcze
Raz ostatni cię całą w objęciach wypieszczę
Jak ojciec zanim dziecko złoży zimne w grobie
Dobranoc dla mnie także gdy śpi ukochana
I mogiła pamięci skryła drogie ciało
Czas odejść by po wieki wyczekiwać rana
Dobranoc - żal że z marzeń nic nie pozostało
Zbyt duża bym mógł przeżyć ta po tobie rana
I by kochać jest we mnie człowieka zbyt mało
2016
inspiracja / tekst oryginalny: Adam Mickiewicz
poniedziałek, 1 sierpnia 2016
Golono strzyżono
Znają mnóstwo rewelacji
Na sklerozę na demencję
Nerwy starość i potencję
Lecz z nich każdy jest zbyt słaby
By z głupoty leczyć baby
Tego też co w obcych sadach
Zakazany owoc zjada
I na upór wciąż lekarstwa
Brak jest w świecie aptekarstwa
Gdy zginęła chłopu żona
Zmartwił się - choć w chacie luźniej -
Czy gdzieś aby nie skrzywdzona -
Powróciła tydzień później...
Chłop ucieszył się z odzysku
I nie pytał co się stało
Chcąc wziąć żonę przy świec błysku
Odkrył w nocy nagie ciało...
Ledwie poznał że to ona -
Piczka do cna wygolona...
Mąż gęstego futra pomny
Gdzie jak w stogu ginie igła
Pyta patrząc w punkt nieskromny:
"Czemuś cipkę tak ostrzygła?"
Żona ze snu wybudzona
Też spojrzała pępka niżej -
"Powiedz raczej że zgolona
Bo tak gładko się nie strzyże"
"Patrzcież jaka to uczona
Właścicielka łysej piczki!
By się pozbyć futra z łona
Trzeba ostre mieć nożyczki
A przy twojej gęstwy stanie
Trzeba było mieć baranie -
Na nic brzytwa czy golarka
Gdy zarośnie bujnie szparka"
"Przez zbyt rzadkie zaglądanie
Tam gdzie łączę nogi obie
Nie spostrzegłeś że - kochanie -
Sama strzygłam runo sobie"
"Dobrze żeś jest - żono miła -
Chociaż z cipką ostrzyżoną"
"Też się cieszę że wróciłam
Lecz tym razem z wygoloną
A z gładkości tym wynikiem
Byś mógł pieścić ją językiem"
"Toć strzyżona! Niby osty
włoski sterczą że aż miło"
"Miły mój - to już odrosty
Ostrze wszędzie nie chwyciło"
"Dobrze żeś jest znowu w domu
Choć tak szpetnie ostrzyżona"
"Strzygłam cipkę po kryjomu
Teraz wszakże jest golona"
"Znowu swoje bzdurzy ona! -
Widzę krzywe cięcie nożyc"
"Tępym ostrzem wygolona -
Jakbym jutra chciała dożyć!"
Chwycił żonę chłop nie bacząc
ze noc w pełni - baba naga -
"Niechże inni to zobaczą
Co osądów ich wymaga"
Do sąsiada wpadł na przedzie
Zbudził blaskiem w nowiu łona:
"Czy strzyżona? - mów sąsiedzie -
Niech się wpatrzy i przekona"
Sąsiad blady na policzkach
Jąka kryjąc przestraszenie
I spogląda tam gdzie piczka:
"Rozpoznaję to golenie"
Chłop już z babą innych budzi -
Żyda klnie jak życie miłe
By odpowiedź zeń wyłudzić:
"Wygolona - sam goliłem"
Ą od żyda do plebana
Od plebana znów do pana
By dowiedzieć się po chwili
Że też żonę mu golili
Ciągnie za łeb chłop wstecz żonę
Warcząc tylko w baby stronę:
"Miałaś rację - suko miła -
Cała ciebie wieś goliła!
Długo z piczką wygoloną
Już nie będziesz moją żoną"
Minął chatę i ku stawom
Targa babę za ramiona -
"Żyłaś przeciw bożym prawom -
Zginiesz ty i ta golona!"
I pod wodą niczym walec
Albo czołg dociska ciało
Co środkowy jeszcze palec
Mu nad taflą pokazało
Widząc baby chłop durnotę
Niecne plany wnet pozmieniał
Puścił ją i na piechotę
Sam się puścił do Lichenia
A - jak baja wiejska tłuszcza -
Baba się do dzisiaj puszcza...
2016
inspiracja i zapożyczenia z: Adam Mickiewicz
niedziela, 31 lipca 2016
zbój
krzyczy byś wpuścił ktoś i w drzwi wali
lecz ty na gości nie masz ochoty
zerkasz judaszem aż się oddali
widzisz jak sąsiad staje na progu
i nożem godzi go ciemna postać
uszedłeś śmierci i chwała bogu
że ci pozwolił na ziemi zostać
gdyś lat sędziwych dożył i w drogę
ruszył przekroczyć pańskie podwoje
rzekł ci: "ja ciebie wpuścić nie mogę
boś ty przede mną zamknął drzwi swoje"
"kiedy?" - spytałeś zdumiony wielce
"- gdy noc ulewa grzmoty huragan"
"- w noc tę zbój wbijał ludziom nóż w serce"
"- to anioł śmierci tak mi pomagał
sąsiad twój który mnie się doczekał
od tamtej nocy ze mną obcuje
ty żeś obcego widział człowieka
we mnie - tam zostań gdzie nocne zbóje"
2016
sobota, 30 lipca 2016
Dlaczego nie jest nic wieczną prawdą? (Nowi królowie)
Że masz znaczenie i kiedyś wierzył
Pieśniom uczącym że warto umrzeć
Za kraj któremu na nas zależy?
Jeśli to było więcej niż kłamstwa
Albo naiwne wyobrażenia
Serc romantycznych - czas to roztrzaskał
Wszystko w ruiny i pył pozmieniał
Dlaczego nie jest nic wieczną prawdą?
A czy pamiętasz kiedy wierzyłeś
Żeś częścią - bardziej niż siebie - czegoś -
Kraju gdzie ważnym dla niego byłeś
Mogąc bez wstydu śpiewać hymn jego?
Biedacy - winni jesteście sami
Więc na kolana teraz - prostacy
Co rusz to nowy ktoś was omami
Nowy król będzie żył z waszej pracy
2016
swobodne tłumaczenie z: Marillion
wtorek, 26 lipca 2016
Nie lękajcie się, czyli szopka krakowska
aby się nie lękać
fałszywie cytaty
przytacza premierka
apele gdzieś mając
papieża by pomóc
tym którzy nie mają
z winy wojny domu -
wiedzcie to młodzieży
w drodze do Krakowa:
czynami należy
poprzeć święte słowa
na cóż nam pasterze
kiedy my nie bydło
w faryzeizm wierzę -
wyszło z worka szydło
2016
czwartek, 21 lipca 2016
NOTES 40 - Czereśniowo
i sokiem wypełnił przejrzałe czereśnie
z nadmiaru owoców nie zebrał nikt wcześniej
więc teraz je zrywam w nieznośnym upale
te zgniłe te z pleśnią te zrobaczywiałe
a wszystkie jednako do palców się kleją
co lepsze odbieram owadzim złodziejom
by usta wypełnić słodyczy zgłodniałe
i w twoich owocach zgnilizna i pleśnie
i muchy i skorki rój os jednocześnie
i pewno niejeden w nich robak się chowa
lecz nie mam ochoty by tym się przejmować
choć owoc przejrzały - na drzewie wciąż jeszcze
więc mimo robaków słodkością się pieszczę
2016
piątek, 15 lipca 2016
Kali rządzi
to ludobójstwo mówi dziś Kali
dziadek sąsiadów w stodole spalił -
to z inspiracji to trzeba zbadać
mógłby tak sądzić w buszu zgubiony
ciemny jak heban wnuk ludożerców
lecz Kali rządzi w Europy sercu
i wierzą jemu głupców miliony
2016
czwartek, 7 lipca 2016
TRANSFORMERS 5 i pół czyli katowicki plan rozwoju
Spodek domy i uczelnie
zniszczą w filmie wirtualnie
my zaś bez techniki cudów
wykończymy samodzielnie
cały przemysł i kopalnie
2016
poniedziałek, 4 lipca 2016
biedronka i żuk
biedroneczkę puk puk puk
ta - po wszystkim - pyta żuka:
"czego pan tu jeszcze szuka?"
żuk się podniósł wciągnął spodnie:
"postępować tak nie godnie -
gdy ci dobrze jest biedronko
promieniejesz niczym słonko
często wodzisz mnie na łączkę
teraz oddaj mi swą rączkę"
oburzyła się biedronka:
"odwłok rozum mu obłąkał -
niech pan zmiata i nie lata
ja bogacza muszę mieć
z którym użyć mogę świata
a pan biedny jest i cześć!"
powiedziała co wiedziała
zniknął urok z nią jej ciała
poleciała a wieczorem
brała ślub z ordynatorem
a choć dom miał i wóz drogi
przyprawiała jemu rogi -
stąd nauka jest dla żuka:
głupi tylko żony szuka
2016
tekst oryginalny / zapożyczenia z: Jan Brzechwa
niedziela, 3 lipca 2016
wyspa
w podróży
aby ląd szczęścia odkryć nieznany
nawigatorów nie zdzierżę dłużej
ślepych
załogi członków pijanych
choć mapę skarbu mieli już w porcie -
podarli - w swoje wyczucie wierząc
wciąż tylko morze na horyzoncie
i sztormy rafy skały się jeżą
skoczę za burtę w bezkresne tonie
pozostawiając kompanię durną
jeśli ocean mnie nie pochłonie
może odnajdę wyspę bezludną
jeśli Piętaszkiem moim być zechcesz
na brzegu morza odkryć cię mogę
wystarczy jedno i drugie serce
by bez map znaleźć do skarbu drogę
2016
sobota, 2 lipca 2016
miśki
że jest grizzly przyjacielem
i już nikt mu nie da rady
bo przyjaźnie znaczą wiele
i przechadzał się z niedźwiedziem
dumny z siły sojusznika -
grizzly z tyłu - miś na przedzie -
któż by taki duet tykał?
gdy z niedźwiedziem syberyjskim
drogi ich się krzyżowały
duże - wykrzywiały pyski -
groźnie miś ujadał mały
aż się niedźwiedź z tajgi wkurzył -
zagryzł misia myśląc mało -
grizzly nie chcąc zwady z dużym
udał że się nic nie stało
bo gdyś mały wiedzieć musisz
że sojusze sojuszami
a w obronie nikt nie ruszy
tych co w kły się pchają sami
2016
wtorek, 28 czerwca 2016
belgijka ♫
światło...
czyś jest biały żółty czarny
czyś kształcony jest czy nie
los szczęśliwy twój czy marny
czyś na szczycie czy na dnie
żyjesz lśniąc lśniąc
tym co masz w sobie
żyjesz lśniąc mając moc
tysiąca słońc
czy do bóstw zanosisz modły
czy w człowieka wiarę masz
czy cię cudze sądy zwiodły
czy nie wierzysz sobie sam
żyjesz lśniąc...
czyś kochany czy też kochasz
czy przyjaciół wokół masz
czyś jest sam na życia drogach
czy wróg pluje tobie w twarz
żyjesz lśniąc...
czy ci dobrze z tym czy z tamtą
czy to robisz tak czy tak
choćby mieliby cię zamknąć
to nie ważne bo i tak
żyjesz lśniąc...
czy się uczysz czy pracujesz
może na nic nie stać cię
gdy się tuczą chciwe zbóje
jak wszy pijąc twoją krew
żyjesz lśniąc...
czyś jest młody silny piękny
i straconych nie masz lat
czyś jest stary słaby wstrętny
i do cna ci obmierzł świat
żyjesz lśniąc...
czyś u siebie czyś wygnany
czyś bez domu jest jak pies
czy z nadzieją czekasz zmiany
czy ci dobrze jest jak jest
żyjesz lśniąc...
choćbyś inny był niż reszta
i nie zgadzał z nimi się
póki słuchasz głosu serca
i prowadzi rozum cię
żyjesz lśniąc...
bez majątku bez salonów
bez układów intryg draństw
bez zaszczytów bez ukłonów
bez orderów blichtru łgarstw
żyjesz lśniąc...
bez świętości bez idoli
bez pomników wielkich słów
pewny siły wolnej woli
i obłudy wzniosłych mów
żyjesz lśniąc...
a gdy jadem zła odbierze
świat ci życie tak jak wąż
łez nie ujrzy mych bo wierzę
że śmierć śmiercią a ty wciąż
żyjesz lśniąc...
2016
♫ na melodię: Lais ('t Smidje)
poniedziałek, 30 maja 2016
sen o... ♫
kleszcze pluskwy i pchły
pieskie życie psi świat
tak przez resztę dni
lecz jak człowiek mam kolorowe sny
gdy się skończy mój czas
wzlecę w niebo jak ptak
śmierć osuszy mi łzy
i spełnią się sny
wreszcie zaznam kolorowych dni
gdybyś ujrzeć chciał
jak ktoś może żyć
zły los jak bezpańskiego psa
spójrz zobacz jak
wygląda pośród was
bezdomnych dzień
2006
tekst oryginalny: Marek Gaszyński
♫ na melodię: Cz. Niemen
niedziela, 29 maja 2016
na śmierć sąsiada
i wkurzał już mnie nie będziesz
wstyd bo podświadomie to życzyłem sobie
byś przysiadł cicho na grzędzie
a teraz już wolny od upierdliwości
czuję się jakoś nieswojo
jak gdybym sam przyniósł śmierć tobie ze złości
zatruwszy żółcią cię swoją
i nie wiem czy wdowa po tobie zapłacze
czy łzę wnuk chociaż uroni
lecz wiem że wstecz patrząc zło swoje zobaczę
które do zguby mnie goni
chcę wierzyć że spokój masz już bez cierpienia
że ktoś zatęskni choć chwilkę
i że jeszcze siebie tak zdążę pozmieniać
by nikt nie czekał aż zmilknę
2016
piątek, 27 maja 2016
Dora 500+
w kraju gdzie złotym brzuszkiem sikora
chwali się w wierzbach - nie w sykomorach
przyszła kobieta imieniem Dora
(córka Gertrudy i Izydora
zrodzona we wsi koło Zatora
w jednym z ostatnich dni termidora)
o pomoc prosić pana doktora:
"doktorze - jestem poważnie chora
nic mi się nie chce z rana z wieczora
ciężka się czuję jak jakaś lora
i brzuch wydęło mi na kształt wora
w nim kwintal brukwi albo półtora
oka nie mogę zmrużyć od wczora
do pracy jestem całkiem nieskora
i mdłości miewam o różnych porach -
czuję że dusi mnie jakaś zmora"
doktor z dobrego miną aktora
w milczeniu godnym mnichów przeora
pogmerał Dorze w różnych otworach
tajemniczego użył wyciora
i rzekł: "kobieto - nie jesteś chora -
na macierzyństwo nadeszła pora"
Dora w pąs niczym koral indora
lub dojrzałego miąższ pomidora:
"to niemożliwe! nie chcę bachora!
pieniędzy mało - mieszkanie: nora
jakże wykarmić mam głodomora?"
i uprosiła pana doktora
by niechcianego wyjął z niej stwora...
ledwo z zabiegiem ten się uporał
jeszcze krwi nie starł z ostrza scyzora
a już wleciało kilku ze dwora
pod przewodnictwem specsłużb majora
skuli na ziemi pana doktora
(choć on bez tego miał już cykora)
wywlekli niczym z mafii bandziora -
na takich czeka z kratą komora
i więziennego zapach śpiwora
za mord na dziecku odsiadka spora
jest wedle sądu kalkulatora
choć to nie kata ostrze topora
ani gazowa śmierci komora
to przyszłość iście w czarnych kolorach...
tymczasem uciec nieszczęsna Dora
chciała i zniknąć niczym kamfora
jak w byczej szarży koń pikadora
ale że było to po nieszporach
ksiądz na odchodne: "ora labora"
opustoszała chóru empora
z kościoła wyszła zajadła sfora
właśnie fałszywie skończyła chorał
babcie jak zwykle w podłych humorach
każda dokopać bliźniemu skora
gdy ktoś im doniósł że dziwka Dora
dała wyskrobać sobie bachora...
jakże jest słuszny gniew kalafiora
z delikatnością w orce traktora
empatią godną torreadora
paszczą wielkości aligatora
z której się sączy jad muchomora -
kruchta to sądów ludu agora
rozdarła wzdłuż się przybytku stora
chociaż gromadka całkiem niespora
(z dwa razy tyle co świec w menorach
członków acz wzrosłych na cnoty wzorach)
to sprawna prężna niczym kamora
mająca pośród siebie rektora
dwóch profesorów i dyrektora -
u wszystkich wielka boża pokora -
wydano wyrok - wykonać pora:
za kudły zdzirę i do bajora
niech się tam tarza niby maciora
potem wyrzucić z miasta potwora
w sercu parafii grzechu zadziora
brudna jej dusza niczym obora
nikt takich nie chce tutaj więc: fora!
na gałąź dębu albo jawora
lub niech położy łeb gdzieś na torach
później w powłoce cierpi upiora
którego trzyma winy zapora
i niech się blada jak brzozy kora
tuła przez wieki po polach borach -
skończy sodoma się i gomora...
to prawie koniec i czas na morał -
kobieto - oszczędź życie bachora
a nawet sobie znajdź amatora
pozwól by miękkość jego wisiora
chuć utwardziła w łodygę pora
niech zasmakuje w damskich walorach
w rui waderą bądź dla basiora
twe łono niczym życia amfora
zbój kiedy ciebie jakiś przeora
przy symbolicznych zostań oporach
bo dziś za dziecko jest sumka spora
przy trójce - kafla nawet półtora
przeżyć przy skromnych da ci poborach
gdy demografia na zapaść chora
twoja ją może wspomóc podpora
więc nie oszczędzaj siebie w amorach
zbawczyni nacji - pław się w honorach
lecz nie zapomnij wrzucić do wora
tym co w kościołach oraz klasztorach
tuczyć się będą na twych bachorach
2016
środa, 25 maja 2016
maszyna
z wolna do pracy brać się zaczyna
wypukły korpus kształtem się chwali
lśnią jej krągłości blaskami stali
na ruch gotowe sprawne przeguby
cylindry tłoków czekają grubych
wilgoć po ściankach tulei spływa
gładki suw tłoka daje oliwa
tłok wpierw w otworze głowicy tonie
jakby żelazne wzięły go dłonie
zwilżony w czeluść pchając zawzięcie
suw i cofnięcie suw i cofnięcie
śliski jak jędrna tłusta kiełbasa
dławi cylinder się od grubasa
niczym niemowlę długim bananem
kiedy mu zębów użyć nie dane
powtórzeń takich chyba z czterdzieści
ledwie głowica tłok tak wypieści
maszyna już się spodem odwraca
w innej tulei czeka tłok praca
jak ślimak wnika w wąską muszelkę
w dół pod rozwartą lekko uszczelkę
maszyna sapie dyszy i dmucha
żar z rozgrzanego jej brzucha bucha
och - jak gorąco!
puff - jak gorąco!
uff - jak gorąco!
pot ją zalewa jak w upał oczy
choć tłok w spoczynku jeszcze - nie tłoczy
lecz choćby przyszło tysiąc atletów
i każdy zjadłby tysiąc kotletów
nagle - gwizd!
nagle - świst!
stukając łomocąc to głośniej to więcej
to z góry to z dołu i wespół i wraz
jak gdyby z tą pracą chciał zdążyć na czas
i stuka aż olej wytryska spod klap
i puka o korpus rytmicznie klap klap
gładko tak lekko jak taniec jak bal
tłok sztywny jak dyszel napręża go stal
przez niego maszyna zziajana zdyszana
nie fraszka igraszka energii wymiana
a skądże to jakże to czemu tak gna?
a co to to co to to kto to tak pcha
że pędzi że wali że bucha buch buch?
i jakie paliwo tak wprawia tłok w ruch
że w takim pośpiechu w cylinder moc tłoczy?
aż nagle... awaria! tłok na wierzch wyskoczył
i zalał olejem maszynę i łoże
rozgrzane że olej mógł od nich rozgorzeć -
tak bywa nierzadko gdy tempo zbyt duże
niespiesznym energii wystarczy na dłużej
2016
inspiracja / zapożyczenia z: J.Tuwim
sobota, 21 maja 2016
śmierć casanovy (pod papugami) ♫
nad szklaneczkami pokąd w rześkość północ zmieni skwar
zmógł się dziewczętami casanova gorycz topi w szkle
ma za uszami bo nie kochał lecz poniżał je
sąd ostateczny był niełaskaw -
kara piekła - wina prosta
nie mógł wyrokom bogów uciec -
wylewu doznał
do raju bramy - a w nim pusto - wybór każdy ma:
post z aniołami - romans z diabłem do białego dnia
sąd ostateczny był niełaskaw -
kara piekła - wina prosta
nie mógł wyrokom bogów uciec -
i nie mógł zostać
poprzytulani nawet wtedy gdy muzyki brak
coś panu pani... casanovy duszę niesie wiatr...
2016
tekst oryginalny: B. Choiński / J. Gałkowski
♫ na melodię: M. Święcicki (Cz. Niemen)
czwartek, 12 maja 2016
krwawemu Józefowi
tobie zbawco bogom bliski
kacie własnych generałów
starczający sam za wszystkich
któryś robotniczej biedy
tłum do lagrów więzień nasłał
chociaż sam wierzyłeś kiedyś
w rewolucji wzniosłe hasła
coś wystawił na Hitlera
żer ojczyzny dzieci własnej
naród krwawił i umierał
tobie los okazał łaskę
tobie ty bufonie dęty
kultem bożka otoczony
przez rodzących się następnych
zwolenników zaślepionych
na twarz w spiżu patrzę chłodną
którą wielki wąs porasta
nad nią czapka daszek godło
setny pomnik w centrum miasta
kładą kwiaty u podnóża
krwi rodaków twoich barwy
w której szablę wódz unurzał
teraz stoi na niej wsparty
2016
wtorek, 3 maja 2016
brygadier śmierci
za pan brat ze śmiercią
brygada śmierć niesie
kobietom i dzieciom
wodzem łupaszka
znak jego czaszka
honor i gniew
gwałt ból i krew
narodu bohater
z obław uciekinier
kto czyni się katem
ten z rąk kata ginie
zginął łupaszka
dziurawa czaszka
jak ofiar trup
na łączce grób
bandyta wyklętym
niezłomnym jest czczony
jeśli bogu wierny
strzelał do czerwonych
hołd dla łupaszki
bezmózgie czaszki
fałsz tępych gnid
hańba i wstyd
2016
sobota, 16 kwietnia 2016
chwała wyrachowaniu
bożkom dowolnym złożyć mogę
pokłon udając pokorę
byle nie wchodził nikt mi w drogę
gdy się do rządów zabiorę
jeśli potrzeba do uznania
stać mi się takim jak reszta
niech wiary skóra mnie barania
kryje a w środku wilk mieszka
w wodzie się będą woje kmiecie
i w ogniu skąpać musieli
im but kapłana grzbiet przygniecie
ja będę rządził i dzielił
czego kler zechce dam w ofierze
za straż nad moim władaniem
niech im ciemniactwo w piekło wierzy
a we mnie bestia zostanie
za żonę córkę księcia wezmę
by dać przymierza znak głupim
niech się naiwna cieszy Gnieznem
gdy będę gwałcił i łupił
lat tysiąc z górą już upływa
a wśród rządzących tym krajem
ciągle się toczy gra fałszywa
gdzie pokłon bożkom się daje
po to by zyskać tym uznanie
i by być lepiej widzianym
a w środku nadal zostać draniem
próżnym pazernym załganym
to gra pozorów i symboli
o rząd dusz czarcia gra w kości
obłudnych ludu kult idoli
od zakłamanych wartości
dla jednych strachy i zakazy
innym co lepsze w korycie
sprzedajny kapłan wciąż na straży
w ofierze ciemnych da życie
z wyrachowania w interesie
a gęby pełne frazesów
niech sczeznę jeśli nie przyniesie
piekło władaniu ich kresu
2016
niedziela, 6 marca 2016
ciało i krew (hymn polski)
oto religia miłości
krzyż od kapłanów i miecz od wojów
opornych bielą się kości
ciało i krew
czerwień i biel
wino i chleb
ochrzcij i dziel
za mało ziemi za mało ludzi
trzeba wyruszyć po nowe
ogniem i siłą strach w sercach budzić
zwycięzcom wieńce laurowe
ciało i krew
czerwień i biel
wino i chleb
podbij i dziel
nie będzie nigdy wśród nas równości
nie wszystkie dzieci jednakie
jedni szlachetni a inni prości
boskie zrządzenie jest takie
ciało i krew
czerwień i biel
wino i chleb
poniż i dziel
owoce świata dla panów jego
praca głupiego niech lubi
mądry zaś żyje z pracy głupiego
i byciem panem się chlubi
ciało i krew
czerwień i biel
wino i chleb
ograb i dziel
racja jest jedna i zawsze z nami
wrogiem kto myśli inaczej
i wszyscy którzy śmią myśleć sami
wrogami racji są naszej
ciało i krew
czerwień i biel
wino i chleb
opluj i dziel
gość wiedzieć musi odejść ma kiedy
choćby tu wieków żył siedem
kto chce zbyt długo żyć z naszej biedy
sprowadzi biedę na siebie
ciało i krew
czerwień i biel
wino i chleb
zabij i dziel
we wszystkie słowa wierzyć nam trzeba
choćby się z prawdą mijały
wielki ten będzie który się nie bał
mówić że czarny jest biały
ciało i krew
czerwień i biel
wino i chleb
okłam i dziel
pogan ochrzcij ochrzcij i dziel
obcych podbij podbij i dziel
biednych poniż poniż i dziel
robotników ograb i dziel
przeciwników opluj i dziel
swych sąsiadów zabij i dziel
braci okłam okłam i dziel
a kto nie z nami ten przeciw nam
wszelką będziemy go bronią
gnębić by wiedział kto tu jest pan
dojdzie go orzeł z pogonią
2016
sobota, 27 lutego 2016
dezerter
jak bryła gliny w rzeźbiarza dążeniach
wolą potoku wyżłabiane skały
liście powolne kaprysom strumienia
na własnym szlaku w batalii samotnej
łosoś skaczący ponad progi rzeczne
sokół którego skrzydła bardziej lotne
gdy na przeciwnym unoszone wietrze
bez amunicji i bez innej broni
oprócz ładunku myśli w bunkrze głowy
garść suchych kwiatów ściskający w dłoni
armii ordery - jemu sąd polowy
2016
środa, 24 lutego 2016
o pochodzeniu pana w.
lecz był też autokastrat zwany tym imieniem
którego postać bardziej chyba temu bliska
co obciął wraz odwagę męskość i sumienie
2016
wtorek, 23 lutego 2016
historia bagienna
coś wystaje z trzęsawiska
to dziewczyny nagie ciało
razi w bagnie piersią białą
obłocone borowiną
nie dającą pięknu zginąć
gładka skóra mięśnie jędrne
jakby zmarła przed momentem
odemknięte oczy stale
lekko sine ust korale
tak dziewczynę świeżą trzyma
czarodziejka borowina
skradł mi spokój wdzięk dziewczyny
nie dochodzi mnie szum trzciny
i szeptane w nim przestrogi
głębiej w bagnie grzęzną nogi
"nie patrz chłopcze martwej w oczy
jej uroda zauroczy"
biorę jantar wody w dłonie
wpierw obmywam zimne skronie
owal twarzy biust ramiona
jakże piękna teraz ona
zmyta z błota w którym trwała
w alabastrze kuta cała
zachowana dla mnie w mule
dwie półkule czule tulę
czczę w najmniejszym ją szczególe
zagarniając pełną pulę
dusza uszła w swoją stronę
ciało gniciem nie ruszone
ja oddaję duszę tobie
w zamian nie chcę ciała w grobie
ani jego zachowania
niech się z bagien nie wyłania
lecz się zmieni w opar zwiewny
z twoją duszą stanie jednym
twoje ciało z moją duszą
z bagien nigdy się nie ruszą
twoja dusza z moim ciałem
połączenie doskonałe
2016
poniedziałek, 22 lutego 2016
twórca i tworzywo
padły że być trudno twórcą i tworzywem
w stoczni bez problemu dał sobie z tym radę
pewien młody agent - elektryk i kabel
2016
wtorek, 16 lutego 2016
Saudade
w kierunku tym samym
bardziej czuć niż wiedzieć raczej
dokąd dotrzeć mamy
chociaż droga wyboista
a sens jej wątpliwy
źle z kompasu się korzysta
lecz jest się szczęśliwym
że się w drogę wyruszyło
i lepiej bywało
śle uśmiechy tamtym chwilom
nic że tak ich mało
i że uśmiech między łzami
że stracone tyle
jedynymi bagażami
krótkie raju chwile
lecz tęsknota nie jest garbem
ni kulą u nogi
ale wodą i pokarmem
i sensem tej drogi -
tak, balastem innym
a radością dla mnie
trupem będę zimnym
lecz nim chłód ogarnie
mnie u drogi celu
chcę płonąć płomieniem
nie jak innych wielu
martwym być kamieniem
co bez łez i serca
ja kocham gdy boli
i gdy ból przewierca
do utraty woli
bo to znak jest życia
trup od bólu wolny
bliznami oblicza
mile kto czuć zdolny
wolę gnić z tęsknoty
niż być bez niej zgniłym
zanim śmierci dotyk
osuszy z krwi żyły
i zaprawdę milej
mi wśród duchów przeszłych
niż rwać złudzeń chwile
że świat stworzę lepszy
znowu noc przede mną
a ze mną nostalgia
za tą górą ciemną
moja Portugalia
2016
poniedziałek, 15 lutego 2016
Powrót taty - następne pokolenia
Martwią się dzieci stęsknione
Patrzą przez okno na drogę od lasu
Czy widać porsche czerwone
Czekają kiedy przemknie przez zakręty
Pnące się wężem na wzgórze
I utęsknione przywiezie prezenty
"Och tato nie męcz nas dłużej!"
Tak kibicują mocno wierne dziatki
Trzymając kciuki za tatą
Niech fiskus niskie pobierze podatki
A bóg zapłaci mu za to
Na biznesmenów sprzęgły się nieczyste
Siły czatując jak czarty
Aby wyczyścić biednym konta wszystkie
I kredytowe ich karty
Wtem wóz zajeżdża pod płot rezydencji
Ochroniarz tacie otwiera
Malcy już biegną do niego przejęci
"Tato prezenty daj teraz"
Lecz kilku nagle bandytów pod płotem
W maskach się znikąd pojawia
Już obskoczyli sportową gablotę
Aby dokonać bezprawia
Ochroniarz nawet nie wyciągnął broni
Dzieci zanoszą się płaczem
Tata kluczyków niczym skarbu broni
Lecz odda tak czy inaczej
"Bierzcie gotówkę i prezenty wszystkie
Karty i furę tę drogą
Ubezpieczyciel zwróci mi to z zyskiem
Tylko nie krzywdźcie nikogo"
Nie słucha banda - odpalają brykę
Kradną pieniądze prezenty
Kij bejsbolowy zbój podnosi z krzykiem
Za paskiem nóż ma zatknięty
Wtem powstrzymuje szajkę rabunkową
Wódz ich choć zemsty ma motyw
Kij zawieszając nad tatową głową:
"Nie chcę tu mokrej roboty"
Tata omdlały nie wierzy że żyje
Pada raz drugi i trzeci
Zbój mówi: "Pierwszy zatłukłbym cię kijem
Lecz żal mi biednych tych dzieci
Tyś mnie wyrzucił z pracy biznesmenie
Żonę uwodził namową
Dzieci przez twoje kamienic czyszczenie
Pozbawił dachu nad głową
Śledziłem ciebie chcąc rekompensaty
Krzywdy z twojego portfela
Widząc jak człowiek bawi się bogaty
Trwoni majątek w burdelach
Chciałem - jak ty mnie - pozbawić wszystkiego
Byś poczuł jak nam się żyje
Zabrać majątek a na domiar tego
Grzbiet wygarbować ci kijem
Dziecko łzą jedną uczucie wypowie
Wspomniałem moje w tym mgnieniu
Lepsi są dla nich choć tacy ojcowie
Niż trup i bandzior w więzieniu"
2016
inspiracja / parafraza: Adam Mickiewicz
niedziela, 14 lutego 2016
wojtkowa skarga
uśpiliście zwierzę by zbudzić człowieka
jadłem piłem spałem bawiłem się z wami
dla was - moja pomoc mnie - wasza opieka
tak jak wy - bezdomny bez matki i bliskich
jak wy - żołnierz kapral trzymający warty
pod Monte Cassino nosiłem pociski
że z was jestem jednym wierząc nie na żarty
wy dla mnie - rodziną ja wam - przyjacielem
miałem być po którym z bólu pęka serce
lecz byłem maskotką znaczącą niewiele
której dorastając już się trzymać nie chce
jak wy śniłem tylko o dawnej ojczyźnie
lecz gdy ma się wybór tęsknota mniej boli
wy byliście wolni chociaż na obczyźnie
ja trzy ćwierci życia spędziłem w niewoli
choć walczyłem dla was to przez was skazany
na spacery w kółko od tęsknoty podłe
szybciej zastrzelony przez was niż wysłany
do Polski bym poznał za co zginąć mogłem
szesnaście lat tęskniąc słysząc polskie głosy
łudziłem się próżno że ktoś dom mi znajdzie
lecz wy rzucaliście tylko papierosy
zwierzęciu co było od was ludzkie bardziej
jeszcze syn przychodził albo wasza córka
widzieć druha ojca - dziś zwierzę niczyje
sprawdzić czy zatańczy pod śpiew ich mazurka
jeszcze nie zginęła kiedy Wojtek żyje
po latach pomniki niedźwiedź Wojtek zdobi
pamięć powróciła - niedźwiedź książek temat
na niedźwiedziu nieźle ten i ów zarobi
a niedźwiedź bohater nawet grobu nie ma
gdy serce pękało w zoo edynburskim
zrozumiałem wreszcie przestając się łudzić -
nie byłem człowiekiem lecz niedźwiedziem górskim
bestią która nie ma przyjaciół wśród ludzi
2016
sobota, 13 lutego 2016
do was - tam
pośród trosk i lęków naszych
tak ja ty odeszło wielu
jutro więcej was nie straszy
odchodziłeś mimo woli
los ma za nic plany czyjeś
życie ciebie już nie boli
mnie się nie udało - żyję
nie ma ciebie druhu ty mój
brzeg przeciwny sam wybrałeś
przed krawędzią mnie powstrzymuj
gdy się widzi życie całe
nie zdzierżyłeś beznadziei
założyłeś sznur na szyję
czasem mnie niewiele dzieli
lecz się bronię jeszcze - żyję
2016
środa, 10 lutego 2016
na muzę
że zło i zgnilizna toczy umysł chory
ja na to że różne ludzie mają bóstwa
i że jaka muza takie i utwory
2016
wtorek, 9 lutego 2016
Tego nie lubię - cz. 3.
Żem był bezpieki ofiarą
A episkopat uczynił niemało
By lud otoczył to wiarą
Relikwią zwano krew moją i kości
Widząc świętego w człowieku
Nikt nie rzekł o mnie bez czci i miłości
Prócz kilku kurew ubeków
Lecz ten przed którym nic się nie ukryje
Zamknął przede mną drzwi nieba
Mówiąc że cierpiąc winy swoje zmyję
Jeno mi czasu potrzeba
"Płacz krzycz i bolej" - rzekł - "wyj jak nieczłowiek
Tarzaj się skowycz łbem w mur wal
Póki na widok twój ktoś nie wypowie
Zamiast pochlebstwa - o, kurwa!
Za czołobitność hymny i pochwały
Niezasłużone zaszczyty
Trzeba by słowa z błotem cię zmieszały
Byś biczem słów tych był zbity
Za to żeś kogoś traktował jak kurwę
Nazwał lub z takąż spółkował
Żeś żył kurewsko łba tobie nie urwę
Lecz czekać każę na słowa"
Oto po latach mych tułań po ziemi
Słuchania o swej świętości
Tyś słowem prawdy los wstrętny odmienił
Bym w niebie wreszcie zagościł
Żeś mnie od boskiej kary wyratował
Zdradzę czy twoje łzy wyschną:
Jak ja poczekasz długo na dwa słowa..."
I w tym momencie czar prysnął
Patrzę i widzę przed sobą pątników
Płynących w wierze jak w rzece
Niosą portrety świętych męczenników
Niech bóg ma wszystkich w opiece
2016
inspiracja / parafraza: Adam Mickiewicz